Jakieś 2 tygodnie temu dostałem e-awizo z Poczty Polskiej, że w placówce pocztowej czek na mnie list polecony. Z racji tego, że mam aktywną usługę eSkrzynka, czyli skanowania poleconych i przesyłania mi ich, od razu uznałem, że może to być przypadek z listy wyjątków. A, że mamy marzec, to uznałem, że najpewniej to polecony z Urzędu Miasta i Gminy z informacją po podatku od nieruchomości. Odbierać listy nawet nie planowałem, bo zdecydowanie za daleko jestem by „podskoczyć do placówki”. Ale podatki płacić trzeba, zwłaszcza tak niskie, jak ten od nieruchomości. Tak więc wysłałem e-mail z zapytaniem ile to w tym roku będzie, i czy (nie) zmienił się numer rachunku. 10 dni minęło, odpowiedzi brak, więc postanowiłem zadzwonić do urzędu.

Jak się okazało, pani z urzędu poszuka z koleżanką mojej wiadomości e-mail i w odpowiedzi dostane kwotę podatku oraz informacje, czy numer uległ zmianie. Gdy zapytałem, czy skoro i tak już rozmawiamy przez telefon, to czy zamiast fatygować koleżankę i szukać wiadomości ode mnie, nie może mi podać kwoty przez telefon, usłyszałem, że nie, bo… RODO. Ale już na e-mail nie ma problemu, bo to… „forma pisemna”. No cóż, niezależnie od wszystkiego po chwili już na poczcie miałem i kwotę i numer konta. A koleżanka musi czekać, aż jej wyślą na ePUAP… ;-)

(!) Zgłoś błąd na stronie

Zapraszam do naszego Newslettera - ZERO SPAMu, same konkrety, oraz dostęp do dodatkowych materiałów przeznaczonych dla subskrybentów!