Napisał do mnie kolega, który zamówił najnowszą malinkę, czyli Raspberry Pi 4, z zapytaniem, czy słyszałem coś o jakichś problemach z USB-C, przez co mają ponoć nie działać ładowarki. Tak, o problemie słyszałem niedawno, nawet zastanawiałem się, czy coś pisać, ale… Uznałem, że raczej nie ma sensu, bo wprawdzie problem istnieje, to w większości przypadków jest tylko i wyłącznie teoretyczny. Ale skoro kolega wywołał temat, to…

Nie do końca poprawna implementacja USB-C w Raspberry Pi 4

Premiera układu Raspberry Pi 4 (model B) miała miejsce niecały miesiąc temu, niosąc spore zmiany względem poprzednich modeli. I jak to czasem przy nowościach – zwłaszcza tak popularnych – bywa, wdał się mały błąd, i ktoś go znalazł. I bardzo dobrze, bo choć napisałem we wstępie, że problem istnieje w większości przypadków (dla większości użytkowników) głównie teoretycznie, to jednak występuje, i jego korekta na pewno w niczym nie zaszkodzi.

Najnowszy model Raspberry Pi standardowo zasilany jest nie przez port microUSB, a nowszy USB-C, który pozwala na dużo więcej, niż starsze generacje USB. I właśnie tu jest problem – bo o ile Raspberry Pi z tego portu czerpie tylko zasilanie (czyli z USB-C czerpie tylko walory fizyczne, niczym… ;-)), to są na rynku układy, które z dobrodziejstw USB-C korzystają w pełni. I by to wszystko działało prawidłowo, to takie układy (ładowarki) badają, z jakim urządzeniem mają do czynienia, i na bazie tego np. wysyłają prąd o odpowiednim napięciu i natężeniu.

I tak wracamy do Raspberry Pi 4, gdzie z jakichś przyczyn – jak napisał Tyler Wardow na swoim blogu – obie linie zasilające (CC) podłączono do jednego opornika, zamiast – zgodnie ze standardem – dwóch różnych. Tym samym co inteligentniejsze urządzenia, korzystające z co inteligentniejszych kabli nie rozpoznają prawidłowo Raspberry Pi (ponoć rozpoznają jako urządzenie audio) i nie przesyłają do maliny zasilania.

Fundacja już zapowiedziała wypuszczenie „niebawem” poprawionej wersji. A aktualnym nabywcom maliny, pozostaje zasilać Raspberry Pi „głupszymi” zasilaczami/przewodami. A patrząc na to, że USB-C w Raspberry Pi 4 i tak służy tylko i wyłączeni do zasilania, to ja taką „wadliwą” wersję chętnie z jakimś rabatem przygarnę… ;-)

(!) Zgłoś błąd na stronie