Kilka dni temu pisałem, że austriacki sąd uznał, że Google Analytics narusza DGPR (RODO), a tym samym potencjalne korzystanie z tej usługi Google w Unii Europejskiej może być problematyczne. Teraz czytam, że niemiecki sąd przychylił się do skargi kolejnego… człowieka, tym razem w kwestii używania na stronie fontów Google bezpośrednio z serwerów Google, bo potencjalnie tam są przekazywane adresy IP odwiedzających stronę, a te są traktowane jako dane osobowe, a Google to przecież „amerykański kapitalista”.

I choć od dawna nie pałam sympatią do działań Google, to mam wrażenie, że kogoś chyba ostro po…niosło. I to nawet nie w tym konkretnym przypadku, ale ogólnie, tak globalnie. Znaczy tak globalnie w sensie unijnym. Nie potrafimy skutecznie się bronić przed oszustwami, które zalewają internet, ale za to będziemy pilnować, kto otrzymuje nasz adres IP. Chyba pora wrócić do pomysłu przetłumaczenia strony na angielski, dorzucić do tego chiński, hiszpański, hindi, a być może nawet i rosyjski, oraz… blokadę dla użytkowników z Unii Europejskiej. Tak dla świętego spokoju…

(!) Zgłoś błąd na stronie
Pomogłem? To może postawisz mi wirtualną kawę?
LUTy dla D-Cinelike (DJI Mini 3 Pro, DJI Avata, OSMO Pocket) od MiniFly
Wdrożenie Omnibusa w sklepie na WooCommerce
Jak (legalnie) latać dronem w Kategorii Otwartej
Patryk