Bank mBank i fintech obecnie będący (też) bankiem, czyli Revolut (choć jeszcze nie u wszystkich jest ta opcja dostępna) dołączyli do ciągle jeszcze niewielkiego grona instytucji finansowych, z tzw. otwartą bankowością, co przyniosła dyrektywa PSD II. W skrócie polega to na tym, że z poziomu systemu transakcyjnego jednego banku, można w pewnym zakresie korzystać z innego banku. Najczęściej będzie to podgląd salda i historii, ale może to też być np. opcja wykonywania przelewów.

Z jednej strony fajnie, bo pewnie są tacy, co już chętnie z tego korzystają. Ja jednak podchodzę do tego trochę sceptycznie. Bo choć potencjalnie to wygodne, to udany atak na jedno konto, może pociągnąć problemy również na innym koncie. Do tego chyba jednak wolę, jak mBank nie wie o moich finansach w usłudze Revolut, usługa Revolut nie wie o moich finansach w Nest Banku, Nest Bank nie wie o moich finansach w usłudze PayPal, usługa PayPal nie wie o moich finansach w banku ING BŚ, bank ING BŚ nie wie o moich finansach w usłudze Wise, a usługa Wise nie wie o moich finansach w… I tak mógłbym pewnie jeszcze trochę wymieniać. Być może nawet doszedłbym do Krajowej Administracji Skarbowej czy Urzędu Skarbowego… No dobra, tutaj już przesadziłem, bo oni wiedzą wszystko. Serio.

(!) Zgłoś błąd na stronie