Dziś mija miesiąc, jak odszedł przedwcześnie mój Faro. Miesiąc, który był bardzo specyficzny, nie tylko pod kątem przeżyć emocjonalnych, ale i zawodowym. Raptem wszystkie plany straciły na znaczeniu – najpierw by próbować go ratować, potem by dać sobie czas na żałobę. Natomiast nie oznacza to, że zawodowo faktycznie nic się nie działo. Poza rzeczami bieżącymi, których w mojej branży nie można ot, tak zostawić (np. dozór nad stronami i sklepami internetowymi), pojawiły się również „pomysły” na nowe projekty. W tym również takie, o których niedawno bym nawet nie pomyślał. I dziś o jednym z takich projektów będzie. Udostępnionym w ramach publicznego MVP dosłownie przed godzinką…

Wirtualny Weterynaryjny Bank Krwi

Chodzi o Weterynaryjny Bank Krwi, a konkretnie wirtualny Weterynaryjny Bank Krwi, który ma na celu łączenie dawców krwi – właściciele psów i kotów, które mogą oddać krew – z biorcami krwi, czyli lekarzami weterynarii (gabinety, przychodnie, kliniki i szpitale weterynaryjne) oraz bankami krwi, tak, by zwiększyć szansę na uratowanie psa lub kota w potrzebie.

Weterynaryjny Bank Krwi

Projekt nie jest łatwy. W konsultacjach „branżowych” spotykam się z różnymi opiniami – od skrajnie sceptycznych („ale po co to” ;-), po zdecydowanie wspierające i gratulujące pomysłu. Mam świadomość, że nie będzie to łatwy projekt, i to chyba bardziej od strony koncepcyjnej i edukacyjnej, niż technicznej. Pracy na pewno jeszcze dużo.

Na razie postanowiłem jednak uruchomić publicznie wersję MVP (minimum viable product), czyli tak naprawdę swego rodzaju landing page, z podstawowymi informacjami o projekcie, oraz formularzami dla potencjalnych dawców i biorców, by już zacząć budować bazę potencjalnych „klientów”, czyli osób, do których będzie można skierować zaproszenie do rejestracji, gdy projekt już ruszy – mniej lub bardziej – finalnie.

W najbliższym czasie czeka nas sporo pracy koncepcyjnej, by dograć wszystkie szczegóły, oraz technicznej, by to wdrożyć. Jednak jak się zdaje, to i tak będzie ta łatwiejsza część. Większym problemem może być pozyskanie dawców, bo „ludzie z branży” właśnie na ten aspekt kładli największy nacisk, że to jest największy problem.

Dlatego oprócz prac koncepcyjnych i technicznych, w najbliższych tygodniach (a może i miesiącach) spory nacisk będzie kładziony również na to, by dotrzeć z odpowiednią informacją do jak największej liczby posiadaczy psów i kotów, by mogły ich zwierzęta zostać (potencjalnymi) dawcami. Pewnie łatwo nie będzie, ale dopóki nie spróbujemy, to się tego nie dowiemy. Zwłaszcza że mam sporą motywację do tego, by się udało…

Jak już uda się wszystko ogarnąć, to najpewniej wrócę z kolejnym artykułem na ten temat, a tymczasem zachęcam do zapisania się do bazy (potencjalnych) dawców… i nie mniej potencjalnych biorców (gabinety, przychodnie, kliniki i szpitale weterynaryjne, oraz tradycyjne banki krwi).

(!) Zgłoś błąd na stronie
Pomogłem? To może postawisz mi wirtualną kawę?
LUTy dla D-Cinelike (DJI Mini 3 Pro, DJI Avata, OSMO Pocket) od MiniFly
Wdrożenie Omnibusa w sklepie na WooCommerce
Jak (legalnie) latać dronem w Kategorii Otwartej
Patryk