Kategoria: Domeny internetowe

Konfiguracja serwera VPS z Debian 9 jako serwer WWW, z wykorzystaniem niestandardowych źródeł pakietów

Przedwczoraj z HitMe.pl dotarła do mnie informacja, że matka serwera VPS na którym działa(ł) WebInsider.pl powoli zmierza na emeryturę (choć może dostanie pewnie jakieś zajęcie, by się nie nudziła ;-)), w związku z tym dostałem propozycję nowego serwera VPS. Oprócz tego, że oznacza to więcej mocy (więcej RAMu, więcej CPU, i dysk SSD do tego) to również przy tej okazji zmienił się typ wirtualizacji –  z XEN na KVM. W związku z tym uznałem, że choć mógłbym spróbować dokonać migracji za pomocą SSH i Rsync, to postanowiłem, że skonfiguruję środowisko (web) serwera ręcznie, przy okazji robiąc notatki do nowej wersji artykułu na ten temat…

W usłudze CloudFlare pojawiła się opcja pozwalająca przypisać dodatkowych użytkowników do głównego konta

Z usługi CloudFlare korzystam w przypadku właściwie każdej strony, która znajduje się pod moją opieką (o ile jest to możliwe). Większość domen (Stron) którymi zarządzam w tej usłudze znajduje się na moim koncie, bo tak jest m.in. wygodniej – nie muszę się co chwilę przełączać (zwłaszcza, że korzystam z 2FA). Ale mam kilku klientów, dla których – z różnych względów – utworzone są oddzielne konta. Do niedawna jeszcze oznaczało to, ze by coś tam zmienić musiałem się logować na dodatkowe konto. Na szczęście to się zmieniło…

Serwery DNS od CloudFlare (1.1.1.1 i 1.0.0.1) zastąpiły u mnie serwer DNS od Google (8.8.8.8 i 8.8.4.4)

Wczoraj w moi czytniku RSS wylądował m.in. artykuł, który pojawił się na blogu CloudFlare, i dotyczył kilkuminutowej „niedogodności” w dostępie do ich usług DNS (nowa regułka, która nie do końca zadziałała tak, jak planowali). I tak sobie pomyślałem, że to dobra okazja by w końcu napisać o serwerach DNS od CloudFlare, z których w końcu sam korzystam właściwie równo od 2 miesięcy…

CloudFlare jako usługa Dynamic DNS (Dynamiczny DNS, DDNS) z wykorzystaniem API v4 (nowa wersja skryptu)

Kilka lat temu napisałem artykuł (i skrypt) opisujący wykorzystanie serwisu CloudFlare jako serwisu DDNS (Dynamic DNS). Oczywiście tego typu serwisów (Dynamic DNS) jest sporo, ale w większości przypadków za dodatkowe opcje – np. podpięcie własnej domeny – trzeba płacić. A po co to robić, jeśli w tym celu można wykorzystać właśnie usługę CloudFlare. Wspomniany artykuł opiera się na API w wersji 1, i choć u znajomego (jak i u mnie, podczas choćby dzisiejszych testów) nadal działa, to pojawiają się w komentarzach informacje, że nie u każdego tak jest. Dlatego postanowiłem zaktualizować skrypt do nowej wersji API (v4), przy okazji modyfikując niektórego jego założenia/funkcje…

5 domen .pl za 0 zł w Home.pl, czyli w promocji to nie zawsze znaczy taniej (zwłaszcza w dłuższym okresie)

