Jeszcze kilka lat temu do monitorowania swojej aktywności, takiej jak jazda na rowerze, czy (dłuższe) spacery (bieganie zostawiam dla tych, których akurat cos goni… ;-)) korzystałem – podobnie jak moi znajomi – z aplikacji Endomondo (swoją drogą, kto wymyślił tę nazwę?!? ;-), i to nawet chyba w wersji pro/premium, za jakąś symboliczną jednorazową opłatą. Lata mijały, a ja z aplikacji (serwisu) korzystałem coraz rzadziej. Powody były różne, zaczynając z wprowadzenia subskrypcji, która „miała gdzieś” moje konto premium, a kończąc na tym, że do swojej aktywności nie potrzebowałem aż takiego kombajnu (z aż takimi ograniczeniami wynikającymi z braku subskrypcji). Najpierw – pomimo „flirtów” z innymi aplikacjami tego typu – przerzuciłem się na aplikację Google MyTrack (jakby zamknięta dawno temu), a później Google Fit w duecie z Mi Fit (do opaski Mi Band).

Najwidoczniej nie tylko ja tak zrobiłem, bo w ostatnim czasie na stronie Endomondo pojawił się artykuł o tym, że „Endomondo przechodzi na emeryturę”, czyli kończy swój żywot z końcem tego roku (31 grudnia 2020), a dane użytkowników zostaną skasowane 31 marca 2021. I z tego co widzę, dla wielu jest to nie tylko zaskoczenie, ale wręcz szok, bo w końcu – pomimo dziwnej nazwy – jest to swego rodzaju ikona tego typu aplikacji (usług), i wydawało się, że Under Armour przejął usługę po to, by ja rozwijać, a nie zamykać…

Jeśli chodzi o migrację danych, zwłaszcza hurtową, by nie bawić się indywidualnie z eksportem każdego treningu, to z tego co zauważyłem w komentarzach „do sytuacji” (bo sam od dawna nie korzystam, więc mam to… ;-)), jest opcja migracji do MapMyFitness/MapMyRun (też należą do Under Armour, przynajmniej jeszcze), lub skorzystanie z serwisu Tapiriik, który wprawdzie wygląda dość „egzotycznie”, to ponoć całkiem sprawnie sobie radzi w tego typu zadaniach (synchronizacja między usługami).

(!) Zgłoś błąd na stronie