Gdy na początku stycznia pisałem o styczniowej przesyłce Mikkeller Beer Mail, nie wiedziałem, że to będzie ostatnia przesyłka w ramach tej subskrypcji, jaka do mnie dotrze. Przynajmniej przez jakiś czas, zanim sytuacja się nie zmieni. Bo z końcem stycznia dostałem e-mail, że „due to difficulties in Duty regulations we have to stop sending beer to your country”. Szkoda, bo jednak taka comiesięczna dostawa 9 piw z Mikkellera za niecałą stówkę zdecydowanie umilała początek każdego miesiąca… Od razu jednak pomyślałem, że to być może dobry moment, by przetestować inne tego typu usługi. Przynajmniej, zanim i one nie przestaną wysyłać m.in. do Polski (bo dotyczy to nie tylko Polski, ale i kilku innych krajów).

To Øl Beer Club luty 2020

Właściwie bez większego zastanowienia mój wybór padł na To Øl Beer Club (przynajmniej do momentu, aż i oni zawiesza wysyłkę m.in. do Polski). Piłem kilka razy ich (To Øl) piwa, i chyba nigdy nie byłem zawiedziony. Szybka konsultacja ze znajomymi i każdy bierze na start po pakiecie „silver”, czyli 6 piw To Øl.

Pakiet standardowo kosztuje 250 DDK (czyli ok 143 zł wg aktualnego kursu w Revolut) miesięcznie, ale można zbić koszt pierwszego miesiąca o połowę, korzystając z kodu:

indaclub

Dlatego nie wahając się długo, każdy z nas przystąpił do zamawiania, i już w pierwszych dniach lutego pojawił się kurier z przesyłką od To Øl:

W zestawie – oprócz piw – 2 podkładki pod kufel/szklankę, oraz broszura poświęcona przesyłce. Oczywiście w większości o piwach, które znalazły się w zestawie:

  • Sour Sorachi Ace, Dry Hopped Sour Bret IPA (6% alk; butelka 0,33 litra; 2021.12.18)
  • The Haze Craze IPA, Haze India Pale Ale (6% alk; puszka 0,5 litra; 2020.11.19)
  • Tricerahops, New England Pale Ale (6,2% alk; puszka 0,5 litra; Data?)
  • Whirl Domination, Double IPA (6,2% alk; puszka 0,44 litra; Data?)
  • Fuck Art This is Hygge, Rye Saison Ale z ziemniakami i rabarbarem, leżakowane z dębowymi płatkami (7% alk; puszka 0,5 litra; 2020.11.19)
  • 1 Ton Of… Cherry, Cherry Sour (7,5% alk; butelka 0,33 litra; 2022.12.02)

Od razu chyba widać, że tutaj zdecydowanie mamy do czynienia z piwami słabszymi jeśli chodzi o alkohol niż w przypadku większość (jak nie wszystkich) przesyłek Mikkeller Beer Mail, gdzie zazwyczaj było przynajmniej kilka piw 10+.

Ale jeśli chodzi o smak, to… hm… Powiedzmy, że jestem w połowie, a chyba z tydzień temu anulowałem swoją subskrypcję. Anulowałem, by… zamówić wersję „gold”, gdzie za 475 DDK (czyli ok 271 zł wg aktualnego kursu w Revolut) mamy 10 piw. Oczywiście warto pamiętać o kodzie zniżkowym… ;-)

Nasz krajowy Kraft Klub

Wprawdzie wybór To Øl Beer Club jako alternatywy dla Mikkeller Beer Mail był jakby formalnością, to nie znaczy, że nie było innych propozycji. Bo np. jeden z kolegów rzucił, że może w takim razie nasz krajowy Kraft Klub, który już od jakiegoś czasu promuje się „to tu, top tam”.

Propozycja szybko upadła, w czym miałem dość znaczy udział, bo… Powiedzmy tak: Jest to nie najgorsza propozycja dla kogoś, kto chciałby w miesiącu wypić kilak piw krafotowych, a do sklepu gdzie mógłby coś sensownego kupić, ma daleko. Naprawdę daleko (przysłowiowe Bieszczady).

W innym przypadku wygląda to moim zdaniem słabo. I nawet nie chodzi o cenę (6 piw za 89 zł, lub 12 za 149 zł), choć też nie można chyba traktować tego jako atutu. Bardziej chodzi o to, co w przesyłkach się znajduje. Oglądając kilka „unboxingów” miałem wrażenie, że nabywcy (subskrybenci) byli zazwyczaj jakby zawiedzeni tym, co w przesyłce. Czemu zresztą się nie dziwię, i to nie tylko w kontekście szumnych zapowiedzi…

(!) Zgłoś błąd na stronie