Nie wiem, czy nie powinienem zgłosić się do Home.pl z propozycją jakiegoś patronatu, bo jeśli dobrze kojarzę, to będzie to 3 lub 4 artykuł, którego są bohaterami w ostatnim czasie (a wiem, że – dzięki Brand24 – zaglądają na moją skromną stronę ;-)). Ale co poradzić, jak od jakiegoś czasu mam „nieskrywaną przyjemność” odkrywać magię ich usług (ale jest też np. typowy poradnik o konfiguracji certyfikatu homeSSL na ich „serwerze” Business Cloud). Dziś też zaktualizowałem artykuł „moje pożegnanie z hostingiem współdzielonym (i nie tylko), czyli wolnoć, Tomku, w swoim domku”, którego (współ)bohaterem również są, o akapit poświęcony konfiguracji rekordów DNS zewnętrznych domena za pośrednictwem… kontaktu z Biurem Obsługi Klienta, czyli (nie)szybko, i (nie)wygodnie.
No i tak zastanawiam się, które tematy wybrać do ewentualnego opisania dziś na WebInsider.pl, i – niespodzianka – dostaję zapytanie o domenę. Konkretnie, czy warto skorzystać z promocji w Home.pl, bo „teraz” dają 5 domen .pl za 0 zł. Gdybym dostawał choćby „piątaka”, za każde tego typu pytanie… Dlatego uznałem, że zamiast (znowu) odpowiadać na nie indywidualnie, przygotuję artykuł, do którego będę mógł odesłać potencjalnego „łowcę tanich domen” (tak jak od dawna odsyłam zainteresowanych artykułami „zbyt dyskretnie sponsorowanymi”, do dedykowanego im artykułu).

Let’s Encrypt teraz z obsługą certyfikatów typu Wildcard SSL, czyli jeden certyfikat dla wszystkich subdomen na serwerze

W moim małym rankingu najważniejszych wydarzeń związanych z internetem w czołówce znajduje się powstanie usługi Let’s Encrypt, dzięki czemu certyfikaty SSL/TLS dla stron internetowych (połączenie szyfrowane HTTPS) stały się dostępne właściwie dla każdego zainteresowanego, i to za darmo. Nawet w przypadku hostingu współdzielonego jest to już coraz częściej dostępne (jako usługa, lub poprzez ręczną instalację certyfikatów w panelu). To, czego brakowało w przypadku niektórych stron/projektów, to tzw. certyfikatów Wildcard, czyli takich, które obejmują nie tylko domenę główną i wybrane subdomeny (np. www), ale wszystko – nawet to, co jeszcze nie istnieje… Kilka(naście) godzin temu to się zmieniło i certyfikaty Wildcard zawitały do Let’s Encrypt.

Strona WWW niby za darmo, niby prosto, czyli historia pewnego klienta, który na chwilę uwierzył reklamie

Co jakiś czas w rozmowach ze znajomymi pojawia się temat wszelkiej maści „page builderów”, motywów do WordPressa, które same w sobie mają możliwość zaimportowania „layoutów” dla poszczególnych stron, które wystarczy potem wypełnić treścią. Do tego tabuny stron typu Wix, które kuszą „bezpłatnymi rozwiązaniami, dzięki którym w kilku prostych krokach stworzą swoją wymarzoną stronę internetową”. Oczywiście, nie ma wątpliwości, że choćby wspominane motywy do WordPressa w standardzie, „prosto z pudełka” oferują coraz więcej opcji personalizacji i budowy struktury poszczególnych stron. Ale to, że jest prościej, nie znaczy, że…

Przeglądarka wyświetla „niebezpieczna strona”? Najwyższy czas wdrożyć certyfikat SSL (HTTPS) na stronie internetowej

Od jakichś 2 dni mój czytnik RSS bombardują kolejne artykuły o ty, że z wyszukiwarki (obrazów) Google zniknął bezpośredni przycisk (odnośnik) do zdjęcia, co jest zapewne następstwem ugody zawartej z Getty Images. Osobiście temat uznałem niespecjalnie istotny – chyba, ze ogólnie w kontekście praw autorskich, i pewnych „patologii”, które co jakiś czas dają o sobie znać (nie mówię/piszę, że tak jest w tym przypadku). Dziś natomiast właściwie z każdej strony dowiaduję się, że… w mobilnej wersji Chrome pojawi(ł) się wbudowany i automatyczny skracacz (upraszczacz) linków. Choć nie lekceważę tego – głównie z punktu widzenia marketingu, to jednak nie będę odnosił się do tego w poniedziałek na konferencji prasowej… ;-)
Dla mnie ważniejsze wydaje się to, że coraz bardziej zaciska się „przeglądarkowa pętla na szyi” osób, które z jakichś przyczyn cały czas nie wdrożyły na swoich stronach szyfrowanego połączenia HTTPS/SSL.

