Redakcja WebInsider.pl zaprasza na WordCamp 2018 Poznań. Poznajmy się w Poznaniu!

Uruchomienie w ramach Newslettera WebInsider.pl opcjonalnych (dla chętnych) powiadomień o najnowszych artykułach jest jednym z kilku działań zaplanowanych na ten rok, które – jak już pisałem – mają w większym stopniu uniezależnić ruch na stronie od „widzi mi się” gigantów, takich jak Google (wyszukiwarka) czy Facebook (media społecznościowe).

Kolejnym działaniem ma być większa promocja kanału RSS strony, co jest moim zdaniem ogólnie chyba najwygodniejszą metodą monitorowania ulubionych stron pod kątem tego, czy pojawiły się na nich jakieś nowe wiadomości (artykuły).

RSS, czyli Really Simple Syndication

Moja prywatna baza stron, które znajdują się w czytniku RSS cały czas się rozrasta, a mimo to, dzięki możliwości zarządzania informacjami (oznaczenie gwiazdką, tagowanie) panuje tu porządek, i nic nie ginie – każda informacja do mnie dociera, i to ja podejmuję decyzję o tym, czy warto ją przeczytać, czy nie. Żadne „mityczne algorytmy”, tylko ja! Wystarczy ze swojego „newsfeeda” wywalić wszystko co „social”, czyli wszelkiej maści „pierdoły” z kotkami, głupimi filmikami i memami.

Oczywiście nikt rozsądny – jak mi się wydaje – nie opiera swojej prasówki na tym co mu pokaże lub – coraz częściej – nie pokaże np. Facebook. No chyba, że bardziej od informacji interesuje nas… wrażenie odbioru informacji. Wtedy może i owszem – media społecznościowe będą OK. Nawet bardzo OK… ;-)

Znikający zasięg na Facebooku

Oczywiście sporo większość stron – w tym i WebInsider.pl – ma swoją stronę m.in. na Facebooku, bo tam są potencjalni czytelnicy, którzy mogą w każdej chwili zacząć obserwować (polubić, zostać fanem…) wybraną stronę, w przekonaniu, że dzięki temu będą otrzymywać powiadomienia o nowych wiadomościach (artykułach). Nic bardziej mylnego.

Przeglądając statystyki choćby Facebooka (będę się trzymał głównie tego serwisu, bo jest chyba najpopularniejszy, ale podobnie zapewne sytuacja wygląda w przypadku pozostałych serwisów tego typu) widzę, że choć liczba osób obserwujących profil WebInsiderPL systematycznie rośnie, to zasięg poszczególnych postów właściwie jakby się zamroził. Powiedzmy, że jeśli nie zdarzy się jakieś nadzwyczajne „szerowanie” to jest to od 20 do 30% obserwujących. Oznacza to, że wiadomość o nowym artykule na stronie dociera jedynie do co piątego potencjalnie zainteresowanego.

Mógłbym to jeszcze zrozumieć, gdybym „jako strona” regularnie udzielał się w dyskusjach toczonych w tym serwisie, przez co zapewne (spora) część obserwujących byłaby niejako z przypadku, tzn. polubili co napisałem gdzieś w jakiejś dyskusji, co w efekcie doprowadziło do tego, że polubili profil. W takim przypadku nie mam wątpliwości, że takie osoby tak naprawdę nie do końca są zainteresowane by otrzymywać powiadomienia o każdym poście. Zwłaszcza, że pewnie takich polubionych „osób i stron” mają setki, jak nie tysiące.

Ale w przypadku profilu WebInsiderPL na Facebooku nie ma mowy o jakiejkolwiek tego typu aktywności – traktuje to jako jeden z kilku kanałów, za pomocą których zainteresowane osoby powiadamiam o nowych artykułach na stronie. Dlatego chyba mogę założyć, że w większości przypadków, jak ktoś już polubił nas na Facebooku, to zrobił to właśnie po to, by takie powiadomienia – o nowych artykułach – otrzymywać. A dzięki „mitycznym algorytmom” nie do końca tak jest. Chyba, że zdecyduję się na płatną promocję…

Naprawdę Prosta Dystrybucja

I tu z pomocą przychodzi technologia RSS, dzięki której wybrane przez nas oprogramowanie może na bieżąco śledzić nowości na obserwowanej stronie, które lądują – niczym wiadomości e-mail – w naszej skrzynce odbiorczej, i to od nas zależy czy jest to dla nas ważne, i co z tym dalej zrobimy.

Zacznę może od tego, że pokaże jak wygląda prawie surowy – choć już po moich modyfikacjach – kanał RSS WebInsider.pl wyświetlony bezpośrednio w przeglądarce:

Dramatu nie ma – bo jest to już kanał wstępnie obrobiony, a nie surowy XML. Ale prawdziwa siła RSSów to nie wygląd pojedynczego kanału, bo wtedy to pewnie lepiej byłoby przeglądać bezpośrednio stronę. Prawdziwa siła, to liczna grupa programów i serwisów, za pomocą których możemy wygodnie przeglądać kanały RSS – trochę tak, jakbyśmy przeglądali skrzynkę e-mail.

