Z końcem czerwca przeprowadziłem się nad polskie morze, i tym samym utraciłem (dogodny) dostęp do lokalnego targu, który był moim podstawowym źródłem większości produktów spożywczych. Podobnie sytuacja wygląda z leżącym nieopodal domu sklepem z dobrym piwem, i tym samym lokalny Lidl musiał przejąć na siebie sporą część tych zadań (tak, aktualnie – nie licząc internetu i pubów – to Lidl jest moim „sklepem z kraftem” ;-)). Tak więc aplikacja Lidl Plus, z której już wcześniej korzystałem nie tylko do rabatów, ale i płatności w tym sklepie rozgrzała się do czerwoności… ;-)

Kupony Plus w aplikacji Lidl Plus, czyli… niezłe jaja

Niedawno w aplikacji pojawiła się nowość w postaci „kuponów plus”, czyli dodatkowych kuponów dostępnych za osiągnięcie kolejnych progów wydatków w tym sklepie. Fajnie, ale… Jak spojrzałem na kupony, to od razu pomyślałem – zresztą nie tylko ja – że kogoś tam chyba poniosło, bo za wydane 30 zł dostałem 23% rabatu na jedno opakowanie jaj klasy M (do tego zdaje się, że dotyczy to tylko „trójek”, z których nie korzystam), a więc dość groteskowy to rabat. I to chyba nie tylko dla mnie…

Dalej nie jest wcale lepiej, bo po najbliższych zakupach na liczniku wybije 600 zł od wprowadzenia tej promocji, a tym samym otrzymam – werble – 52% zniżki na filet z piersi kurczaka. Pewnie opakowanie 400 gramów, co by nie za bardzo mnie rozpieścili. Gdy wydam 900 zł, dostanę rabat w wysokości 20 zł za zakupy za minimum 200 zł, co przy założeniu, że pewnie alkohol (w tym oczywiście piwo i wino) nie wlicza się do tej kwoty, niekoniecznie jest takie proste.

Ogólnie pomysł by w ramach „monitoringu aktywności klientów” namawiać ich do korzystania z aplikacji, nawet gdy nie korzystają w danym momencie z promocji wymagających użycia aplikacji, ma sens, ale nad nagrodami mogli się zdecydowanie bardziej postarać. I to nawet nie chodzi o ich wartość, co bardziej o (niezłe) jaja… ;-)

(!) Zgłoś błąd na stronie