Alternatywne typy linków, czyli „mailto”, „callto”, „tel”, „skype”, „sms” i „fax”

Ostatnio zmieniałem stronę firmową kolegi, która zdecydowanie pamiętała jeszcze czasy, gdy w telefonach internetu nie było, a co za tym idzie, nie dość, że wygląda sam z siebie „trącił myszką”, to również korzystanie z niej na urządzeniach mobilnych do najwygodniejszych nie należało. Teraz jest już zdecydowanie lepiej, bo poza pełnym RWD mamy też np. dedykowane elementy dla urządzeń mobilnych i komputerów stacjonarnych (i laptopów ;-)). Ale chyba największą radość u znajomego wywołały linki, po kliknięciu w które np. telefon automatycznie proponował wykonanie połączenia telefonicznego pod odpowiedni numer. Nie jest to nowość dla mnie, bo staram się stosować tego typu linki od dawna, ale w końcu uznałem, że temat warto przenieść na górę listy tematów do opisania (oczywiście w Trello).

Awesome-Selfhosted to ogromna baza (lista) bezpłatnego oprogramowania, które zainstalujesz na (swoim) serwerze

Raczej nie należę do tych, co w nowy rok wchodzą z pokaźną listą rzeczy, które zamierzają zmienić, bo z doświadczenia – nie tylko zresztą swojego – wiem, że zazwyczaj to się nie sprawdza… Co nie oznacza, że zmian nie planuje, nawet tych „na dany rok” – wręcz przeciwnie. I tak w każdym roku staram się z kilku rozwiązań „zewnętrznych” albo zrezygnować, albo przenieść je na swój serwer.

Para-CRON w Home.pl, czyli harmonogram zadań, którego niby nie ma, a jednak jest, i nawet działa

Wczoraj przy okazji rozmowy o automatyzacji marketingu (nie tylko internetowego) pokazałem koleżance platformę Mautic, z której korzystam (będzie o tym niebawem większy wpis, bo chyba Mautic zawita też na WebInsider.pl, oczywiście by zautomatyzować marketing, czyli tzw. Marketing Automation ;-)). Platforma się spodobała na tyle, że koleżanka od razu rzuciła mi, że ona też chce. Szybko w myślach odszukałem rekord, w którym zapisane mam, że koleżanka korzysta z hostingu w Home.pl (Business Cloud), co od razu wzbudziło moje obawy, co do tego, że cała operacja przebiegnie bez problemów…

Parametry „noopener”, „noreferrer” i „nofollow” w linkach na stronach internetowych

Ostatnio stworzyłem dla znajomego pewną wtyczkę do WordPressa, która w momencie wystąpienia pewnych, z góry określonych warunków dokonywała automatycznej modyfikacji linków znajdujących się na stronie (konkretnie w artykule/wpisie), według ustalonych założeń. Przy tej okazji kolega zauważył, że w niektórych linkach pojawia się parametr „noopener”. Zresztą nie tylko on (parametr, nie kolega).

Instalacja certyfikatu SSL w Home.pl na przykładzie usługi Business Cloud Starter i certyfikatu homeSSL

Kilka dni temu napisałem artykuł o moim pożegnaniu z hostingiem współdzielonym. Wspomniałem w nim, że wprawdzie swoich kont tego typu już nie mam, to jednak niektórzy moi klienci z takich usług korzystają, a tym samym cały czas jeszcze mam z nimi styczność. Jedną z takich usług jest Business Cloud Starter w Home.pl, gdzie ostatnio konfigurowałem certyfikat(y) SSL. Oczywiście kupione w Home.pl, a więc pierwszy rok praktycznie darmo, później jak za złoto…

CNAME Cross-User Banned (błąd 1014), czyli mapowanie (sub)domen tylko w ramach tego samego konta CloudFlare

Chociaż z CloudFlare aktywnie korzystam od kilku lat, to ostatnio zaskoczyli mnie, bo pierwszy raz spotkałem się z błędem 1044, dotyczącym łączenia za pomocą rekordu CNAME domen znajdujących się u różnych użytkowników tego serwisu.

