Ostatnio kolega się pochwalił (w żartach), że wprawdzie ilość użytkowników na jego stronie niewzrosła jakoś specjalnie, to znacznie wzrosła ilość odsłon przypadająca na użytkownika, a tym samym współczynnik odrzuceń spadł do ok 2% – i to wszystko w niecałe 2 dni…

Przyznam, że rewelacyjny wynik, i teoretycznie jest to możliwe, ale w tak krótkim czasie, bez jakiś „rewolucyjnych” zmian na stronie (lub chociażby jakiś konkurs, czy coś…) i to wg statystyk trwale (kilkanaście dni), no nie wiem… I stąd pojawiły się moje wątpliwości, które jak się okazało niebyły bezpodstawne.

Dzisiejszy tekst być może dla niektórych z Was będzie wydawał się oczywisty, ale przykład o którym mowa, oraz szybkie „podpytanie” (nie tylko) znajomych wskazuje na to, że niekoniecznie jest to wiedza powszechna…

Google Analytics – rynkowy standard, któremu (nie) można (bezgranicznie) ufać

Statystyki Google Analytics znane są chyba każdemu kto posiada własną stronę, zwłaszcza z trochę większym doświadczeniem/wiedzą, i mimo, że do poszczególnych zadań można trafić na lepsze narzędzia, to jednak pod względem całościowej/kompleksowej analizy „ruchu na stronie” ciężko o lepsze narzędzie, zwłaszcza darmowe.

Stąd też GA są niejako rynkowym standardem, i często firmy zaczynające z nami współprace chętnie do nich zaglądają, by określić m.in. realny „zasięg strony”.

Dublowanie kodu Google Analytics

Z powodu rewelacyjnych wyników z przykładu opisanym powyżej zaciekawiony postanowiłem sprawdzić „co i jak”, bo być może kolega znalazł jakąś magiczną recepturę, którą da się w prosty sposób przełożyć na inne strony, tym samym znacznie poprawiając ich wyniki (przynajmniej w statystykach ;-)).

Strona o której mowa działa na WordPressie, a kod GA jest dodawany za pomocą prostej wtyczki, która kiedyś w tym celu napisałem „dla siebie i znajomych”, więc tu raczej problemów nie powinno być, zwłaszcza że sam na wielu stronach cały czas korzystam z tej wtyczki.

Szybka analiza źródła strony wykazała jednak, że kod śledzenia (GA) na stronie występuje 2 razy, co jeszcze nie jest specjalnie dziwne/nietypowe, ale tu występował 2 razy z tym samym identyfikatorem, i stąd zapewne „podkręcone” niektóre (!) wyniki.

Cloudflare

Jak się szybko okazało, na stronie kod śledzenia dublowany był dlatego, że oprócz standardowo wykorzystywanej do tego celu wtyczki – kod serwowany był również przez usługę Cloudflare, która również posiada taką funkcję/opcje:

I nie ma w tym nic złego, sam na niektórych stronach kod GA serwuje w ten sposób, ale trzeba pamiętać, by w takim przypadku wyłączyć dodawanie kodu GA z innego miejsca.

Dublowanie niektórych statystyk

Kolega na początku nie zwrócił na to uwagi – codzienna analiza „najważniejszej informacji”, czyli ilość odwiedzających utrzymywała się na podobnym poziomie.

Dopiero bardziej szczegółowa analiza – konkretnie ilość odwiedzonych stron na użytkownika, czy – co akurat jest ze sobą powiązane – współczynnik odrzuceń uległy radykalnym zmianie:

Raport celowo podzieliłem na 5 sekcji, tak by łatwiej móc opisać o co chodzi:

  1. Kod Google Analytics wstrzykiwany z wykorzystaniem wtyczki (prawidłowo)
  2. Zdublowany kod GA – wstrzykiwany z wykorzystaniem wtyczki i Cloudflare (2x GA)
  3. Kod Google Analytics wstrzykiwany z wykorzystaniem Cloudflare (prawidłowo)
  4. Zdublowany kod GA wstrzykiwany z wykorzystaniem wtyczki i do tego jeszcze Cloudflare (3x GA)
  5. Kod Google Analytics wstrzykiwany z wykorzystaniem Cloudflare (prawidłowo)

Jak widać takie zdublowanie kodu może nieźle namieszać w statystykach – i o ile Google Analytics poradzi sobie w takich warunkach zarówno z ilością unikatowych użytkowników (UU) jak i ilością odwiedzin (!), to już niestety np. przy ilości odsłon stron(y) na wizytę/sesję, czy współczynniku odrzuceń kompletnie sobie nie radzą.

No chyba, że chcemy podkręcić swoje statystyki – wtedy jest to prosty sposób by pochwalić się dużo większą ilością odsłon strony, czy też rewelacyjnym współczynnikiem odrzuceń… ;-)

Dublowanie statystyk może być OK

Jak wspomniałem w jednym z akapitów powyżej, w samym dublowaniu statystyk nie ma nic złego – nawet jeśli oba kody śledzenia pochodzą od tego samego dostawcy (np. Google Analytics), ale np. „dostarczamy je do użytkownika” różnymi drogami.

Np. na Webinsider.pl kod GA występuje 2 razy – odpowiada za to wtyczka oraz właśnie Cloudflare, ale każde wystąpienie jest z innym identyfikatorem, dzięki czemu nie mam do czynienia z ich sztucznym pompowanie, a zarazem mogę zawsze porównać wyniki, zależnie od metody „dostarczania” kodu na stronę (występują małe różnice, w granicach 1%).

(!) Zgłoś błąd na stronie