Envato Elements - pobierasz co chcesz, ile chcesz

Wprawdzie wyprowadziłem się niedawno z Warszawy (i okolicy), to cały czas zdarza mi się tam bywać, a gdy jestem, to najczęściej korzystam z komunikacji miejskiej, na którą bilet kupuję za pomocą aplikacji mobilnej. Aplikacji nie będę wymieniał, bo jest ich sporo, i każdy może sobie wybrać, jaką chce, a do tego, choć artykuł jest o zakupie biletów w ZTM za pomocą aplikacji mobilnej, to nie będzie o konkretnej aplikacji, a o tym, co obecnie dotyczy twórców tych aplikacji, a od 2 kwietnia 2021 również i ich użytkowników…

Kasowanie biletów elektronicznych w komunikacji miejskiej w Warszawie

Można chyba zaryzykować, że jeśli chodzi o zakup biletów komunikacji miejskiej przez telefon mamy tu pewien paradoks – popularność usługi stale rośnie, choć zdaje mi się, że warszawski ZTM robi wiele, by cały proces jak najbardziej uprzykrzyć/utrudnić. A przynajmniej takie odnoszę wrażenie, gdy myślę o kolejnych zmianach, jakie w tym zakresie na przestrzeni ostatnich lat miały miejsce.

Zaczynając od rezygnacji z kodów USSD, których niewątpliwą zaletą było działanie na każdym telefonie – wystarczyło, by telefon był w zasięgu operatora. Przeliśmy na aplikacje mobilne, tym samym wykluczając proste telefony. Ale akurat to mogę zrozumieć, bo technologia poszła do przodu, internet w telefonie nie jest fanaberią, a czymś naturalnym (i powszechnym), a do tego i sama kontrola biletu jest wydajniejsza, bo kontroler może zeskanować kod wygenerowany przez aplikację i wyświetlony na ekranie telefonu.

Przy okazji tej rewolucji zniknął pewien bezpiecznik dla osoby kupującej w ten sposób bilet – gdy telefon padnie (np. wyczerpie się akumulator), lub z dowolnego innego powodu nie będzie w stanie pokazać biletu (np. brak połączenia z internetem), a konkretnie kodu QR do zeskanowania, to jest to równoważne z brakiem biletu, a tym samym naliczeniem kary. I choć kontroler będzie malował oczy, że wystarczy później udać się do odpowiedniego punktu, by anulować karę, to z opowieści znajomych wiem, że to tylko bajer, by przyjąć karę. A kiedyś – własnie w czasach biletów kupowanych kodami USSD – można było w takiej sytuacji podać swój numer telefonu, i na tej podstawie mogła nastąpić weryfikacja opłacenia prawa do przejazdu, czyli zakupu biletu.

Kolejnym krokiem uszczelniająco-wkurzającym niewątpliwie było narzucenie czasowych limitów i blokad. I choć mam świadomość, że z założenia miało to uszczelnić system, tak by wyeliminować osoby czekające z potwierdzeniem zakupu biletu do kontroli, to chyba nie będę jedynym, który podczas normalnego zakupu biletu został z tego powodu zablokowany, i musiałem czekać 5 minut, by móc ponownie spróbować kupić bilet. Czekać, lub… skorzystać z innej aplikacji. A do tego, jakby ktoś (bardzo) chciał, to i na te mechanizmy są sposoby, ale to nie artykuł o tym… ;-)

Zeskanuj kod QR by aktywować/skasować bilet

Ale to jeszcze nic, bo gdy zestawić to z najnowszą zmianą, która – jak się wydaje – czeka kupujących bilety komunikacji miejskiej w Warszawie za pomocą telefonów komórkowych, a konkretnie aplikacji mobilnych od 1 stycznia 2021, to mam wrażenie, że najlepsze przed nami.

I tak na stornie ZTM znajdziemy artykuł „wymagania dla podmiotów zainteresowanych sprzedażą biletów komunikacji miejskiej w Warszawie za pośrednictwem telefonów komórkowych od 01.01.2021 r.”, którym z ciekawości się zapoznałem, a w którym w sumie nie ma nic, co by mogło zwiastować nadciągającą rewolucję.

Wprawdzie w punkcie 15. znajdziemy informację o konieczności wdrożenia kodów QR, to można uznać, że dotyczy to stanu obecnego, w którym aplikacja wyświetla tego typu kod na potrzeby kontroli:

III. OBOWIĄZKI WYKONAWCY
15. wdrożenie formatu QR wraz z odpowiednimi kluczami zabezpieczeń wskazanych przez ZTM Warszawa;

Na samym końcu znajdziemy kilka linków, m.in.:

  • Link do ogłoszenia w Dzienniku Urzędowym UE
  • Ogłoszenie o zamówieniu – pdf (118 KB)
  • Wzór umowy o zachowaniu poufności – pdf (446 KB)
  • Wzór umowy sprzedaży – pdf (472 KB)
  • Załączniki do umowy sprzedaży_wzór 1.2 – pdf (774 KB)

Na końcu najważniejszy – przynajmniej w kontekście tego artykułu, czyli „załączniki-do-umowy-sprzedaży_wzór-1.2.pdf”, w którym znajdziemy bardziej szczegółowe wymagania dotyczące obsługi procesu zakupu biletów, a tym samym procedurę, która ma obowiązywać od 1 stycznia 2021 (ale dla pasażerów zmiany wejdą z wżycie 2 kweitnia 2021):

