W ostatnią sobotę (15 czerwca 2019) w Centrum Kongresowym EXPO XXI (hala 4, ul. Prądzyńskiego 12/14) odbyła się druga edycja Festiwalu Piwowarów Domowych. Na pierwszej być nie mogłem z różnych przyczyn, ale tym razem udało się zmontować ekipę i… na pewno za rok też będziemy!

Festiwal Piwowarów Domowych 2019

Choć na festiwalu wystawiali się piwowarzy domowi, to z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć (napisać), że jakość serwowanych tam piw często przewyższała to, co można spotkać w pubach czy sklepach. Oczywiście mam na myśli piwa kraftowe, bo koncernowych euro-sikaczy o smaku niesmacznej wody nie ma co chyba porównywać nawet do najgorszego piwa prezentowanego na festiwalu.

Festiwal zaczął się o godzinie 12, wtedy rozpoczęły się wykłady. W tym czasie do dyspozycji odwiedzających była strefa foodracków (chciałoby się więcej), oraz kilka stoisk informacyjnych partnerów festiwalu. Z rzeczy, która mnie na tym etapie rozbawiła, to fakt, że… pierwszy raz od dawna piłem koncerniaka, i to jeszcze bezalkoholowego. Partnerem był Żywiec (Browar w Cieszynie uwarzył i częstował piwem, które wygrało rok temu – szcunek dla nalewających, bo piwo tak mocno się pieniło, że musiało to od nich wymagać dużo cierpliwości ;-)), i to on dostarczył piwa bezalkoholowe.

Co było o tyle istotne, że z niezrozumiałych dla mnie względów ochrona nie pozwalała wejść choćby z butelką wody. To jest na pewno element do poprawy. Warto wzorować się choćby na Warszawskim Festiwalu Piwa, gdzie takich cyrków nie ma… A skoro przy nielicznych minusach jesteśmy, to nie mogę nie wspomnieć o bardzo słabo działającej (o ile w ogóle) klimatyzacji, co od razu przypomniało mi pierwszy Warszawski Festiwal Piwa na tzw. Mordorze na Domaniewskiej, gdzie panowały podobnie tropikalne klimaty.

Ale wraz z wybiciem godziny 15 wszystkie niuanse przestały mieć znaczenie. Zaczął się właściwy punkt festiwalu, czyli degustacje festiwalowych piw, oraz – co mnie mniej istotne – wzajemne rozmowy, również o serwowanych piwach. A było w czym wybierać, dla każdego coś miłego… Nam udało się zaliczyć wszystkie stanowiska, w każdym wypijając przynajmniej 2-3 szklaneczki piwa. A to często miało nawet powyżej 13% alkoholu.

Na szczęście szkło festiwalowe o pojemności 100 ml znacznie wspomagało ten proces:

Na powyższej grafice w duecie z moim ulubionym kufelkiem festiwalowym od Browaru Trójmiejskiego Lubrow (pojemność 100-115 ml).

I jeśli doszliśmy do szkła festiwalowego, to pora napisać coś o kosztach tej zabawy, przynajmniej od strony uczestnika. Bilet wstępu 80 zł normalny, lub 40 zł dla członków PSPD (Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych). Do tego trzeba doliczyć śmieszne prowizje dla operatora sprzedającego bilety, w tym przypadku serwisu eBilet. Śmieszne nie tylko dlatego, że relatywnie niewielkie, ale i dlatego, że w ogóle doliczane, jak choćby opłata za… dostarczenie biletu w formie PDF, który to bilet następnie mogę sobie pobrać z ich serwisu i samodzielnie wydrukować.

Ale wracając do tego, co ważne, czyli szkła festiwalowego i piw – tu o finansach już nie będzie, bo zarówno szkło, jak i degustacje piw (a czasem nawet różnych przekąsek) są wliczone w cenę biletu. Do tego fantastyczny klimat (pomimo tropików ;-)). Na koniec zostaje mi chyba tylko napisać, że to na pewno jeden z najlepszych – pomimo pewnych niuansów – festiwal „branżowy”, na jakim byłem. Zresztą podobnego zdania są również inni, z którymi miałem okazję na ten temat rozmawiać. Świetny pomysł, całkiem dobra robota!

(!) Zgłoś błąd na stronie
Pomogłem? To może postawisz mi wirtualną kawę?
LUTy dla D-Cinelike (DJI Mini 3 Pro, DJI Avata, OSMO Pocket) od MiniFly
Wdrożenie Omnibusa w sklepie na WooCommerce
Jak (legalnie) latać dronem w Kategorii Otwartej
Patryk