Moje pożegnanie z hostingiem współdzielonym (i nie tylko), czyli wolnoć, Tomku, w swoim domku

Pod koniec grudnia, przy okazji artykułu na temat klonowania serwerów VPS za pomocą programu Rsync i bezpiecznego połączenia SSH wspomniałem, że z końcem 2017 wygasają ostatnie moje konta hostingowe (hosting współdzielony). Wtedy też założyłem, że gdzieś na początku 2018 wrócę do tego tematu, i napisze coś więcej na ten powodów mojej rezygnacji z tego typu usług. I skoro mamy początek 2018, to…

NASK, MON i domeny .mil.pl, czyli w końcu ktoś wziął się za porządki (również w internecie)

Internet to dziwne miejsce, bo z jednej strony sprzyja rozprzestrzenianiu się informacji, ale z drugiej strony mamy co chwilę fale wiadomości, często z sensacyjnymi nagłówkami, które zalewają kolejne strony, a które niekoniecznie oddają rzeczywistość (chyba, że medialną ;-)).
Zazwyczaj zaczyna się od portali horyzontalnych, w których „dziennikarze” piszą właściwie o wszystkim, a znają się właściwie na niczym. Ale to co może bardziej dziwić, to fakt, że chwilę później taką informację kolportują strony bardziej tematyczne, np. opisujące „to, co się dzieje w polskim i światowym internecie”, które wydawałoby się, powinny być bliżej technologii niż taki portal ogólnotematyczny. Informacja „o przejęciu przez MON obsługi domen .mil.pl od NASK” jest tego świetnym przykładem.

Onet zamyka platformę Blog.pl, czyli kolejna ofiara mediów społecznościowych lub… braku pomysłu i zarządzania

Kilka dni temu pisząc o tym, że firma Zeta Global przejęła Disqusa, przy okazji napisałem dlaczego z niego nie korzystam, i jakie mam(y) alternatywy (dla WordPressa). Jednym z moich argumentów „na nie” był fakt, że jest to usługa zewnętrzna, i właściwie w dowolnym momencie może przestać istnieć – czy to pod wpływem „kaprysu” podmiotu za nią znojącego, czy ze względów np. finansowych. Co właściwie jest bez znaczenia, bo w ostatecznym rozrachunku zazwyczaj oznacza to użytkowników zostawionych – mniej lub bardziej – na lodzie. Nie spodziewałem się wtedy, że już następnego dnia Onet dostarczy mi potwierdzenia tego argumentu, ogłaszając zamknięcie swojej platformy blogowej.

Google Public DNS, Quad9 i OpenDNS, czyli alternatywa dla DNSów od dostawcy internetu (ISP)

Serwery DNS może nie są czymś, bez czego internet nie mógłby działać, ale na pewno nie działałby w znanej nam formie, gdzie choćby z ulubionych stron korzystamy wpisując ich adres do przeglądarki w formie mniej lub bardziej prostej/łatwiej do zapamiętania domeny, niż korzystając bezpośrednio z adresu IP (w stylu aaa.bbb.ccc.ddd). Podobnie sprawa ma się z pocztą e-mail, gdzie dobry adres jest chyba jeszcze ważniejszy… I choć jest to bardzo ważny element internetu, to tak naprawdę nie wiele osób korzystających na co dzień z internetu zdaje sobie w ogóle sprawę, że bez DNSów ich dzień nie wyglądałby zapewne tak samo… ;-)

OVH leży, setki/tysiące stron również. Ale awaria serwera zawsze może się zdarzyć, dlatego bądź do niej przygotowany

Ostatnio sporo mniejszych i większych projektów sprawiło, że tworzenie nowych wpisów na WebInsider.pl musiałem odłożyć na jakiś czas, zwłaszcza, że zazwyczaj wpisy są trochę bardziej pracochłonne i/lub czasochłonne niż ma to miejsce w przypadku niektórych „technologicznych pudelków”. W każdym razie od rana nie działają strony hostowane w OVH, co – przynajmniej sądząc po moim RSSie i „burzy w internecie” – sprawia, że mam wrażenie jakby pół internetu padło. A w końcu Facebook i YouTube (i kilka stron dla dorosłych – z tego co czytałem ;-)) jednak działa… No ale w trosce o Was, byście mieli co czytać – jedziemy… ;-)

Loading

InfoWidget

InfoWidget

InfoWidget