Envato Elements - pobieraj co chcesz, ile chcesz

Przed Wami kolejny przegląd wydarzeń ostatnich dni (tzw. prasówka), i chyba do tej pory jeszcze żaden przegląd nie powstawał tak długo – co już zrobiłem selekcję tematów, to zaraz pojawiały się nowe, a m.in. w ich świetle z zestawienia znikały dotychczasowe pewniaki… W każdym razie – udało się, i mogę Was zaprosić na kolejny przegląd (ciekawych, ale takich, które ne doczekały się oddzielnego wpisu) wydarzeń ostatnich dni…

Mapy Google na Androida z trybem offline

W aplikacji Mapy Google na Androida pojawił się tryb offline, dzięki któremu możemy korzystać z map i nawigacji Google bez połączenia z internetem.

Co istotne – tryb offline zadziała automatycznie tylko wtedy, gdy aplikacja (system) wykryje, że w danym momencie nie mamy połączenia z internetem:

Po pobraniu obszaru, Mapy Google automatycznie przełączą się do trybu offline gdy połączenie będzie bardzo słabe lub niemożliwe. Po wykryciu dostępu do sieci, aplikacja ponownie włączy tryb online

Więc jeśli w ramach normalnego korzystania z telefonu (poczta e-mail, strony WWW, komunikatory, itp.) będziecie chcieli skorzystać z Map Google w trybie offline, np. w celu zachowania kontaktu ze światem (poczta, komunikatory), a zarazem by oszczędzić nawet nie tyle transfer, co baterie w telefonie – zazwyczaj nie da rady, przynajmniej bez dodatkowych programów (a i być może zrootowanego telefonu), które zablokują dostęp do internetu Mapą Google.

Obszar i rozmiar

Drugi minus – nie pobierzecie tak jak to ma miejsce w innych nawigacjach map całego wybranego kraju, chyba, że jego powierzchnia będzie mniejsza niż 120 000 km2 (dla przykładu powierzchnia Polski to 312 679 km2). Możemy pobrać tylko widoczny obszar, i to jak już wspomniałem o maksymalnej powierzchni 120 000 km2, co starczy np. na przejazd z Piotrkowa Trybunalskiego/Radomia do Ostródy czy z Siedlec do Łodzi, a już niekoniecznie na całą trasę Lublin – Ełk lub Augustów:

google_mapy-google_offline01

Zastanawia też wymagana ilość miejsca dla map – przy 120 000 km2 prognozowana ilość danych to 1 550 MB, czyli nawet jakby zapisać całą Polskę (jako kilka obszarów offline) to przy zachowaniu proporcji, było by to jakieś 4-4,5 GB danych – nieźle, zwłaszcza, że typowe mapy do nawigacji dla Polski zazwyczaj nie zajmują więcej niż 1 500 MB, a często jest to w granicach 100-200 MB (wektory).

Nawet przez dziurę w płocie

Choć może to wynika z dokładności map Google, bo nie raz zdarzyło mi się, że podczas pieszych wypraw nawigacja od Google kierowała mnie szlakiem np. przez dziurę w płocie boiska szkolnego, dzięki czemu zaoszczędziłem sporo drogi – a gdzieś takie informacje muszą być zapisane ;-)

Teraz, gdy internet mobilny dużo tańszy

A na koniec – trochę szkoda, że ta opcja nie pojawiła się „trochę wcześniej”, gdy pakiety internetowe nie dość, że kosztowały dużo więcej niż teraz, to w zamian dostawaliśmy dużo mniejsze paczki danych.

Oczywiście cały czas opcja przyda się np. zagranicą, ale i tu powoli internet tanieje, choć oczywiście cały czas jeszcze ceny bywają zaporowe, nawet w ramach Unii Europejskiej…


YouTube Red

Wbrew temu, co niektórym (tak, wiem – z czytelników WebInsider zapewne nikomu ;-)) może się kojarzyć, YouTube nie wchodzi w nowy obszar działalności, i nie zamierza zagrozić serwisom z branży związanej z erotyką/pornografią.

YouTube Red to (prawie) normalny YouTube, ukryty za PayWallem, czyli kto będzie chciał (i będzie mógł, bo na razie to chyba tylko w USA działa) może sobie aktywować płatną wersję YouTube, dzięki czemu:

  • W serwisie YouTube nie będą mu się wyświetlały reklamy
  • Możliwość pobierania i oglądania filmów w trybie offline (w oficjalnej aplikacji, bo w nieoficjalnych da się bez)
  • Możliwość słuchania filmów w tle, bez wyświetlania wideo – idealne dla podcastów, czy muzyki
  • Dostęp do serwisów YouTube Music, Google Play Music (na razie chyba największa zaleta) i YouTube Originals (może z czasem to będzie największy bonus, przynajmniej dla niektórych)

Abonament za te wszystkie przyjemności to 9,99$ (w USA).

