Zaniepokojona koleżanka podesłała mi zdjęcie ekranu swojego laptopa (tak, zdjęcie, nie zrzut ekranu, choć tym razem może można to tłumaczyć brakiem internetu w laptopie ;-P), gdzie wśród dostępnych sieci WiFi znalazła „Masz testowy 5G proba 200% mocy”. Dodatkowo jej zaniepokojenie wzbudziło zapewne to, że akurat w tym momencie nie działał jej internet. Wprawdzie kablowy, ale do routera połączenie po WiFi.

Oczywiście owy zanik internetu to może nie przypadek, bo z tego co mówi to u operatora jej kablówki – przynajmniej w tamtym rejonie – to akurat norma, ale na pewno nie ma to nic wspólnego z owym „testem sieci 5G”. Chyba że ktoś przy okazji bawi się w faktyczne zakłócanie sieci WiFi, czego nie radzę, bo konsekwencje mogą być poważne. Bo nawet jeśli takie testy są przeprowadzane w rejonie, to domowy router czy laptop nie tylko nie bardzo jak miałby taki nadajnik „odkryć”, ale też nie ma powodów dla których – gdyby… – miałby go pokazywać na liście sieci WiFi. Patrząc na szum związany z siecią 5G, można takich żartów się spodziewać więcej. Zresztą przy 4G, LTE też tego było sporo, tak samo jak już klasyczne żarty z nazywaniem sieci WiFi w stylu „wóz operacyjny ABW”, itp… ;-)

(!) Zgłoś błąd na stronie