Ostatnio przeglądając internet w kilku miejscach natrafiłem na kolejną „fantastyczną akcję społeczną”, tym razem (bo to chyba nie pierwsza akcja „ich” tego typu) chodzi o tzw. ustawę antyterrorystyczną, a szczególności kres naszej wolności w internecie (i niezarejestrowanych kart PrePaid ;-)).

Strona pozornie zablokowana, czyli akcja ostrzegająca

Oczywiście nie jest to coś absolutnie nowego, bo podobne akcje już w przeszłości były organizowane, więc pewnie większość z Was szybko kliknie w „powrót do witryny”, rutynowo – niczym kliknięcie w przycisk akceptujący ciasteczka:

mojepanstwo-pl_ustawa-antyterrorystyczna_straszak-201606

Ta strona została zablokowana na mocy ustawy o działaniach antyterrorystycznych!

Na razie to tylko akcja ostrzegająca o niebezpiecznych skutkach przyjętej właśnie ustawy.

Długa lista „niebezpiecznych” rozwiązań

Jak można przeczytać „w apelu do Prezydenta” na stronie chyba związanej z akcją – przynajmniej tam skierował mnie link w komunikacie „wieszczącą kres wolności w internecie” – niebezpieczeństw jest długa lista, i… nie zamierzam z większością zawartych tam obaw polemizować, bo jaki można dać sensowny argument np. na coś takiego:

(…) sąd będzie mógł nakazać zablokowanie dostępu do określonych treści (a w praktyce – nawet całych serwisów internetowych), jeśli mają one związek ze zdarzeniem o charakterze terrorystycznym.

No a teraz nie może? A mało już mieliśmy tego typu sytuacji? By choćby sprawę AntyKomora wymienić…

Internet to nie ziemia niczyja

Internet – na szczęście – to nie ziemia niczyja, na której każdy może robić co tylko chce – i to nie tylko dlatego, że jedna czy druga władza (ze)chce ograniczyć np. wolność wypowiedzi, czy… Różne ograniczenia i prawa są tu potrzebne również dla naszego dobra, naszego bezpieczeństwa – i to nie tylko bezpieczeństwa w „świecie wirtualnym”, bo od dawna „świat realny” i „świat wirtualny” przeplatają się, i „kuku” wyrządzone nam w internecie przekłada się na nasze życie poza nim, a będzie ta integracja zapewne tylko się pogłębiać.

Nie zapominajmy również, że wiele działań które kiedyś wymagały rozległych siatek konspiracyjnych, kurierów, ogólnie całych grup ludzi obecnie można wykonać w jednej chwili, właśnie za pomocą internetu.

I tak jak „w realu” liczymy na to, że ktoś pilnuje – mniej lub bardziej udolnie, ale jednak – by były przestrzegane jakieś normy, prawa – niezależne, czy się z nimi zgadzamy, czy nie – to nie ma powodów by w internecie miała panować anarchia, totalna samowola. Choć z racji swojej struktury, otwartości raczej nie obawiałbym się – przynajmniej w  najbliższym okresie – utraty pewnego rodzaju wolności/swobody jaka panuje w internecie.

Oczywiście nie mam tu na myśli permanentnej inwigilacji każdego obywatela w każdej sytuacji, ale jestem w stanie zaakceptować, że tak jak odpowiednie instytucje, w zdefiniowanych/uzasadnionych sytuacjach mają możliwość założenia podsłuchu na mój telefon, przeszukania mojego mieszkania, czy wreszcie – a może nawet przede wszystkim – zablokowania dostępu do niektórych miejsc (stale, lub w określonym czasie) to tak samo może to wyglądać „w wirtualu”, i nie widzę wielkiego zagrożenia tylko dlatego, że w określonych przez prawo sytuacjach może np. zostać zablokowana jakaś strona (zwłaszcza że od dawna takie sytuacje i tak mają już miejsce).

