Nie ma co ukrywać, że „w ostatnich dniach” nowych artykułów na Webinsider.pl pojawia się mniej. Dużo mnie. Zaryzykuję, że gdyby nie wprowadzony nowy format, czyli newslog, to ogólnie mało by się tu ostatnio działo. Przynajmniej od strony, którą widzą czytelnicy. Obecna sytuacja na rynku sprawiła, że prawie wszyscy zastanawiają się jak „przejść do internetu”, a to oznacza, że również ja i moja drużyna mamy więcej pracy. Strony internetowe, sklepy internetowe, platformy kursowe, webinary, konsultacje marketingowe i biznesowe – to wszystko wprawdzie generuje przychody, ale też dość mocno zjada czas. Do tego najbliższe tygodnie to też spore zmiany w moim życiu prywatnym. To sprawia, że jak nigdy cieszę się, że w końcu udało mi się – już jakiś czas temu, ale jednak – uruchomić wspomniany newslog, czyli nowy format wpisów/artykułów.

Newslog na Webinsider.pl

Jeśli ktoś nigdy nie pisał dłuższego artykułu, zwłaszcza takiego, gdzie nie wystarczy puścić w ruch palce na klawiaturze, by przelewały swobodne myśli wprost na ekran, to być może nie zdaje sobie sprawy, ile z tym roboty. Zaczynamy oczywiście od tematu, ale ten często wynika wprost z życia, z pracy, którą i tak wykonuję, i już właściwie odruchowo robię zrzuty ekranu – a nuż się przydadzą do jakiegoś artykułu.

Ale to tylko początek – dalej trzeba stworzyć jakąś morską opowieść, czyli tło, które, choć zazwyczaj opiera się na faktycznych zdarzeniach, to trzeba ubrać w słowa tak, by było nie tylko było zrozumiałem dla osób niezwiąznaych z projektem, ale też nie zdradziło nic, czego nie powinno. A zarazem było – przynajmniej w miarę możliwości – ciekawe (stawne) dla czytelnika (i wyszukiwarek ;-)).

Dalej mamy testy, zwłaszcza w przypadku artykułów technicznych, tak by mieć pewność, że np. podawany kod zadziała u większości, a jak nie, to dlaczego. Mamy wspomniane zrzuty ekranu (lub zdjęcia), które również trzeba obrobić. Całości trzeba nadać jakąś spójną, harmonijną formę, by nie tylko (relatywnie) dobrze się czytało, ale też by przekaz był (jak najbardziej) zrozumiały.

I gdy może się wydawać, że to koniec, to zostaje czasami najgorsze – dobry tytuł artykułu, sensowne subtytuły. Dalej nie jest łatwiej, bo mamy kategorie (pikuś!) i… tagi. I tak szczerze, to chyba to jest element, który często zajmuje najwięcej czasu. Nie tylko przy tekstach innych, ale również przy moich, czyli autorskich, gdzie temat jest mi zdecydowanie (naj)bliższy.

To wszystko sprawia, że lista tematów do opisania m.in. w Trello, którego używam m.in. do zarządzania… tematami na artykuły, zamiast się kurczyć, rośnie, ba – wręcz pęcznieje. Z jednej strony to dobrze, bo mam o czym pisać, nawet jakby nic się wokoło nie działo. Jedna ma to też swój minus – niektóre, nawet ważne tematy, giną. I to dosłownie.

I choć staram się nie iść drogą pewnego „pokrewnego bloga”, gdzie już dość dawno temu, w pogoni za odsłonami zrezygnowano z bardziej złożonych autorskich treści technologicznych, a wzorem „wielkiej dwójki” (#TechnoPudelek ;-)) postawiono na tłumaczenia zagranicznych artykułów – co widac zwłaszcza gdy patrzy się na kanał RSS, i wręcz identyczne zagadnienia – to jednak artykuły dotyczące bieżących wydarzeń również chciałbym publikować. Choć bez szkody dla rozbudowanych tekstów/poradników autorskich…

Stąd też w mojej głowie od dawna pomysł, by wprowadzić nowy format artykułów, które nie absorbowałyby jak najmniej, a zarazem pozwalałyby przekazywać bieżące informacje. Pomysł niby banalny, ale co do niego siadałem, to zawsze rozbijało się o jedno – nazwę. Wiem, mam świadomość – potencjalnie to tylko wymówka. Ale w moim przypadku faktycznie tak było.

Aż tu niedawno wpadł mi do głowy pomysł – newslolg. Szybki test nazwy, również wśród znajomych i… mamy to. Nowy format gotowy do uruchomienia. Kilka minut na przemyślenia dotyczące formy, kolejne kilka grzebania w WordPressie i gotowe. Newslog wystartował.

I choć ten artykuł powinien powstać pewnie jeszcze w maju, gdy startowałem z tym formatem, to z różnych przyczyn postanowiłem się chwile wstrzymać z oficjalną informacją. Nie tylko dlatego, że czasu mało by napisać artykuł taki jak ten (bo to jednak czysta publicystka, więc i tak pisze się szybko ;-)), ale też dlatego, że byłem ciekaw, czy mi ten format podejdzie. Zwłaszcza że po drodze miałem różne próby dotyczące krótkich form, i zazwyczaj szybko się okazywało, że to tylko pozornie krótka forma.

Dlatego tym razem postanowiłem pójść na całość – w przypadku newsloga nie tylko teksty są krótkie (2-4 akapity), ale nie ma tu wyboru grafiki dla artykułu, kategorii, a nawet tagów. A by mnie nie kusiło, to po prostu tworząc ten format wpisów (custom post type), celowo nie zdefiniowałem tych elementów. Nawet grafiki w tego typu artykułach to raczej będzie rzadkość. Ma być szybko. Nawet bardzo…

Dystrybucja treści

I tak dochodzimy do najważniejszego, czyli dystrybucji treści. Oczywiście wszelkiej maści wyszukiwarki (zwłaszcza jedna ;-)) mają chętnie zasysać ten kontent, ale… to tylko jedno źródło ruchu, i to dość kapryśne (nie będę pisał, jakie mam oznaczenia na dysku HDD dla zworek, choć to obecnie na topie ;-)).

Newslog ma swój kanał RSS:

https://webinsider.pl/newslog/feed/

To zdecydowałem się, że dodam wpisy (artykuły) ukazujące się w ramach newsloga (custom post type) również do podstawowego kanału RSS:

https://webinsider.pl/feed/

Takie wpisy (artykuły) pojawiają się również w ramach naszego Newslettera.

Miejscem, gdzie – przynajmniej na obecną chwilę – nie pojawiają się informacje o nowych newslogach, są media społecznościowe. Nie powiem, że to się nie zmieni, ale na obecną chwilę tak to wygląda. I jak tak sobie myślę – popijając coś złocistego – to raczej to się nie zmieni. Choć nie mogę wykluczyć, że od czasu do czasu coś i tam się pojawi. Ale nie są to moje podstawowe kanały dystrybucji treści, i to nie tylko ze względu na statystyki… ;-)

(!) Zgłoś błąd na stronie