Księgowość internetowa wFirma 80% taniej dla czytelników WebInsider.pl

I stało się to, co stać się miało, czyli w serwisie/na platformie Disqus pojawiły się plany abonamentowe. Z lekkim przymrożeniem oka napisze, że wreszcie – nie tylko dlatego, że sam nie korzystam, a więc zmiany mnie nie dotkną. Głównie dlatego, że teraz zarówno osoby już korzystające, jak i zastanawiające się nad wdrożeniem komentarzy opartych o Disqus na swojej stronie wiedzą na czym stoją. Przynajmniej do następnej zmiany…

Disqus wprowadza (płatne) abonamenty

Disqus to chyba najpopularniejszy (chyba przebija nawet komentarze od Facebooka) zewnętrzny system komentarzy, jaki w relatywnie prosty sposób możemy zintegrować na swojej stronie – często nie trzeba nawet nic „kodować”, do najpopularniejszych platform/CMSów są dostępne wtyczki (np. do WordPressa).

Od strony osoby kontującej (czytelnika, użytkownika strony) również wygląda to dość wygodnie – mamy jedno konto, za pomocą którego możemy komentować i śledzić reakcje na nasze komentarze na wszystkich stronach, na których wdrożono komentarze na platformie Disqus.

Do niedawna usługa była darmowa, ale wszyscy wiemy, że gdy przychodzi koniec miesiąca i trzeba opłacić kolejne rachunki, to dobrze, by coś w portfelu (na koncie) było. Tak więc teraz przyszła pora na żniwa, czyli relatywnie intensywną „monetyzację” całego przedsięwzięcia, zwłaszcza, że chyba cała realna konkurencja została wygryziona z tego poletka (pomijając system komentarzy od Facebooka lub ew. Google+, ale…).

Reklamy, czyli forpoczta

Tak na dobre zaczęło się chyba jakoś pod koniec 2016, może na początku 2017, gdy pojawiły się sygnały, że na niektórych stronach z aktywnymi komentarzami Disqus zaczęły się pojawiać reklamy przed i pod blokiem z komentarzami.

Oczywiście natychmiast pojawiły się głosy oburzenia – z jednej strony serwis ma prawo zacząć zarabiać, ale z drugiej strony, pojawiały się informacje, że nie było wcześniej żadnego ostrzeżenia, reklamy zaczęły się pojawiać „ni z gruchy, ni z pietruchy” i jednocześnie ich „poziom dopasowania” do zawartości strony czy też komentarzy zdawał się totalnie „od czapy”.

Do tego w tamtym momencie nie było właściwie żadnej możliwości by wyłączyć reklamy (poza ew. „błagalnym kontaktem” z operatorem serwisu).

Reklamy między komentarzami

Ale jeśli reklamy nad i pod blokiem z komentarzami (w takim czy innym formacie) Wam przeszkadzają, to co powiecie na nowy format reklamowy – reklamy między komentarzami? Niezainteresowani? Nie szkodzi:

Jako wydawca na pewno nie byłbym z tego zadowolony, tak samo jako czytelnik… Ale jako potencjalny reklamodawca? Hm… najwyżej mnie znienawidzicie, ale produkt i tak kupicie… ;-)

Plany i ceny

Gdy już poznaliście kija to pora… Nie, nie na marchewkę – pora na dolary, dzięki czemu zarówno wydawcy jak i czytelnicy będą mogli uniknąć kija. Oczywiście płatność dotyczy tylko wydawców – przynajmniej na razie, bo kto wie, w przyszłości może pojawią się też plany dla komentujących (np. wyłączenie reklam na stronach, na których wydawcy korzystając z darmowego planu Disqus i tym samym wyświetlają się tam reklamy).

Wydawcy (właściciele stron) mają do wyboru 4 plany:

Zaczynamy od planu „basic”, który jest bezpłatny, ale w zamian musicie się pogodzić (i Wasi czytelnicy) z tym, że na Waszej stronie pojawią się dodatkowe reklamy – przed, po i w środku bloku z komentarzami.