Google, Mozilla… też blokują

Zresztą duże podmioty, które mają chyba większy wpływ na to jak i co robimy w internecie niż dowodna władza na świecie (np. Google – wyszukiwarka, poczta e-mail, przeglądarka internetowa Chrome, system Android; Mozilla – przeglądarka internetowa Firefox) od dawna też cenzurują blokują wybrane strony internetowe, i to zapewne na większą skalę niż jakiekolwiek państwo, łącznie z państwami totalitarnymi kiedykolwiek będzie.

A są to podmioty prywatne, właściwie pozbawione jakiejkolwiek zewnętrznej kontroli, z których korzysta większość użytkowników internatu na świecie, i jakoś nie widać z tego powodu wielkich protestów – a wręcz przeciwnie.

Aktualnie Google (albo teraz to Alphabet) czy Facebook przetwarzają takie ilości informacji o nas, że jak ktoś faktycznie aż tak bardzo boi się o swoją prywatność to zdecydowanie sugerują zacząć od odcięcia się od wszystkich ich usług, co może być trudniejsze niż niektórym się wydaje…

Rejestracja kart PrePaid

To do czego mogę się odnieść bardziej konkretnie to obowiązkowa rejestracja kart PrePaid, czyli tzw. „telefonów na kartę”:

Nie będzie już można kupić anonimowo karty pre-paid: przy zakupie trzeba będzie podać dane osobowe (m.in. numer PESEL, adres). A wszystkie wydane do tej pory karty zostaną zablokowane, jeśli ich właściciele ich nie zarejestrują.

No normalnie dramat, i chyba trzeba już teraz na zapas kupić z pićset starterów, by później móc je rozprowadzać niczym zaKODowane łby jakiś czas temu oporniki, choć z tego co wiem to te nadal można je (oporniki) bez problemów kupić, i to nawet bez legitymowania się dowodem osobistym… ;-)

Chciałbym też uspokoić potencjalnie spanikowanych, przerażonych jakąś zaKODowaną wizją państwa policyjnego – sama w sobie rejestracja kart SIM to nic złego, zwłaszcza że np. korzystających z ofert na abonament cały czas obowiązuje, tak samo jak każdego kto chce przenieść numer do innej sieci.

Sam pamiętam, jak chyba gdzieś na początku 2000 roku brałem swój pierwszy numer na kartę w Orange (zresztą używam go nadal, choć po 13 latach przeszedł ze mną do innej sieci), to wtedy też musiałem wylegitymować się dowodem osobistym, i jak widać nadal jestem na wolności, i nadal mogę wyrażać swoje poglądy w internecie…

Chyba dla nikogo nie jest też dziwne, że np. podczas zakupu/aktywacji łącza internetowego (czy ogólnie kablówki, satelity) do domu musi podpisać umowę, wylegitymować się przy tej okazji np. dowodem osobisty? Chyba dla wszystkich wydaje się to oczywiste.

Zresztą na świecie jest to – rejestracja kart PrePaid –  dość powszechna praktyka, i wprawdzie może skomplikować życie niektórym – zwłaszcza dość licznej grupie niepełnoletnich, często korzystających ze starterów jednorazowo, bo jest na nim jakaś promocja na start – to jest to też pewnego rodzaju próba walki z przestępczością/terroryzmem.

Oczywiście co bardziej rozgarnięci i tak sobie poradzą – czy to kupując startery na tzw. słupy, czy w krajach gdzie rejestracja nie będzie wymagana – to jednak mam wrażenie, że dla sporej grupy może to być bariera nie do przeskoczenia, nie tylko intelektualnie… ;-)

Nie dajmy się zwariować, zwłaszcza że wśród podmiotów słusznie patrzących władzy na ręce są zapewne i takie, które na budzeniu kolejnych lęków widzą sposób na legitymizację swojego istnienia… W każdym razie ja się nie obawiam, że pewnego dnia strona Webinsider.pl zostanie zamknięta z powodu ustawy antyterrorystycznej.

(!) Zgłoś błąd na stronie
Pomogłem? To może postawisz mi wirtualną kawę?
LUTy dla D-Cinelike (DJI Mini 3 Pro, DJI Avata, OSMO Pocket) od MiniFly
Wdrożenie Omnibusa w sklepie na WooCommerce
Jak (legalnie) latać dronem w Kategorii Otwartej
Patryk