Pewien Mateusz, który zapewne chciałby być zapamiętany nie tylko z tego, że umie lubi wystawiać faktury, pożalił się jakiś czas temu na Facebooku, że domena wykorzystywana do promocji jego książki się jakby… zbuntowała, i teraz pod tym adresem wyświetlają się dla bardziej dojrzałych odbiorców. I domaga się od wydawnictwa „uporządkowania tej kwestii”.

Przedłużanie domeny internetowej na przykładzie serwisu Aftermarket.pl

Wbrew pozorom sprawa nie jest śmieszna, bo… No dobra, jest więcej niż śmieszna, bo gościu – w moim odczuciu/moim zdaniem – bawiący się w informatyka, używa domeny internetowej do zbierania środków na wydanie książki, później do jej sprzedaży nie pilnuje, co się z nią (domeną) dzieje. Następnie po prawie 3 miesiącach się budzi i żąda… no właśnie nie bardzo wiem czego. Bo mleko się rozlało, teraz można co najwyżej próbować odkupić domenę od obecnego właściciela. A dzięki rozgłosowi z ostatnich dni (podejrzewam, że większemu niż z okresu „świetności książki” ;-)) cena ta prawdopodobnie wzrosła.

Nie wnikam, kto dał ciała – czy informatyk Mateusz, czy wydawnictwo. Ważne, że przy cyklu życia domeny, by domenę stracić, to trzeba naprawdę tego chcieć (konkretnie mieć głęboko w d… to, co się z nią dzieje).

Specjalnie dla wszystkich, nie tylko Januszy Mateuszy branży IT, mały poradnik w formie obrazkowej (na wszelki wypadek ;-)) jak się przedłuża domenę. Akurat w serwisie Aftermarket.pl, ale w innych będzie dość podobnie:

Czasem – zależnie od rejestratora – można też ustawić automatyczne odnawianie domeny:

Warto z tej opcji korzystać w przypadku ważniejszych domen, i to nie tylko w sytuacji, gdy „ręczne” pilnowanie domeny przekracza nasze możliwości… ;-)

(!) Zgłoś błąd na stronie