Nie da się ukryć, że choć zagrożenie koronawirusem SARS-CoV-2 jest realne i nie ma co go bagatelizować, bo to tylko kwestia czasu gdy oficjalnie pojawi się również w Polsce, to na razie jest to temat gorący głównie medialnie. Cieszy, że kolejne instytucje państwowe podejmują działania, które mają nas przygotować na to, co nadchodzi. Trochę mniej cieszy, że popełniają przy tym takie błędy, jak choćby Urząd Miasta Stołecznego Warszawy, Biuro Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w piśmie rozesłanym do dyrektorów biur, dyrektorów szkół, przedszkoli, żłobków, instytucji kultury i sportu, szpitali, prezesów spółek miejskich i burmistrzów dzielnic…

Urząd Miasta St. Warszawy, Biuro Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego i literówka w adresie e-mail

I tak w okolicach przedpołudniowych kolega podesłał mi skan pisma rozesłanego przez wspomniany Urząd Miasta Stołecznego Warszawy, Biuro Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w sprawie koronawirusa SARS-CoV-2, w którym możemy znaleźć podstawowe informacje dotyczące postępowania w przypadku podejrzenia, że ktoś potencjalnie może być zarażony tym wirusem:

W sumie nie byłoby się chyba nawet, do czego czepiać, gdyby nie punkt dotyczący tego, co się zaleca:

W związku i powyższym, zaleca się:

  • dokonanie spisu wszystkich osób, które w ciągu ostatnich 14 dra powróciły z regionów/państw, o których mowa powyżej. Dane uwierające imię i nazwisko, numer telefonu i adres zamieszkania należy przestać na adres [email protected], z adnotacją „osoby do nadzoru”;

Problem w tym, że w momencie gdy otrzymałem tę informację, domena, w ramach której funkcjonować powinien adres, na który należy przesyłać imiona i nazwiska, numery telefonów i adresy zamieszkania „osób do nadzoru” była wolna. Czyli mógł ją zarejestrować każdy. W każdym razie „każdy” już tego nie zrobi, bo domena została prewencyjnie zarejestrowana.

Pierwsza myśl była taka, by tylko zarejestrować domenę i zostawić ją bez konfiguracji. Jednak zapadła decyzja, by szybko skonfigurować domenę tak, by mogła przyjmować wiadomości e-mail na nią przychodzące. Nie po to, by wyłapywać dane, które potem można sprzedać choćby pomysłowym Januszom z Allegro od „maseczek na koronawirusa” czy „specjalnego mydła zwalczającego koronawirusa”. A po to, by móc poinformować osoby wysyłające tego typu informacje na ten błędny adres e-mail, że coś tu jest nie tak:

I tak każda osoba, która wyśle wiadomość na podany (błędny) adres e-mail, dostanie informację zwrotną:

Urząd Miasta Stołecznego Warszawy w swoim piśmie w/s koronawirusa SARS-CoV-2 podał nieprawidłowy adres e-mail, na który „należy” przesyłać tego typu informacje. Wiadomość prawdopodobnie powinna być wysłana na adres: [email protected] lub [email protected]

Jest to odpowiedź automatyczna. Państwa wiadomość nie została zapisana.

Informacja została uzupełniona o prawdopodobne prawidłowe adresy e-mail, w domenie należącej do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologiczna w m.st. Warszawie, bo nie da się ukryć, że raczej na 100% mamy tutaj do czynienia z literówką:

  • W piśmie jest: @pssewa.pl
  • Powinno być: @pssewawa.pl

Mam tylko nadzieję, że służby miejskie są lepiej przygotowane na nadchodzące zagrożenie w rzeczywistości, niż mogłoby się to wydawać z uwagi, jaka została poświęcona temu chyba najważniejszemu elementowi całego pisma. W kampanii wyborczej może można na potrzeby telewizji przymocować szybę w drzwiach od łazienki taśmą, ale w realnym świecie – zwłaszcza w takim kontekście – są potrzebne działania sprawne i pewne. Na fuszerkę nie ma miejsca…

(!) Zgłoś błąd na stronie