Nie jestem fanem Facebooka, a wręcz – tak jak napisałem niedawno w jednym z komentarzy – uważam go za nowotwór, który niszczy internet. Internet, który nadal przez niektórych odbierany jest jako uosobienie wolności jest systematycznie pożerany przez Facebooka, który właściwie ma dowolność w kreowaniu kto, co i kiedy widzi. Ale mam też świadomość, że tam są masy, a więc głupotą byłoby tego nie wykorzystać. I choć z Facebooka nie korzystam prywatnie (w ogóle), nie oglądam „słodkich zdjęć jeszcze słodszych kotków”, to mam tam np. profil Webinsider.pl, który jednak traktuję jako kolejny kanał RSS, czyli publikuję informacje o nowych wpisach.

Oprócz tego korzystam z reklam. Tak, zasilam gotówką tego potwora, ale jak już wspomniałem – tam są masy, a więc i potencjalni klienci… właściwie czegokolwiek. Oprócz typowych kampanii reklamowych, czasem przeprowadzam mniejsze kampanie, na których testuje różne rozwiązania. Kilka dni temu uruchomiłem kampanie porównawczą, składającą się z dwóch niemal identycznych reklam, bo… założyłem się o to, który kolor w tym przypadku będzie skuteczniejszy (jedyna różnica to dominujący kolor). Niestety, test zakończył się przed czasem…

Niekonsekwentne algorytmy Facebooka

Szybko przygotowaliśmy jakąś relatywnie prostą reklamę jednego z programów partnerskich, w dwóch wersjach – z zielonym jako kolorem dominującym (akcent) i niebieskim. Do tego 2-3 proste hasła, bo w końcu to nie ulotka czy ogłoszenie w prasie, i tu liczą się co najwyżej sekundy:

Do tego uśmiechnięta „blondynka ze stocka”:

Jak to w przypadku testów – zwłaszcza robionych „o przekonanie” – budżet ustaliłem z jednej strony relatywnie niewielki (zwłaszcza patrząc na budżety niektórych klientów ;-)), ale z drugiej strony chyba wystarczający, by móc dość wiarygodnie sprawdzić, który kolor w tym przypadku będzie bardziej skuteczny (więcej kliknięć z mniejszej ilości wyświetleń).

Test jednak w pewnym momencie przerwał sam Facebook, bo się okazało, że… grafika zawiera zbyt dużo tekstu. Nie będę z tym polemizował, bo akurat z tym ewentualnie mógłbym się jeszcze zgodzić.

Facebook chyba nie lubi zielonego (a może po prostu preferuje niebieski), bo przy dwóch prawie identycznych grafikach (różnica w kolorze tła) tylko „zielona” została zablokowana:

  • Niebieska – Aktywna, pewna ilość tekstu na obrazie
  • Zielona – Nieaktywna, zbyt wiele tekstu na obrazie

Można by powiedzieć, że wygrała osoba stawiająca na niebieski, bo reklama z tym kolorem dalej się wyświetlała, a więc dalej pracowała. Ale jest tu jeszcze jeden element – średni koszt za kliknięcie. I tak – zapewne przypadkowo – się złożyło, że w przypadku reklamy „zielonej”, która została zablokowana  – koszt pojedynczego kliknięcia w reklamę był o ponad połowę niższy, niż w przypadku reklamy niezablokowanej, czyli „niebieskiej” (czyli koszt pojedynczego kliknięcia w reklamę „niebieską” był ponad dwukrotnie wyższy, niż w przypadku reklamy „zielonej”). Więc być może to jednak wygrała reklama zablokowana, zwłaszcza że blokada nastąpiła dopiero po pewnym czasie… ;-)

And the winner is

Zresztą nie ma co się nad tym zastanawiać, bo wątpliwości postanowił rozstrzygnąć sam Facebook, wskazując zwycięzcę:

I tak wg sekretnych algorytmów Facebooka zwycięską reklamą okazała się reklama „zielona”, czyli o ponad połowę tańsza, czyli… zablokowana. Co więcej – wg tego samego algorytmu istnieje 80% prawdopodobieństwo, że w przypadku ponownego przeprowadzenia tego testu wygrałaby ta sama reklama. No cóż…

(!) Zgłoś błąd na stronie

Patryk

CEO Webinsider.pl, a do tego CTO, CIO, CFO, CMO, CSO, COO i CRO ;-)
Pasjonat nowych technologii - od sprzętu po oprogramowanie, od serwerów po smartfony i rozwiązania IoT. Potencjalnie kiepski bloger, bo nie robi zdjęć "talerza" zanim zacznie jeść.

Dumny przyjaciel swoich psów :-)