Twórcy pod przymusem, czyli dezinformacja

W związku z premiera YouTube Red w internecie pojawiło się wiele plotek, związanych choćby z tym, że wydawcy publikujący swoje filmy na YouTube i mający aktywne wyświetlanie reklam w swoich filmach dostali „propozycję nie do odrzucenia”, czyli albo dołączają do YouTube Red, albo „znikają” i nikt ich nie będzie mógł oglądać.

I tak, i nie

Fakt – tacy wydawcy faktycznie dostali taka propozycję, i muszą dołączyć do YouTube Red, ale wynika to z tego, że jak ktoś płaci za abonament YouTube Red, to automatycznie znikają mu reklamy…

Mitem jest, że taki wydawca (twórca) będzie widoczny tylko dla użytkowników (abonentów) usługi YouTube Red – tu nic się nie zmienia, Twój kanał będzie dalej widoczny również dla niepłacących użytkowników, którym (w przeciwieństwie do abonentów YouTube Red) dalej będą się wyświetlać reklamy.

Zapewne część „pomyłek” wynika z tego, że część osób (w tym piszących na rożnych portalach/stronach) chcąc wyprzedzić konkurencję zaczęła publikować wiadomości często oparte tylko i wyłącznie na strzępach informacji, plotkach i własnych domysłach, często myśląc YouTube Red z opcją płatnych kanałów.


YouTube Music, czyli Muzyka YouTube

Pisząc (akapity powyżej ;-)) o korzyściach z YouTube Red wspomniałem o YouTube Music – i tak się składa, że od kilku dni usługa (aplikacja mobilna) jest już dostępna, choć na razie – ponownie – tylko dla użytkowników ze USA (ale od czego są VPSy w USAVPN).

Ogólnie usługa YouTube Music, to YouTube, tylko skoncentrowany na muzyce, a konkretnie jej odtwarzaniu (choć wideo też jest), co możliwe jest zarówno w trybie offline, jak i w tle – jak w typowym odtwarzaczu muzycznym:

Usługa jest dostępna w ramach YouTube Red, czyli za 9,99$ miesięcznie (na razie tylko w USA), a na „testy” macie 14 bezpłatnych dni, w trakcie których nie tylko uzyskujecie dostęp do YouTube Music, ale – co chyba oczywiste – również YouTube Red.


 

Instalowanie aplikacji w systemie Android bez wiedzy użytkownika „dzięki” mobilnej wersji Chrome

Podczas konkursu MobilePWn2Own Guang Gong z Quihoo 360 zaprezentował udany atak na silnik JavaScript v8 wykorzystywany (m.in) w mobilnych wersjach Chrome, dzięki czemu udało się zainstalować w systemie Android aplikację bez wiedzy użytkownika – wystarczyło skierowanie odwiedzające z podatną przeglądarką na odpowiednio przygotowaną stronę (link).

Na razie szczegóły (techniczne) ataku nie są publicznie znane, więc można mieć nadzieję, że w międzyczasie pojawi się stosowna aktualizacja, która wyeliminuje opisaną podatność.


Koniec Humbe Bundle Mobile

Kolejny akapit, i kolejna niemiła informacja – Humble Bundle Mobile kończy swój żywot, przynajmniej w dotychczasowej wersji, czyli 6 kolejnych pozycji co 2 tygodnie (nie zawsze były to najbardziej gorące produkcje, ale często można było w ten sposób kupić „za grosze” prawdziwe perełki).

Nie oznacza to, że w ramach Humble Bundle nie zobaczymy już gier na komórki – czasem będą, choć zapewne już nie tak regularnie, nie w takiej ilości i zapewne nie w tej formule…


Baza wyroków sądowych na stronie UOKiK

Na stronach Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) pojawiła się baza wyroków związanych m.in. z praktykami naruszającymi konkurencję, klauzulami niedozwolonymi i naruszeniami zbiorowych interesów konsumentów:

Zamieszczanie informacje dotyczą wszystkich wyroków SOKiK, Sądu Apelacyjnego w Warszawie i Sądu Najwyższego w sprawach praktyk ograniczających konkurencję, kontroli koncentracji, naruszenia zbiorowych interesów konsumentów oraz w sprawach o uznanie klauzul za niedozwolone(w których powodem był Prezes UOKiK), które zapadły od 1 września 2015.