Kiedyś, dawno, dawno temu do tego celu wykorzystywałem program pocztowy Thunderbird, w którym zresztą obsługa RSSów cały czas jest dostępna, i nadal daje radę:

Później jednak przeniosłem się na czytnik RSS dostępny przez przeglądarkę internetową, dzięki czemu miałem dostęp do tego samego zestawu wiadomości, o takim samym statusie (przeczytane, oznaczone gwiazdką, czy otagowane) niezależnie od komputera, z którego korzystałem. Była to usługa Google Reader, którą nasz rekin internetu postanowił w pewnym momencie ubić.

I tak nastał czas Feedly

W tym momencie zaczęli pojawiać się kolejni chętni do przejęcia sierot po usłudze Google. Jedni lepsi, inni gorsi… Jedni szli z duchem czasu, inni uznali, że najlepiej będzie upodobnić się usługi od Google, która już wtedy wyglądała, jakby z dekadę temu ktoś o niej zapomniał.

W każdym razie mój wybór padł na bezpłatne konto w Feedly, i tak jest do dziś (mogę ewentualnie polecić też jeszcze serwis/usługę Inoreader). Wprawdzie starają się mnie cały czas skusić do przejścia na wersję płatną, to… raczej nie ma na to szans. Zwłaszcza, że powoli przymierzam się do postawienia czegoś takiego na swoim serwerze (kolejny plan na ten rok). Po konsultacji z kilkoma „mniej technicznymi internautami” (sic! ;-)) uznałem, że to właśnie Feedly będzie najlepiej reprezentanta tego typu narzędzie – prosta obsługa i interfejs, bezpłatne konto, całkiem dobra aplikacja mobilna. Tak więc jeśli ktoś z Was chce zacząć zabawę z RSSami (naprawdę zachęcam), to właśnie Feedly może być dobrym wyborem. Zwłaszcza na start.

Po założeniu konta wystarczy w wyszukiwarce (prawy górny róg) wpisać adres serwisu, który chcemy dodać do obserwowanych:

Następnie wystarczy kliknąć „follow”, wybrać ewentualnie grupy do których chcemy dany serwis przypisać (np. blogi, technologia) i… to tyle, od tego momentu możemy cieszyć się informacjami o każdym artykule, który pojawi się na obserwowanych stronach:

Powyżej zrzut ekranu z mojego konta w serwisie Feedly – oczywiście z wiadomą stroną… ;-)

Przykładowe kanały RSS

Na koniec jeszcze kilka przykładowych kanałów RSS, które są związane ze stroną WebInsider.pl (nie będę podawał konkretnych stron do obserwowania, bo tu zapewne każdy z Was ma własną listę).

Strona główna:

https://webinsider.pl

Główny kanał RSS:

https://webinsider.pl/feed

Główny kanał RSS dla komentarzy (wszystkich):

https://webinsider.pl/comments/feed/

Mój kanał jako autora:

https://webinsider.pl/author/patryk/feed/

Kanał RSS wybranej kategorii:

https://webinsider.pl/category/WYBRANA-KATEGORIA/feed

Kanał RSS wybranego tagu:

https://webinsider.pl/tag/WYBRANY-TAG/feed

Komentarze wybranego artykułu:

https://webinsider.pl/WYBRANY-ARTYKUŁ/feed/

 

Są to wprawdzie kanały związane ze stroną WebInsider.pl. ale są to też standardowe kanały RSS WordPressa, a więc powinny działać na każdej stronie opartej o ten system CMS (przy dobrze ustawionych odnośnikach bezpośrednich).

Zgłoś błąd na stronie
Spodobał Ci się artykuł? Zapisz się do naszego Newslettera - ZERO SPAMu, same konkrety, oraz dostęp do dodatkowych materiałów przeznaczonych dla subskrybentów!
Na podany adres e-mail otrzymasz od nas wiadomość e-mail, w której znajdziesz link do potwierdzenia subskrypcji naszego Newslettera. Dzięki temu mamy pewność, że nikt nie dodał Twojego adresu przez przypadek. Jeśli wiadomość nie przyjdzie w ciągu najbliższej godziny (zazwyczaj jest to maksymalnie kilka minut) sprawdź folder SPAM.
Monika ćwiczy przed kongresem ko..., ale jej też należy się zniżka 80% na skięgowość wFirma dla oglądających WebInsider.pl
WebInsider poleca księgowość wFirma
WebInsider korzysta z VPSa w HitMe.pl
WebInsider poleca VPSy DigitalOcean
WebInsider poleca serwis Vindicat
Napisz komentarz
wipl_napisz-komentarz_01Jeśli informacje zawarte na tej stronie okazały się pomocne, możesz nam podziękować zostawiając poniżej swój komentarz.

W tej formie możesz również zadać dodatkowe pytania dotyczące wpisu, na które - w miarę możliwości - spróbujemy Ci odpowiedzieć.
Linki partnerskie
Niektóre z linków na tej stronie to tzw. "linki partnerskie", co oznacza, że jeśli klikniesz na link i dokonasz wymaganej akcji (np. zakup/rejestracja) możemy otrzymać za to prowizję. Pamiętaj, że polecamy tylko te produkty i usługi, z których sami korzystamy, i uważamy, że są tego na prawdę warte... :-)
Znaki towarowe i nazwy marek
W niektórych wpisach (oraz innych miejscach na stronie) mogą być przedstawione/użyte znaki towarowe i/lub nazwy marek, które stanowią własność intelektualną tych podmiotów, a zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.
Roztańczona Karolina skorzystała z promocji dla czytelników WebInsider.pl i zapłaciła 80% mniej za księgowość internetową wFirma