Wczoraj późnym wieczorem (lub wczesną nocą) na moją skrzynkę powiązaną z kontem członka Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych (PSPD) trafił e-mail. Niby nic nadzwyczajnego, bo co chwilę trafiają tam jakieś „ważne wiadomości od zarządu i nie tylko”. Ale ten e-mail dotyczył pierwszego elektronicznego wydania magazynu Piwowar (plus oczywiście plik PDF w załączniku). Przyznam, że było to dla mnie małe zaskoczenie. Ale nie dlatego, że cyfrowe wydanie (plik PDF) się ukazało, bo o takich planach słyszałem już w styczniu, ale 2019. Stąd moje zaskoczenie dotyczyło nie tyle „że”, co bardziej, „że w końcu”… ;-)

Magazyn Piwowar w wersji elektronicznej (PDF)

Z racji tego, że nie wszyscy czytelnicy zapewne należą do PSPD (;-)), zacznę od krótkiej informacji, co to w ogóle jest ten Piwowar, a konkretnie magazyn Piwowar. A z racji tego, że na stronie PSPD znajduje się odpowiedź na to, to posłużę się cytatem:

Piwowar jest jedynym w Polsce drukowanym magazynem poświęconym piwu i piwowarstwu. Porusza on tematykę piwowarstwa domowego, jak również szerzej rozumiane zagadnienia związane z piwem, jego produkcją, kulturą degustacji, historią. Magazyn przedstawia relacje i wiadomości z bieżących wydarzeń piwowarskich w Polsce i na świecie, publikuje artykuły dotyczące teorii i praktyki warzenia piwa w domu. Przybliża warsztat piwowara zarówno domowego, jak i zawodowego.

Magazyn wychodzi w nakładzie 2400 egzemplarzy, i ukazuje się 3-4 razy w roku (tak, jego cykl wydawniczy do najregularniejszych nie należy ;-)) i otrzymuje go w formie papierowej każdy członek stowarzyszenia. Osoby niebędące członkami stowarzyszenia również mogą go kupić, co jest od jakiegoś czasu łatwiejsze o tyle, że jest on dostępny również w sieci Empik. I to za jedyne 20 zł.

Wersja elektroniczna (cyfrowa) jest nowością, więc tak naprawdę nie wiem, czy wraz z uruchomieniem dystrybucji w tej wersji (na razie tylko w formacie PDF) zostanie uruchomiony również sklep, czy może wersja elektroniczna zostanie bonusem dla członków PSPD.

Mam tylko nadzieję, że nie stanie się tak, jak prognozowałem na początku 2019 w rozmowie ze znajomymi, że ukazanie się wersji elektronicznej może spowodować, że kogoś we władzach PSPD pokusi, by do członków stowarzyszenia dystrybuować wersję elektroniczną zamiast papierowej. A na taki zamiar – na razie chyba tylko w formie „badania reakcji” – może wskazywać jedno z pytań w ankiecie, do której link wraz z pierwszym wydaniem elektronicznym/cyfrowym otrzymał każdy członek PSPD:

Załóżmy, że w przyszłości „Piwowar” byłby dostarczany członkom PSPD w formie cyfrowej w ramach składki, zaś wersję drukowaną można byłoby kupić w sklepach piwowarskich/specjalistycznych i salonach prasowych. Co sądzisz o takiej propozycji?

Choć opłata członkowska nie jest wysoka, i całkiem sporą jej część „zjada” papierowe wydanie (przynajmniej wg ceny okładkowej, i przy założeniu, że magazyn zacznie się z powrotem ukazywać regularnie, czyli 4 razy w roku ;-)), to jednak „przy tej tematyce” wydanie papierowe jest dużo praktyczniejsze. A zarazem, gdyby nie (papierowy) Piwowar i rabaty w sklepach/pubach, to po niektórych znajomych widzę, że nie bardzo dostrzegają inne korzyści z przynależności do stowarzyszenia. Niestety, ale przynajmniej raz w roku, przy okazji płatności składki za kolejny rok takie głosy zwątpienia słyszę. Na szczęście rabaty – i oczywiście wizja papierowego Piwowara – robią swoje… ;-)

Watermark, czyli (nie) zabezpieczony PDF

O zabezpieczeniach plików PDF sprzedawanych w sklepach internetowych pewnie napiszę oddzielny artykuł, ale przy okazji przesyłki z pierwszym cyfrowym egzemplarzem Piwowara warto wspomnieć, że cieszy, że zdecydowano się nie tylko na pliki „do pobrania”, ale też nie skorzystano z jakiegoś zabezpieczenia typu DRM. Zamiast tego może nie najpiękniejszy, ale przynajmniej nieutrudniający konsumpcji treści na różnych urządzeniach znak wodny w formie napisu z informacją o tym, dla kogo jest to konkretne wydanie:

I choć nie jest to zabezpieczenie, którego nie da się obejść, i to w mniej niż minutę (+ ew. 2-3 minuty na ręczne skasowanie napisów, które znajdują się na górze każdej strony), to jak powiedziała koleżanka: „Nie każdy wie, jak to można zrobić”. Ma rację, nawet jeśli do tego, by jakiś materiał rozszedł się „po internecie” wystarczy, że jedna osoba będzie wiedziała jak to zrobić i to zrobi… ;-)

I dlatego, choć zdarza mi się wdrażać na stronach sprzedających różnej maści eBooki (głównie sklepy internetowe działające na duecie WordPress – WooCommerce) rozwiązania dodające tego typu oznaczenie, to zawsze powtarzam, że nie ma co tylko na tym elemencie budować biznesplanu. Nie tylko dlatego, że skoro my możemy dodać jakieś zabezpieczenie, to ktoś inny może je zdjąć.

(!) Zgłoś błąd na stronie