6. Zakup biletu:

a) bilet/-y może/-gą być zakupiony/-e w dowolnym miejscu i czasie, a następnie przechowywane w odpowiedniej zakładce aplikacji,

b) skasowanie zakupionego biletu:

  • pasażer wybiera zakupiony wcześniej bilet,
  • pasażer dokonuje skanowania QR kodu zawierającego nr taborowy pojazdu / na stacjach metra nr stacji metra,
  • przycisk uruchamiający skaner kodów QR powinien być dostępny na stronie głównej aplikacji oraz pozostałych podstronach w sposób wygodny dla użytkownika, gdzie zeskanowany QR kod powinien przenosić pasażera do zakładki bilety zakupione,
  • przy prezentacji do kontroli treści określonej w punkcie 1 przez pierwszą minutę czas od chwili skasowania prezentuje się na czerwono z funkcją odliczaniaw sekundach od 0,

Z tej procedury chyba jasno wynika, że zakup biletu w aplikacji będzie cyfrowym odpowiednikiem nabycia biletu w kiosku czy biletomacie na przystanku, który trzeba skasować (niezwłocznie) po wejściu do autobusu.

W przypadku zakupu biletu w aplikacji będzie podobnie – zakupiony bilet nie będzie od razu aktywny, a zostanie tylko zapisany na naszym koncie, cyfrowym portfelu z biletami, niczym fizyczny bilet po zakupie schowany do fizycznego portfela, i dopiero przy wchodzeniu na stację metra, do autobusu czy tramwaju będzie trzeba dodatkowo go skasować.

I pewnie uznałbym to za sensowne usprawnienie, bo odpada cała procedura płatności, wystarczy wybrać w aplikacji zakupiony bilet i go wirtualnie skasować, gdyby nie to, że takie cyfrowe kasowanie biletu ma odbywać się poprzez zeskanowanie kodu:

QR kod pozwalający skasować bilet zamieszczony jest w pojazdach oraz w metrze przed linią bramek w widocznym miejscu

Jeśli tak, to o ile w przypadku metra nie widzę tutaj problemu, to już w przypadku autobusów i tramwaii – i to nawet jeśli kod miał być w środku pojazdu, a nie na zewnątrz, jak ćwierkają gdzieniegdzie ptaszki – problem widzę. I to nie tylko w godzinach szczytu i popularniejszych linii, w których poruszanie się w poszukiwaniu kodu może być równie wygodne, jak przeprawa do standardowego kasownika czy biletomatu.

A gdyby kod faktycznie miał znajdować się tylko na zewnątrz, by wymusić kasowanie biletu przed wejście do pojazdu, to problemem może być nie tylko napierający tłum, krótki czas postoju na przystanku (w końcu trzeba zeskanować kod), ale i pogoda, i to nie tylko ze względu na zalegające na pojeździe błocko…

Oczywiście limity i blokady zostają, bo jakżeby inaczej:

d) czas całkowity skasowania biletu liczony od prawidłowego zeskanowania /sczytania zgodnie z wymaganiami określonymi w ppkt b) wynosi t1 = 10 sekund, po przekroczeniu czasu t1 użytkownikowi zostanie zablokowana możliwość skasowania biletu i pojawi się komunikat „Brak możliwości skasowania biletu, przekroczony czas. Zakup możliwy za t2= 5 min.”,

e) w chwili rozpoczęcia ostatnich 3 minut ważności biletu, aplikacja musi sygnalizować powiadomieniem (np. graficznie i dźwiękowo/wibracja) czas zakończenie ważności biletu oraz zaproponować zakup kolejnego biletu tego samego rodzaju lub umożliwiać przejścia do interfejsu z wyborem biletów, skanowanie QR kodu nie jest wymagane, wymagany jest zapis w bilecie „przedłuż ważność biletu” oraz odpowiedni zapis – znak w systemie o tej operacji,

f) po potwierdzeniu zakupu kolejnego biletu, czas zakupu wynosi t3= 180 sekund, po przekroczeniu czasu t3 użytkownikowi zostanie zablokowana możliwość zakupu biletu i pojawi się komunikat „Brak możliwości zakupu biletu, przekroczony czas. Zakup możliwy za t4 = 5 min.”,

Choć docenia, że poza widmem blokady przedłużenie ważności zakupionego biletu nie będzie wymagało ponownego skanowania kodu QR, i to nie tylko w sytuacji, gdyby takowy kod faktycznie miałby się znajdować na zewnątrz pojazdu… ;-)

A przedłużanie biletów – zwłaszcza minutowych – w ZTM to rzecz ważna, bo jak zapewne przekonał się już niejeden podróżny, liczy się faktyczny czas podróży, a nie ten wg rozkładu. Więc jeśli wg rozkładu autobus dany dystans ma pokonać w 5-10 minut, ktoś naiwnie kupi bilet 20-minutowy, i trafi na korki, czyli klasyczny element uliczny większych miast, przez co autobus złapie opóźnienie, to nie ma zmiłuj – bilet trzeba kupić kolejny, nawet jeśli to nie nasza wina, że autobus stoi w korku, i to usługodawca – czyli przewoźnik – nie jest w stanie wywiązać się prawidłowo – czyli w zadeklarowanym czasie – ze zlecenia.

(!) Zgłoś błąd na stronie