Rzadko kiedy publikuję artykuły w niedzielę, po prostu korzystam z tego, że przyjęło się, że to dzień wolny, a więc mam wymówkę, by nawet jak coś napiszę, to zostawić na poniedziałek, mając poniedziałek z głowy… Ale to nie znaczy, że w niedzielę nigdy żaden artykuł się nie pojawił – kwestia potrzeby i ew RTM (Real Time Marketing). A że chyba znowu trafiła się ciekawa i aktualna „tu i teraz” kwestia, to pomimo niedzielnego poranka, odpaliłem klawiaturę, byś Ty jeszcze w niedzielę mógł przeczytać ten artykuł… ;-)

Obserwuję i zaobserwować nie mogę, czyli Kamil Zaradkiewicz na X (Twitterze)

Po krótkim flircie z grupami na Facebooku (przeszło mi szybko, bo zamiast się rozwijać w wybranych tematach, miałem wrażenie, że wręcz się uwsteczniam, ale o tym pewnie napiszę oddzielny artykuł) z tzw. mediów społecznościowych zostałem właściwie tylko użytkownikiem X, czyli dawniej Twittera. Głównie dlatego, że przy odpowiednim doborze obserwowanych, jest to świetne źródło informacji o otaczającym nas świecie. Zwłaszcza gdy nie ograniczamy się do „swojej bańki” (choć nie ma co popadać w skrajności i np. obserwować różnej maści „świry razem”).

I tak od kilku już chyba dni, co pewien czas na mojej osi czasu, czy to tej poświęconej obserwowanym przeze mnie, czy też globalnej, zarządzanej (jeszcze bardziej) algorytmami „dla ciebie”, zaczęły się pojawiać informacje dotyczące konta Kamila Zaradkiewicza, że giną mu obserwujący (go), tak samo jak, obserwujący (go) zaczęli pisać, że on im ginie z obserwowanych.

I choć niekoniecznie się z Kamilem Zaradkiewiczem zgadzam, to postanowiłem zrobić eksperyment i dodać go do obserwowanych:

Jak widać na grafice powyżej, o 6:27 jeszcze nie obserwuję Kamila Zaradkiewicza, o 6:28 dałem „obserwuj”, tylko po to, by chwilę później ponownie zobaczyć, że go nie obserwuję. Test ponawiałem kilkukrotnie, za każdym razem z identycznym wynikiem.

Dla weryfikacji, czy to nie jakaś globalna awaria, postanowiłem identyczny test przeprowadzić na kilkunastu innych kontach, różnych osób, w tym osobie chyba dokładnie z przeciwnej strony barykady, człowieka, który już totalnie jest mi odległy nie tylko w poglądach, ale i działaniach, bo tak, jak do języka weszła „falandyzacja prawa” (od Lecha Falandysza), to mam wrażenie, że do języka wejdzie „bodnaryzacja prawa”, a być może i „bodnaryzacja praworządności”, patrząc na to, że dopiero co tekę objął, a już…

W każdym razie pewnie zgadłeś – test zrobiłem również na profilu Adama Bodnara, czyli nowego Ministra Sprawiedliwości:

I jak widać na grafice powyżej, o 6:30 jeszcze nie obserwuję Adama Bodnara, o 6:30 dałem „obserwuj”, a o 6:58 dalej go obserwowałem. I gdyby nie to, że ręcznie obserwację anulowałem, to zapewniam, że dalej w obserwowanych by mnie straszył…

I to tylko jedna postać, jeden test z wielu, i na żadnym profilu nie udało mi się odtworzyć problemu, jaki występuje na koncie Kamila Zaradkiewicza. Więc albo mamy do czynienia z bardzo, ale to bardzo punktową awarią, co oczywiście jest możliwe, ale… Albo „jednoosobowy zespół moderatorów” X (dawniej Twittera) postanowił dokonać jakiejś „korekty”. A jeśli tak, to chyba nie tak miało to wyglądać Panie Musk.

Oczywiście mógłbym wykonać i wkleić tutaj wyniki testów konta Kamila Zaradkiewicza wykonane jednym z wielu „narzędzie do analizy profilii”, czy nie ma tam jakiegoś bana, shadowbana, czy innego ustrojstwa, ale w mojej ocenie ich działanie jest równie wiarygodne, jak przedwyborcze zapowiedzi Władysława Kosiniaka-Kamyszy i jego PSL, czy Polska 2050, dotyczące np. dobrowolnego ZUS dla przedsiębiorców…

(!) Zgłoś błąd na stronie
Pomogłem? To może postawisz mi wirtualną kawę?
LUTy dla D-Cinelike (DJI Mini 3 Pro, DJI Avata, OSMO Pocket) od MiniFly
Wdrożenie Omnibusa w sklepie na WooCommerce
Jak (legalnie) latać dronem w Kategorii Otwartej