Wróciłem z długiego spaceru z psami, ogarnąłem krótką drzemkę, tak by z odświeżonym umysłem usiąść do komputera i napisać „zaplanowane na dziś” artykuły. Nieopatrznie rzuciłem jeszcze okiem na program pocztowy, a tam… Muszę przyznać, że – oczywiście moim zdaniem, czy też w moim odcziuciu – prawdziwa „perełka januszowego marketingu”, szumnie nazwana jeszcze „Real Time Marketing”.

Myśl Real Time Marketingu, czyli maseczka z nadrukiem na koronowirusa

O samym koronawirusie raczej nie będę pisał, bo podobnie jak redaktorzy pewnego technopudelka nie znam się na tym, ale mam tę swobodę, że żaden „pająk naczelny” nie stoi nade mną głodny kolejnych unikatowych użytkowników. Co nie znaczy, że czasem nie pojawi się jakiś temat poboczny. Tak było gdy pisałem kilka dni temu o tym, jak to Urząd Miasta St. Warszawy, Biuro Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego rozesłało pismo z literówką w adresie e-mail do zgłaszania „osób do nadzoru”, właśnie w kontekście koronowirusa. Tym razem nie będzie tak poważnie, bo choć temat jest poważny, to warto zachować spokój. Przynajmniej na razie… ;-)

Zwłaszcza że co chwilę słychać o tym, że ktoś próbuje na panice dotyczącej koronowirusa zarobić. Zazwyczaj dotyczy środków czystości (mydło w płynie), środków do dezynfekcji (np. Desprej), i oczywiście chyba niekwestionowanej ikony koronowirusa, czyli maseczki na twarz.

I właśnie tego dotyczył e-mail z CupSell, jaki dziś, chwilę po 14 wylądował w mojej skrzynce, zakłócając „zaplanowany” harmonogram pisania artykułów:

Drogi Sprzedawco!

W myśl Real Time Marketingu, którego profity omawialiśmy na szkoleniu, czyli w odpowiedzi na aktualne wydarzenia, wprowadziliśmy do sklepu nowy produkt – maseczkę ochronną wielowarstwową, z możliwością dodania własnego nadruku oczywiście.

W ten weekend, w dniach 7-8 marca obowiązywać będzie promocja -10% na wszystkie maski!

Maski możecie już wprowadzać do swoich sklepów.

Przygotujcie komunikację na weekend do swoich klientów i dajcie im znać o nowym asortymencie oraz promocji!

W pierwszej chwili pomyślałem, że to może taki żart, by zaktywizować takich „sprzedawców” jak ja, co mają tam konto tylko na potrzeby testów. Ale szybko się okazało, że nie, to nie jest żart. Na ich stronie faktycznie można dodać do swojej oferty maseczki z nadrukiem:

I tak za jedyne 38 zł (choć w sklepach w ramach platformy można wyrwać sztukę nawet dychę taniej) mogę sobie zamówić:

Maseczka ochronna wielowarstwowa z nadrukiem. Zakładana na gumkę, dopasowuje się do kształtu twarzy i nie powoduje kłopotów z oddychaniem. Maseczka ochronna wykonana jest z miękkiej, półprzepuszczalnej, pochłaniającej wilgoć mikrofibry. Materiał posiada właściwości zabezpieczające.  Gęstość 110 g/m2 to maksymalna wartość, umożliwiająca swobodne oddychanie. Maska posiada miejsce na włożenie filtra ochronnego. Filtry zakupić należy oddzielnie. Maseczka ochronna pomaga zapobiegać przenoszeniu mikroorganizmów chorobotwórczych przez osoby z objawami infekcji wirusowej oraz pomaga chronić zdrowe osoby, przebywające w otoczeniu zakażonych. Uwaga – maseczka ochronna nie jest pełnym zabezpieczeniem przez koronawirusem. Nawet przy jej stosowaniu należy zachowywać pełne zasady higieny i podstawowe środki ostrożności. Maskę można prać w pralce w temperaturze 40°C.

Choć nie jestem lekarzem, to ciężko mi nie odnieść wrażenia, że taka maseczka pomaga tyle, co np. chirurgiczna, czyli niewiele. A gdy uwzględnić jej „wielorazowość” i temperaturę prania, to…

I jako osoba o poglądach dość liberalnych (nie mylić z tą „lewicową” patologią, co teraz udaje liberałów) i wolnorynkowych (nie mylić z Konfederacją ;-P) nie mam zamiaru nikomu zabraniać sprzedawania i kupowania tego typu „ozdób”, to nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ktoś tutaj chce zarobić, korzystając z (narastającej) paniki.

(!) Zgłoś błąd na stronie