Chyba każdy, kto zna mnie trochę lepiej, wie, że oprócz np. dobrego piwa (które też warzę) lubię ostre jedzenie, zwłaszcza w kontekście wszelkiej maści ostrych papryczek chili. I to właściwie pod każdą postacią – od świeżych (i mrożonych), przez papryczki w różnych marynatach i sosach, po suszone. I choć często sam przygotowuję papryczki w różnych formach, to ostatnio, w związku z przeprowadzką i odcięciem od lokalnego źródła przeróżnych – nie tylko ostrych – pyszności częściej kupuję m.in. gotowe sosy. I tak ostatnio skusiłem się na zakup dość tanich sosów z ostrych papryczek, do tego firmy, której musztardy nawet lubię, ale raczej nie kojarzyłem jej z prodyktami “mniej powszechnymi”.

Roleski – zestaw sosów super ostrych, super hot

Sosy Roleski Super Hot kupiłem w zbiorczym opakowaniu, 3 sztuki, każdy inny (“zestaw składa się z 3 sosów Super Hot zapakowanych w atrakcyjne pudełko”, i jest “tańszy w zakupie niż 3 sosy kupione osobno”), tak by móc przetestować całą linię za jednym zamachem, a konkretnie to kupiłem 3 takie opakowania, by na Allegro załapać się na Smarta (dostawa do paczkomatu od 40 zł bez dodatkowych opłat). Ich cena to w niewiele ponad 5 zł za szklaną (!) buteleczkę 115 gramów. A to jak na sos ostry, do tego “bez konserwantów, bez glutenu, bez GMO” to całkiem przyzwoita cena. Oczywiście o ile nie byłby to po prostu ketchup z dodatkiem czegoś ostrego… ;-)

W opakowaniu jak już wspomniałem 3 różne sosy:

  • Sos Habanero – ostry (papryczka Habanero)
  • Sos Ghost Pepper – bardzo ostry (papryczka Ghost Pepper, zwana też Naga Jolka)
  • Sos Carolina Reaper – ekstremalnie ostry (papryczka Carolina Reaper)

I co najlepsze, faktycznie ostre, faktycznie każdy inny – nie tylko w ostrości, czy barwie, ale i w smaku, i co najważniejsze – mam swojego faworyta, ale wszystkie trzy są całkiem smaczne. Może nie są to najbardziej aromatyczne ostre sosy, jakie jadłem, ani na pewno najostrzejsze, ale zdecydowanie smaczne i faktycznie ostre. Co zresztą potwierdzili dwaj koledzy, którzy dostali po opakowaniu. Raczej zostaną ze mną na dłużej. Choć oczywiście nie te 3 konkretne butelki… ;-)

Dziki Bill – Sos Habanero X

Przy okazji zamawiania ostrych sosów Roleskich, skusiłem się na coś bardziej “kraftowego” w świecie ostrych papryczek, czyli sos Habanero X z/od Dzikiego Billa.

Zwłaszcza że do tej pory nie miałem okazji próbować czegoś od Dzikiego Billa, a słyszałem o tych sosach – zwłaszcza właśnie Habanero X – dużo dobrego. I faktycznie, sos ostry, bardzo smaczny… Ale też cenowo trochę inna liga niż opisywane powyżej sosy Roleski. Bo taka szklana buteleczka o pojemności 200 mililitrów kosztuje ok 30 złotych.

Czy ostrzejszy? Choć ciężko to porównać, to zarówno ja, jak i koledzy (w końcu też kupiłem 3, by nie tylko załapać się na Smarta na Allegro, ale też i 30% zniżki na 3. sos) skłaniamy się ku temu, że tak właśnie może być.

Czy smaczniejszy? To jeszcze trudniejsze pytanie, bo wszystkie 4 sosy smakują inaczej. W tym również Dziki Bill Habanero X smakuje inaczej od drugiego sosu z papryczką Habanero, czyli Rolski Sos Habanero. Dlatego też po konsultacji z kolegami mogę tylko napisać, że to zależy nie tylko do tego, z czym ten sos jemy, ale też i od dnia, czy nawet godziny. Najlepiej sprawdzić samemu, zwłaszcza jeśli ktoś lubi ostre jedzenie… ;-)

(!) Zgłoś błąd na stronie
Envato Elements - pobierasz co chcesz, ile chcesz