I wbrew temu co się może wydawać, nie jest to informacja istotna tylko dla przedsiębiorców (np. prowadzących sklep internetowy), ale zapewne przydadzą się również niejednemu konsumentowi, który na tej podstawie będzie mógł zorientować się jak wyglądało ostateczne rozstrzygnięcie sprawy w być może podobnej sytuacji…


Play i nielimitowany internet LTE w kolejnych planach taryfowych

Play wystartował z nielimitowanym (choć trzeba liczyć się z ew. spadkiem szybkości po przekroczeniu 100 GB w danym okresie rozliczeniowym) internetem mobilnym w technologii LTE w kolejnych ofertach (jest to usługa dodatkowa, do już posiadanego abonamentu).

Nielimitowany Internet LTE za 20 zł (aktywacja kodem *111*672*1#) dostępny w taryfach:

  • Nowa FORMUŁA 4.0
  • FORMUŁA M
  • FORMUŁA L
  • FORMUŁA iPhone
  • FORMUŁA 4.0 S

Nielimitowany Internet LTE dla Firm za 15 zł netto (aktywacja kodem *111*673*1#) dostępny w taryfach:

  • Nowa FORMUŁA 4.0 dla Firm
  • FORMUŁA M dla Firm
  • FORMUŁA L dla Firm
  • FORMUŁA 4.0 dla Firm
  • FORMUŁA 4.0 S dla Firm

Nielimitowany Internet LTE 20 zł (aktywacja kodem *111*756*1#) dostępny w taryfach:

  • FORMUŁA MIX 100 zł / 200 zł
  • FORMUŁA MIX 30 zł / 60 zł
  • FORMUŁA MIX 50 zł / 100 zł
  • FORMUŁA MIX 60 zł / 120 zł
  • Play MIXtura III 15
  • Play MIXtura III 30
  • Play MIXtura III 45
  • Play MIXtura III 60
  • FORMUŁA MIX 20zł
  • FORMUŁA MIX 30zł
  • FORMUŁA MIX 50zł
  • FORMUŁA MIX 60zł

Nielimitowany Internet LTE za 20 zł (aktywacja kodem *111*757*1#) dostępny w taryfach:

  • RBM NO LIMITS

Nielimitowany internet obowiązuje w zasięgu 4G LTE sieci Play (własne nadajniki), i tylko w tej technologii – czyli wymagane jest urządzenie obsługujące LTE.

Dodatkowo – gdybyśmy znaleźli się poza zasięgiem LTE Play otrzymujemy pakiet 2 GB:

Dodatkowo, w ramach usługi przydzielany jest pakiet na transmisję danych w wysokości 2 GB, który powiększa pakiet na transmisję danych przyznany w ramach wybranej przez Abonenta oferty.

I jak to zwykle bywa, nielimitowany internet nie oznacza, że nie ma… limitów:

Operator zastrzega sobie prawo do obniżenia prędkości transmisji danych danemu Abonentowi po przekroczeniu przez niego 100 GB transmisji danych w technologii LTE. W takim przypadku do końca Okresu Rozliczeniowego Abonent będzie miał możliwość pobierania i wysyłania danych w technologii LTE z największą prędkością, jaka jest możliwa do osiągnięcia w danych warunkach technicznych, jednakże nie większą niż 2 Mb/s (górna granica prędkości)w przypadku danych pobieranych, oraz nie więcej niż 384 kb/s (górna granica prędkości) w przypadku danych wysyłanych, pod warunkiem, że nie spadła prędkość transmisji danych w związku z wykorzystaniem limitu transmisji danych z pakietu podstawowego przyznanego w ramach danego Abonamentu. Zastrzeżenie to dotyczy wyłącznie sytuacji, w której wyjątkowo intensywne korzystanie z transmisji danych w godzinach największego obciążenia sieci może w istotny sposób wpływać na pogorszenie jakości połączeń transmisji danych dla pozostałych użytkowników sieci.

Czyli może się zdarzyć, że Wasz nielimitowany internet LTE w sieci Play trochę zwolni, o ile wykorzystacie więcej niż 100 GB transferu w danym okresie rozliczeniowym.

Na koniec jak zawsze proponuję zajrzeć do regulaminów, tak by później nie było jakiś niespodzianek:


WordPress stale powiększa swoją dominację

Wiem, że (prawie) żaden monopol nie jest dobry, wiem, że zaraz mogą się zlecieć fani „alternatywnych, najlepiej autorskich” CMSów (systemów zarządzania treścią), którzy będą starali się na wszelkie sposoby udowadniać, że opisywane przez nich rozwiązanie jest lepsze…

Ale nic to nie zmieni – wg. najnowszego raportu W3Techs WordPress pod względem uruchomionych na nim stron zajmuje obecnie drugie miejsce (z udziałem 25,1%), zaraz po „none” (57,2%), czyli stronami stworzonymi na bazie autorskich (lub bardzo niszowych) rozwiązań (czyli zaryzykuje, że WordPress w tej chwili jest numerem jeden).

