Trochę ponad rok temu koleżanka Beata pisała o swojej przygodzie ze sklepem Dragonist.pl, w kontekście rękojmi, związanej z drobną usterką, jaką posiadał zakupiony telefon. Nie zdążył minąć rok, a otrzymany wtedy kupon zniżkowy trafił do znajomego, który szukając nowego telefonu dla siebie, właśnie w tym sklepie „kupił” telefon Redmi K20 Pro. Wyraz „kupił” nieprzypadkowo umieściłem w cudzysłowie, bo od kilku dni spora część internetu żyje tym, że to nie zakup, a wynajem…

Bestcena.pl i Dargonist.pl, czyli sprzedaż, która okazała się wynajmem

Zaczęło się chyba od problemów klientów sklepu Bestcena.pl, którzy zaczęli zgłaszać problemy z realizacją zamówień. Zamówić i zapłacić się dało, ale zamówienia nie docierały do kupujących. Szybko pojawiła się informacja, że jest to spowodowane kontrole Krajowej Administracji Skarbowej, która w swojej „nadgorliwości” wstrzymała normalną pracę sklepu. Że takie rzeczy się zdarzają, to wiemy choćby z historii Romana Kluski i Optimusa, który zastał „zajechany” przez służby skarbowe. Ale często jest odwrotnie, i tego typu kontrole nie biorą się znikąd, tak samo jak zazwyczaj nie blokują działalności firmy. Co zresztą pokazują kolejne dni, kolejne informacje, że tam potencjalnie może być coś nie tak choćby z odprowadzaniem podatku VAT…

I gdyby tylko o to chodziło, to pewnie sprawa Bestcena.pl nie rozlałaby się tak szeroko po internecie. Problem w tym, że zarówno z regulaminu, jak i dokumentów sprzedaży tylko z nazwy będących fakturami wynika, że sklep wcale nie sprzedawał telefonów, a tylko je wynajmował.

I choć mało prawdopodobne by taka forma „sprzedaży” była po to, by w przyszłości zgłosić się do „kupujących” po wypożyczone telefony, a bardziej był to pewnego rodzaju zabieg księgowy, mający pomóc „zaoszczędzić” np. na podatku VAT, to faktem jest, że wynajem to nie sprzedaż, a więc każdy telefon „zakupiony” w ten sposób nadal jest własnością podmiotu, który je wynajmował (sklepu). Co w skrajnej sytuacji może zwłaszcza zaboleć osoby, które tak „zakupiony” sprzedały dalej bądź zgubiły, bo możemy mieć tutaj nawet do czynienia z przywłaszczeniem mienia (Art. 284. KK). Oczywiście jest to skrajna sytuacja, ale… warto mieć i tego świadomość. I to nie tylko w sytuacji, gdyby komornik na poczet choćby zaległych podatków postanowił sięgnąć po majątek firmy, a więc m.in. telefony, które firma przekazywała w najem. Choć nie wiem, czy choćby z punktu widzenia ekonomicznego miałoby to sens, bo wtedy trzeba by oddawać kaucję, którą „kupujący” płacili.

Szybko się okazało, że podobne praktyki to nie tylko domena sklepu Bestcena.pl, ale całej grupy podmiotów/sklepów, do których należy choćby sklep Dragonist.pl, o którym wspominałem w pierwszym akapicie. Co oczywiście bardzo „ucieszyło” również wspomnianego w tym akapicie znajomego, który zweryfikował fakt „najmu” na podstawie otrzymanej „faktury”.

Aktualnie w sklepie Bestcena.pl nie można składać nowych zamówień. W Dragonist.pl cały czas jeszcze taka możliwość jest, choć zostały wyłączone szybkie płatności:

Szanowni Państwo

ze względu na problemy techniczne, nie ma w tym momencie możliwości płatności online, przelewem, kartą oraz zakupów na raty.

Pracujemy nad jak najszybszym rozwiązaniem problemu, tymczasem zapraszamy do skorzystania z bezpiecznej opcji płatności przy odbiorze.

Co dla mnie, jako potencjalnego klienta, nawet gdybym nie znał całej sytuacji z kontrolą KAS w Bestcena.pl, czy – co być może nawet bardziej istotne – z kwestią najmu telefonów zamiast sprzedaży, byłoby na pewno czerwonym światłem, i telefon kupiłbym na pewno w innym sklepie.

Zresztą temat dotarł też do Urzędu Ochrony Konsumentów i Konkurencji (UOKiK), który na swojej stronie zamieścił ostrzeżenie dotyczące sklepu Bestcena.pl i Dragonist.pl, właśnie w kontekście najmu:

Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów docierają sygnały od konsumentów dotyczące działalności podmiotów oferujących elektronikę: bestcena.pl oraz dragonist.pl. Dotyczą stosowania niedozwolonych postanowień umownych oraz możliwości wprowadzania w błąd co do charakteru zawieranej umowy – czyli wynajęcia sprzętu elektronicznego, a nie sprzedaży.

W powyższych przypadkach sprzedawcami są podmioty mające siedzibę w Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych. Oferują m.in. najem telefonów. – Uważajmy na podmioty, które wynajmują sprzęt zamiast zawierać z nami umowę jego sprzedaży. UOKiK przeanalizuje regulaminy i zasady działania wymienionych powyżej sklepów internetowych – mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.

W przypadku najmu konsument stanie się właścicielem telefonu dopiero, gdy zdecyduje się go wykupić. Problemy może powodować to, że nie wiadomo m.in. jak zachowa się firma wynajmująca, gdy sprzęt zostanie uszkodzony lub skradziony. Urząd radzi, aby konsumenci dokładnie zapoznali się z regulaminem przed złożeniem zamówienia i uważnie przeczytali informacje pojawiające się podczas zakupu. Naszą uwagę powinny wzbudzić informacje o tym, że konsument staje się np. „najemcą” telefonu lub płaci „czynsz”, a nie uiszcza cenę zakupu.

I choć brzmi to poważnie, zwłaszcza gdy ktoś „kupił” (wynajął) telefon w którymś z tych sklepów, to napiszę to, co powiedziałem kilka dni temu koledze, gdy rozmawiałem z nim o jego „zakupie”:

Na razie nie ma co się (przesadnie) martwić. Mało prawdopodobne by modelem biznesowym firmy miało być odzyskiwanie wynajmowanych telefonów, bo to wiązałoby się z koniecznością zwrotu kaucji (pomniejszonej o koszt wynajmu, ew. opłaty wynikającej ze zużycia telefonu), co nie tylko mogłoby okazać się nieopłacalne z finansowego punktu widzenia, ale i z logistycznego. Podobnie, gdyby komornik – np. działający w imieniu Urzędu Skarbowego – chciał odzyskać majątek firmy. Choć w tym przypadku jak wiemy, nie zawsze logika jest najważniejszą. Czasem liczy się tylko to, by komornik mógł wykazać jakieś działania i przytulić grosz za nie…

(!) Zgłoś błąd na stronie