O tym, że Facebook się rozpycha i rozpycha, chyba nikomu nie trzeba mówić. Z dwa lata temu przez internet przeszła fala na temat usługi Facebook Dating, czyli bardziej społecznościowej odmiany Tindera. Zaczęło się bodajże od Kolumbii, później USA, a teraz – zapewne po dłuższych niż zakładano testach „i potyczkach prawnych” – randki o Facebooka wystartowały w kolejnych krajach, w tym w Polsce.

Ponoć ma być prywatnie, ponoć użytkownik sam ma decydować, co chce udostępniać. Z tym że w przypadku Facebooka jakoś te „ponoć” tak średnio mnie przekonuje… I choć nie będzie można zmienić imienia i wieku, bo te informacje mają być pobierane z naszego profilu, to tym razem Facebook nie ograniczył „tęcza mode”, więc tutaj zależnie od dnia czy kaprysu można będzie przebierać, co jak widziałem podczas „research” ucieszyło Piotra od Pająka, bo „na szczęście tym razem jako Polacy nie musimy się wstydzić za homofobicznych rodaków”. No cóż… ;-)

 

(!) Zgłoś błąd na stronie