Niedawno przeprowadziłem się nie tylko do (całkiem ;-)) innego miasta, ale też do innego typu mieszkania. Wcześniej było to „kolejne pięterko” w bloku, obecnie jest to parterowy szeregowiec z ogródkiem, co sprawiło, że z powodu braku „klatkowego bufora” automatycznie – zwłaszcza przy dwóch psach – więcej piachu trafia bezpośrednio do mieszkania. I choć zabrałem ze sobą mój klasyczny odkurzacz kablowy (Amica Beris o mocy 2100 W, co sprawia, że wręcz ociera się on o granicę legalności, przynajmniej w Unii Europejskiej ;-)), to uznałem, że pora na coś bardziej kompaktowego, bezprzewodowego, co mogłoby wisieć w gotowości do działania na ścianie. Oczywiście przy jak największej mocy i sensownej cenie…

Ręczny odkurzacz bezprzewodowy iLife H70

I choć Beris ze mną zostaje, i mam nadzieję, że będzie mi towarzyszył jeszcze długo, to jak uznałem, tak zrobiłem. Pierwsza myśl, przy założeniu, że powinien to być sprzęt jak najlepszy, ale zarazem kosztujący – jak przystało na odkurzacz, którego mózgiem jest jego operator – w granicach rozsądku, czyli tak do tysiąca złotych, to jakiś odkurzacz Xiaomi, czy też Dreame, czyli de facto też Xioami.

Jednak podczas zastanawiania się, czy kupić Dreame V9, czy może V9P, czy też V10, czy zaszaleć i kupić XR Premium, przypomniałem sobie o produktach firmy iLife. Wprawdzie bezprzewodowego odkurzacza ręcznego tej firmy na żywo nigdy wcześniej nie widziałem, to z robotami sprzątającymi jakiś tam kontakt miałem, i sprawiły na mnie raczej pozytywne wrażenie. Stąd postanowiłem sprawdzić, czy coś tego rodzaju – bezprzewodowe odkurzacze – znajdę w ofercie tej firmy. I jak się okazało, w ofercie iLife znajdują się 2 tego typu odkurzacze – iLife H50iLife H70.

Pierwszy z nich (H50), choć wydaje się całkiem sensownym rozwiązaniem – zwłaszcza jeśli ktoś szuka czego dobrego, ale jednak taniego, to uznałem, że przy psach, i to nawet pomimo braku dywanów, 10 kPa siły ssącej (tryb maksymalny, bo standardowy to 7 kPa) może by i wystarczyło, ale jednak warto mieć zapas. Stąd od razu swoją uwagę skierowałem ku modelowi H70, który w trybie standardowym ma 10 kPa, ale już w trybie maksymalnym jest to aż 21 kPa, czyli chyba obecnie górne widełki. Przynajmniej takie odniosłem wrażenie z szybkiej analizy konkurencji, choć ekspertem od siły ssącej w odkurzaczach nie jestem… ;-)

Traf chciał, że w oficjalnym sklepie iLife (Ilife Official Store) w serwisie AliExpress była akurat promocja – jak tak patrzę z perspektywy ostatniego mniej więcej miesiąca, to taka dość stała promocja – na model H70, który kupiłem za niecałe 120 dolarów, i to z bezpłatną wysyłką z Polski (oraz roczną gwarancją, z centrum serwisowym w Hiszpanii), dzięki czemu zakupiony w niedzielę wieczorem odkurzacz, już we wtorek rano był u mnie.

Zawartość opakowania z jednej strony dość klasyczna, ale z drugiej strony – więcej niż wystarczająca:

Oprócz samego odkurzacza i rury przedłużającej, tak by można było sprzątać na stojąco, w zestawie znajdziemy wymienną baterię (2500 mAh, 8 ogniw 3,7 V, czyli najpewniej 18650), ładowarkę, szczotkę elektryczną z 2 różnymi końcówkami (jedna z nich lepiej radzi sobie z sierścią zwierząt) i ma… światełka, oświetlające sprzątane miejsce:

Oprócz tego mamy jeszcze filtr (który można myć), węższą szczotkę z możliwością „założenia” końcówki z włosem, oraz jeszcze węższą szczotkę do sprzątania trudniej dostępnych miejsce:

Do tego wieszak do powieszenia odkurzacza na ścianie:

I nie ma co ukrywać, jest to (wieszak) dużo prostsze rozwiązanie, niż choćby we wspomnianych produktach Dreame, bo nie mamy tutaj ani ładowania, ani uchwytów na dodatkowe szczotki. Choć dla mnie to akurat plus, bo nie po każdym odkurzaniu chcę, by odkurzacz ładował baterie (akumulator), bo też i nie ma takiej potrzeby – model H70 w trybie normalnym na jednym ładowaniu może pracować nawet 40 minut (około 15 minut w trybie maksymalnym, czyli 21 kPa), a czas ładowania „od zera do pełna”, to mniej niż 5 godzin.

Odkurzacz u mnie wisi, ale nie ma problemu, by stał – baze można zawiesić również na rurze od szczotki:

Zazwyczaj z odkurzacza korzystam w wersji standardowej, z „przedłużką” (która też przenosi zasilanie dla szczotki elektrycznej), tak by móc odkurzacz bez schylania się:

Ale można też korzystać z wersji bardziej kompaktowej, przydatnej nie tylko do odkurzania samochodu, ale też np. kanapy:

A dla „entuzjastów” technologii i cyferek/liczb, takich jak choćby ja (entuzjastów, nie cyferek ;-)) tabliczka znamionowa:

Jak widać, model iLife H70 (IFA07) „stick vacuum cleaner” ładowany jest zasilaczem 36 V (500 mA), i pracuje z napięciem 29.6 V, przy 250 W. Wyprodukowany oczywiście w Chinach, przez/dla ShenZhen ZhiYi Technology Co., Ltd.

I choć z założenia ten artykuł nie miał być jakimś testem tego odkurzacza, to nie byłbym sobą, gdybym nie zrobił (i nagrał) małego testu – mąka, cukier, oraz nasiona, czyli ostropest plamisty i kasza gryczana:

Warto w tym miejscu podkreślić nie tylko to, ze odkurzacz poradził sobie z tym małym testem całkiem sprawnie, to jeszcze celowo działał w standardowym trybie (10 kPa), a nie maksymalnym (21 kPa).

Dobry sprzęt w jeszcze lepszej cenie

Z odkurzacza iLife H70 korzystam mniej więcej od miesiąca, i raczej jestem zadowolony z tego zakupu, i to nie tylko ze względu na cenę, czyli niecałe 120 dolarów, jakie za niego dałem, choć oczywiście ta również miała znaczenie przy tym wyborze (choć chyba ważniejsze było choćby to, że dziewczyna bardzo chciała coś z wymiennym akumulatorem, dlatego też odkurzacze Xiaomi/Dreame od razu były w pewnym sensie na straconej pozycji).

Ale artykuł ten publikuję też nieprzypadkowo 10 listopada, bo jutro my obchodzimy Święto Niepodległości, a Chińczycy tego dnia mają swoje święto handlu, i to niekoniecznie będące tylko rozgrzewką przed czarnym piątkiem, czyli Dzień Singla. W związku z tym jutro odkurzacz iLife H70 w oficjalnym sklepie w serwisie AliExpress, oczywiście z bezpłatną wysyłką z magazynu w Polsce, będzie można kupić za niecałe 92 $ (H50 za niecałe 50 $, zamiast 99,99). Aż sam się zastanawiam czy nie kupić jeszcze jednego… ;-)

(!) Zgłoś błąd na stronie