Kolejny plan to „plus”, gdzie „za jedyne” 10 $ miesięcznie możecie pozbyć się reklam. Jest pewien haczyk – dotyczy to tylko kont z dziennymi odwiedzinami/wyświetleniami poniżej 50 000, w innym przypadku musicie przejść na plan „pro”. Oczywiście dla serwisu (załóżmy, że na koncie mamy jedną stronę) który generuje ponad 50 000 odsłon dziennie te 10 $ miesięcznie to nie będzie jakiś znaczący wydatek.

Sytuacja trochę bardziej komplikuje się w przypadku mniejszych serwisów, w przypadku których dodatkowe 10 $ miesięcznie (jakieś 40 zł miesięcznie, 500 zł rocznie) to już znaczący wydatek. Bo za tyle to można mieć już VPSa, o zwykłym hostingu współdzielonym nawet nie wspominając.

Ale jest mała furtka – możliwość korzystania z planu „plus” bezpłatnie. Niestety, furtka jest na tyle mała, że poza rzeczywiście drobnymi stronami niewiele więcej się przeciśnie. Choć ekipa z Disqusa twierdzi, że wg nich ponad 95% stron (serwisów) korzystających z ich systemu komentarzy się załapie:

Publishers will be able to self-identify. For personal blogs, educational sites, non-profits, and small sites that do not run other advertising, Disqus advertising will be optional. Currently, over 95% of sites on our network fall into this category.

Patrząc na wymagania, to nie za bardzo chce mi się w to wierzyć:

  • Blogi osobiste
  • Strony edukacyjne (cokolwiek by to nie znaczyło)
  • Inne, małe witryny

Pomijam już nawet to, że w przypadku „małych witryn” to w ogóle nie widzę za dużego sensu korzystania z Disqusa (ale ja tu zapewne nie będę obiektywny, ale o tym będzie pod koniec wpisu), to dodatkowym warunkiem jest brak jakichkolwiek reklam na stronie, czyli mowa o totalnie niekomercyjnych przedsięwzięciach, na których „wydawca” nie zarabia nawet tyle, by pokryć hosting czy domenę (czy pisałem już, że nie wiem po co w takich przypadkach w ogóle instalować na stronie Disqusa? ;-)).

Dalej mamy plan „pro” za 99 $ miesięcznie, czyli robi się już poważnie. Nie tylko ze względu na miesięczną opłątę, ale mamy tu też dzienny limit odsłon wynoszący 250 000, czyli ćwierć miliona. Oprócz tego mamy – w końcu – kilka marchewek, o których za chwile.

Najpierw muszę napisać coś o ostatnim planie, czyli „business”, o którym mogę na obecną chwile napisać tyle, że na pewno daje to wszystko co plan „pro”, a nawet pewnie coś jeszcze do tego dorzuca, i zapewne też tym samym odpowiednio więcej kosztuje. To tyle, bo jedyna dostępna informacja na temat tego planu wygląda tak:

Our sales team will work with you to develop a custom package of features for your organization.

Marchewki za 99 $ miesięcznie

Skoro przegląd reklam i planów za nami, pora spojrzeć na marchewki jakie otrzymamy w planie „pro” za 99 $ miesięcznie:

Z tego wszystkiego chyba największe wrażenie robi zapowiadany „shadowbanning”, dzięki czemu osoba zbanowana w ten sposób (tzw. troll) będzie myślała, że nadal może komentować, a tak naprawdę nikt innych tych komentarzy n ie będzie widział. Fajne, jest w tym pewien rodzaj perwersji, bo taki osoba może w pełnej nieświadomości się zastanawiać nad tym co się z tym internetem porobiło, że już nikt nie chce „karmić trolla”. Oczywiście co bardziej rozgarnięty troll (tak, występują i takie osobniki) zapewne szybko się zorientuje, że skoro nikt nie wchodzi „w polemikę” to coś może być nie tak – zwłaszcza, że być może wystarczy wyczyścić ciasteczka w przeglądarce czy też zmienić adres IP.

Nie korzystam i (zapewne) nie będę korzystał

Gdzieś tam kilka akapitów powyżej zażartowałem sobie, że mogę nie być obiektywny, bo mam jakieś „uprzedzenia” do Disqusa. Nic z tych rzeczy, mam nawet jakieś konto, choć naprawdę bardzo rzadko z niego korzystam. Ale to jako czytelnik.

