W tym roku tak się złożyło, że akurat na Black Friday (Czarny Piątek) / Cyber Monday (Cyber Poniedziałek) byłem na kilkudniowym wyjeździe, a co za tym idzie było więcej niż na codzień – w związku z ograniczeniami, jakie panują – okazji do pogaduszek ze znajomymi (oczywiście z zachowaniem najwyższych standardów rygory sanitarnego ;-)). Przy okazji takich rozmów, najczęściej przy czymś mniej lub  bardziej goryczkowym, pojawiały się – jak to zazwyczaj bywa – przeróżne tematy. I tak na tapetę wszedł temat aplikacji/usługi Untappd oraz Brewfather, a że był to „promocyjny weekend”, to pojawił się również temat cen za wersje premium tych dwóch usług.

Brewfather vs Untappd

Ale z racji tego, że nie każdy czytelnik Webinsider.pl musi wiedzieć co to za usługi/aplikacje – nawet jeśli pije, lub warzy (i pije piwo ;-)) – to zacznę od krótkiego ich opisania. Zwłaszcza że będzie miało to też wpływ na odbiór przedstawionego w artykule zagadnienia:

  • Untappd – aplikacja (usługa) do oceniania i zaznaczania piw, które się (przynajmniej w teorii, bo różnie to bywa) wypiło
  • Brefather – aplikacja (usługa) do kompleksowego zarządzania procesem warzenia piwa, od receptury po gotowe piwo

I choć obie aplikacje (usługi) dotyczą piwa, to jedna z nich (Untappd) jest w pewnym sensie zabawką (jednakże doceniam rozmach ;-)), z której ze znajomymi korzystamy, by oznaczać (checkin) piwa, które już piliśmy, oraz dodać ich ocenę. Druga (Brewfather) jest prawdziwy kombajnem jeśli chodzi o cały proces przygotowania (warzenia) piwa, zaczynając od receptury, a kończąc na gotowym piwie (domowym), z całym zacieraniem, gotowaniem, fermentacją pomiędzy.

Przykładowa warka piwa na etapie projektowania w Brewfather wygląda np. tak:

Jak widać, bardziej przypomina to naukowy kombajn, niż hobbistyczną zabawę. Ale pokazuje to tylko po to, by uzmysłowić jak fajnym narzędziem – przynajmniej dla osób warzących piw – Brewfather jest. I niekoniecznie od razu trzeba korzystać z wszystkich opcji, więc nie bałbym się tej aplikacji.

Po drugiej stronie mamy aplikację (serwis) Untappd, gdzie możemy sobie oznaczyć fakt wypicia jakiegoś piwka, przy okazji je oceniając. Do tego mamy elementy społecznościowe, być może nawet pewnej rywalizacji (no dobra, nawet nie pewnej, bo ze znajomymi chyba głównie do tego korzystamy z tej aplikacji ;-)), oraz statystyki:

Zresztą nieprzypadkowo skupiam się na statystykach konta, bo nie tylko zbliża się koniec roku, a więc i okres przeróżnych podsumowań, ale z różnych bonusów, które otrzymujemy w wersji płatnej, to właśnie statystyki są chyba najważniejsze (w wersji bezpłatnej mamy tylko ostatni tydzień):

Oczywiście mamy tu takie „bajery” jak ocena z dokładnością do jednej dziesiętnej, czy „odznaka wspieracza”, ale chyba najsensowniejszy element, to właśnie statystyki. Zwłaszcza dla osób, które korzystają z tej aplikacji tak jak ja i moi znajomi… ;-)

I tak dochodzimy do crème de la crème artykułu, czyli kont premium (płatnych) w obu aplikacjach (usługach). A tu, robi się dość zabawnie, bo twórcy aplikacji-zabawki, czyli Untappd – konto premium wyceniają aż na 50 $ rocznie. Serio, to nie żart:

I 50 dolarów rocznie to może i nie majątek, ale… No wlaśnie – roczny abonament na aplikację/usługę Brewfather kosztuje niecałe 20 dolarów (a w promocji można czasem dorwać nawet za 15). A przepaść pod względem „potrzeby” jest chyba więcej niż przeogromna.

I jak tak sobie ze znajomymi gadaliśmy o tym, to na Untappd w wersji premium – właśnie ze względu na statystyki – chętni wśród nas byli. Z tym że za jakieś 5 dolarów rocznie. Jak na niewiele znaczący bajer przystało. A z Brewfather w wersji premium sam korzystam, i to nawet pomimo tego, że z różnych powodów od kilku miesięcy nie uwarzyłem żadnego piwa (ale status „piwnej lodówki” korzystając z BrewPiLess cały czas nadzoruję… ;-)).

(!) Zgłoś błąd na stronie