Podczas jednej z ostatnich migracji poczty klienta z Google (G Suite/Gmail) na inne rozwiązanie rutynowo logowałem się na kolejne konta w Google, by ustawić tam przekierowania, upewnić się, że jest dostęp w ramach protokołu IMAP (migracji dokonywałem za pomocą opisywanego niedawno narzędzia imapsync, dostępnego również bezpłatnie w wersji online) i takie tam „rutynowe aktywności”. Podczas logowania do kont Google jak to Google, czasem wymagało ode mnie dodatkowej – poza loginem i hasłem – weryfikacji. Słusznie. Tylko w większości przypadków dodatkową weryfikację udało mi się przejść bez angażowania administratora usługi/domeny, ale i nawet właściciela skrzynki…

Konto Google i dodatkowa weryfikacja… numerem telefonu

By było jasne – uważam, że Google, jeśli chodzi o zabezpieczenie kont swoich użytkowników robi kawał dobrej roboty, i w większości przypadków, nawet bez włączonej autoryzacji dwuskładnikowej (2FA, włączać natychmiast, kto jeszcze nie ma aktywnej! ;-)) dostanie się na cudze konto wymagać może czegoś więcej niż tylko loginu i hasła.

Tak też było w tym przypadku – po podaniu adresu e-mail (nazwa użytkownika w usłudze G Suite) pojawiło się kolejne okienko, z informacją, że nie rozpoznano mojego urządzenia:

Nie rozpoznaliśmy tego urządzenia. Dla Twojego bezpieczeństwa Google chce potwierdzić Twoją tożsamość.

W tym momencie dostałem do wyboru 3 opcje dodatkowej weryfikacji:

  • Uzyskaj kod weryfikacyjny pod numer (•••) •••-••08
  • Zadzwoń pod swój zapisany numer telefonu ((•••) •••-••08)
  • Potwierdź numer telefonu na potrzeby odzyskiwania konta

Pierwsze 2 metody (kod SMS i połączenie głosowe na skojarzony z kontem numer telefonu) wymagałyby kontaktu z właścicielem danego konta. Niby to nie problem, ale większość przenoszonych tym razem kont należała do osób znajdujących się w strefie czasowej znacznie różniącej się od mojej.

Mnie zainteresowała trzecia metoda: „Potwierdź numer telefonu na potrzeby odzyskiwania konta”, z której postanowiłem – jak widać na zrzucie powyżej – skorzystać. Znając adres strony firmowej (usługa G Suite, poczta Google w domenie klienta), znając liczbę cyfr w numerze telefonu wraz z ostatnimi 2 cyframi, oraz – co najważniejsze – imię i nazwisko klienta (pierwszy człon adresu e-mail) miałem sporą szansę na sukces. I oczywiście trafiłem. I tak dla każdego kolejnego adres e-mail, na którym nie była aktywna autoryzacja dwuskładnikowa (2FA).

Oczywiście wszystko odbywało się za pełną zgodą i aprobatą klienta, właściciela domeny, abonenta usługi G Suite, i zarazem właściciela firmy. Nie ma tu też mowy o żadnym przełamaniu zabezpieczeń Google, choć jest tu pewna niekonsekwencja. Bo z jednej strony mamy kody jednorazowe w ramach dodatkowej weryfikacji, bo zostało wykryte podejrzane logowanie, ale z drugiej strony możemy zweryfikować się podając numer telefonu, rzecz w przypadku firm – zapewne większość klientów G Suite – często jawna, a którego fragment (ostatnie 2 cyfry) Google nam wyświetla…

(!) Zgłoś błąd na stronie

Patryk

CEO Webinsider.pl, a do tego CTO, CIO, CFO, CMO, CSO, COO i CRO ;-)
Pasjonat nowych technologii - od sprzętu po oprogramowanie, od serwerów po smartfony i rozwiązania IoT. Potencjalnie kiepski bloger, bo nie robi zdjęć "talerza" zanim zacznie jeść.

Dumny przyjaciel swoich psów :-)