Jako wydawca (jak to dumnie/szumnie brzmi ;-)) z komentarzy Disqusa na swoich stronach nie korzystam, bo wyznaje zasadę, że co moje to moje. Jak potrzebuje zrobić jakąś modyfikację formularza czy też samej „procedury komentowania” to robię i tyle. Do tego mam pewność, że Wasze komentarze nie znikną któregoś dnia, wraz ze zniknięciem/zamknięciem usługi (wiem, teoretycznie komentarze Disqusa mogą synchronizować się z bazą danych WordPressa).

Zresztą choćby na stronie WebInsider.pl kilkakrotnie przez ostatnie kilka lat „eksperymentowałem” z różnymi systemami komentarzy, czy to zewnętrznymi (usługa), czy wewnętrznymi (wtyczka), to i tak ostatecznie szybko wracałem do natywnych komentarzy WordPressa. I mam wrażenie, że chyba już tak zostanie.

Przed  wdrożeniem Disqusa (resztę pominę, bo już właściwie nie istnieje) powstrzymywała mnie też niewiadoma co do tego jak i kiedy serwis zechce zarabiać. Teraz, gdy już wiem, tym bardziej cieszę się z decyzji. Wprawdzie 10 $ miesięcznie to nie jest majątek, ale te środki wolę przeznaczyć na inne cele, a dodatkowo plan ten daje właściwie tylko wyłączenie reklam, których teraz – w natywnych komentarzach WordPressa – też nie mam.

Fajnie zaczyna się robić dopiero w pakiecie „pro”, gdzie ma pojawić się niebawem „shadowbanning”, ale powiedzmy, że jakbym szukał odrobiny „perwersji” w temacie uprzykrzania życia „trollom internetowym”, to za prawie 500 zł miesięcznie można wymyślić lepsze rozwiązania… ;-)

(!) Zgłoś błąd na stronie
Potrzebujesz profesjonalnej pomocy? Skontaktuj się z nami!
Spodobał Ci się artykuł? Zapisz się do naszego Newslettera - ZERO SPAMu, same konkrety, oraz dostęp do dodatkowych materiałów przeznaczonych dla subskrybentów!
Na podany adres e-mail otrzymasz od nas wiadomość e-mail, w której znajdziesz link do potwierdzenia subskrypcji naszego Newslettera. Dzięki temu mamy pewność, że nikt nie dodał Twojego adresu przez przypadek. Jeśli wiadomość nie przyjdzie w ciągu najbliższej godziny (zazwyczaj jest to maksymalnie kilka minut) sprawdź folder SPAM.
Młody Szymon pomógł tacie zapisać się do Newslettera WebInsider.pl i... teraz idzie popływać
WebInsider poleca księgowość wFirma
WebInsider korzysta z VPSa w HitMe.pl
WebInsider poleca VPSy DigitalOcean
WebInsider poleca serwis Vindicat
Napisz komentarz
wipl_napisz-komentarz_01Jeśli informacje zawarte na tej stronie okazały się pomocne, możesz nam podziękować zostawiając poniżej swój komentarz.

W tej formie możesz również zadać dodatkowe pytania dotyczące wpisu, na które – w miarę możliwości – spróbujemy Ci odpowiedzieć.
Linki partnerskie
Niektóre z linków na tej stronie to tzw. „linki partnerskie”, co oznacza, że jeśli klikniesz na link i dokonasz wymaganej akcji (np. zakup/rejestracja) możemy otrzymać za to prowizję. Pamiętaj, że polecamy tylko te produkty i usługi, z których sami korzystamy, i uważamy, że są tego na prawdę warte… :-)
Znaki towarowe i nazwy marek
W niektórych wpisach (oraz innych miejscach na stronie) mogą być przedstawione/użyte znaki towarowe i/lub nazwy marek, które stanowią własność intelektualną tych podmiotów, a zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.
Spodobał Ci się artykuł? Zapisz się do naszego Newslettera!