  • None: 57,2%
  • WordPress: 25,1%
  • Joomla: 2,8%
  • Drupal: 2,1%
  • Magento: 1,2%
  • TYPO3: 0,7%
  • PrestaShop: 0,5%
  • phpBB: 0,2%
  • osCommerce: 0,2%
  • Wix: 0,2%

Dalej chyba nie ma co wymieniać – i tak po drodze wyciąłem klika pozycji.

Zwracam uwagę na prawdziwą przepaść  między WordPressem (25,1%) a Joomla (2,8%) i Drupal (2,1%) – i piszę to jako osoba, która tworząc strony internetowe m.in. dla klientów kiedyś pracowała również na tych CMSach, ale jak to mówią – życie to szybko zweryfikowało…

Najpierw ja ze swoimi stronami/projektami (tymi bardziej złożonymi) przesiadłem się na WordPressa, później taka zmiana nastąpiła wśród moich klientów – kiedyś, jak jakiś klient potrzebował/chciał CMSa, to pokazywałem mu WordPressa, Joomle i Drupala.

Skończyło się to w momencie, gdy kolejne wersje WordPressa stały się tak dopracowane (pod względem obsługi), że w konfrontacji z w/w systemami przegrywały na samym początku, po pierwszych krokach „zapoznawczych” klienta.

Obecnie nawet – w sytuacji gdy potrzebny jest CMS – nawet nie proponuje innego rozwiązania, szkoda czasu… ;-)


Jednym zdaniem

W tym przeglądzie wracamy również z tzw. „jednym zdaniem”, czyli informacjami które nie będą rozciągane na kolejne akapity (choć pewnie ze względów SEO/pozycji w wyszukiwarkach jest to jakaś strata), a tylko zostaną zasygnalizowane „jednym zdaniem” z linkiem:

I to chyba na tyle – co ważne, podczas pisania tego przeglądu nie ucierpiało żadne zwierzę, choć 2 psy (w tym jeden szczeniak) nieustannie przeszkadzały… ;-)

(!) Zgłoś błąd na stronie
Potrzebujesz profesjonalnej pomocy? Skontaktuj się z nami!
Spodobał Ci się artykuł? Zapisz się do naszego Newslettera - ZERO SPAMu, same konkrety, oraz dostęp do dodatkowych materiałów przeznaczonych dla subskrybentów!
Na podany adres e-mail otrzymasz od nas wiadomość e-mail, w której znajdziesz link do potwierdzenia subskrypcji naszego Newslettera. Dzięki temu mamy pewność, że nikt nie dodał Twojego adresu przez przypadek. Jeśli wiadomość nie przyjdzie w ciągu najbliższej godziny (zazwyczaj jest to maksymalnie kilka minut) sprawdź folder SPAM.
Młody Szymon powiedział tacie o promocji dla czytelników WebInsider.pl i zaoszczędzili 80% na księgowości internetowej wFirma
WebInsider poleca księgowość wFirma
WebInsider korzysta z VPSa w HitMe.pl
WebInsider poleca VPSy DigitalOcean
WebInsider poleca serwis Vindicat
Napisz komentarz
wipl_napisz-komentarz_01Jeśli informacje zawarte na tej stronie okazały się pomocne, możesz nam podziękować zostawiając poniżej swój komentarz.

W tej formie możesz również zadać dodatkowe pytania dotyczące wpisu, na które – w miarę możliwości – spróbujemy Ci odpowiedzieć.
Linki partnerskie
Niektóre z linków na tej stronie to tzw. „linki partnerskie”, co oznacza, że jeśli klikniesz na link i dokonasz wymaganej akcji (np. zakup/rejestracja) możemy otrzymać za to prowizję. Pamiętaj, że polecamy tylko te produkty i usługi, z których sami korzystamy, i uważamy, że są tego na prawdę warte… :-)
Znaki towarowe i nazwy marek
W niektórych wpisach (oraz innych miejscach na stronie) mogą być przedstawione/użyte znaki towarowe i/lub nazwy marek, które stanowią własność intelektualną tych podmiotów, a zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.
Młody Szymon pomógł tacie zapisać się do Newslettera WebInsider.pl i... teraz idzie popływać