Pod koniec grudnia, przy okazji artykułu na temat klonowania serwerów VPS za pomocą programu Rsync i bezpiecznego połączenia SSH wspomniałem, że z końcem 2017 wygasają ostatnie moje konta hostingowe (hosting współdzielony). Wtedy też założyłem, że gdzieś na początku 2018 wrócę do tego tematu, i napisze coś więcej na ten powodów mojej rezygnacji z tego typu usług. I skoro mamy początek 2018, to…

Hosting współdzielony

Choć od kilku lat większość „swoich” (moich, moich znajomych i klientów) stron trzymam na serwerach VPS (czasem nazywanych również Cloud ;-)), to jednak cały czas utrzymywałem kilka kont hostingowych, które wykorzystywałem na potrzeby mniej wymagających stron, czy też projektów testowych, których np. nie chciało mi się konfigurować na VPSie, a które mogły działać właśnie na hostingu współdzielonym. Jednak cały czas liczba kont tego typu spadała, a kolejne usługi/strony na nich działające trafiały sukcesywnie na VPSy.

Przez większość czasu ta migracja przebiegała dość płynnie, aż w pewnym momencie okazywało się, że na danym koncie właściwie nie ma już nic, więc nie powodów, by dane konto dalej utrzymywać. Ale też trafiło się kilka wyjątków, i przynajmniej o 2 z nich kilka słów napiszę…

Przedstawione w tym artykule poglądy są moimi prywatnymi/subiektywnymi opiniami/odczuciami, które opieram na swoich własnych doświadczeniach, a co za tym idzie, nie muszą odzwierciedlać ogólnego odbioru usługi na rynku.

LinuxPL.com

Jeśli ktoś szuka relatywnie taniego hostingu (pomijając wszelkie oferty typu „za dychę” rocznie), to jest spora szansa, że trafi na ofertę LinuxPL.com, gdzie za niecałe 50 zł rocznie można nabyć najtańsze konto hostingowe, które powinno wystarczyć w przypadku większości mniej wymagających stron/serwisów:

  • 2 GB pojemności
  • 50 GB transferu miesięcznie
  • Nielimitowane domeny
  • Nielimitowane bazy danych (MySQL)
  • Panel DirectAdmin

Może pojemność konta mogłaby być wyższa (za 123 zł rocznie jest 4 GB, do tego przy przedłużaniu chyba nada obowiązuje zasada +100%), zwłaszcza gdy ktoś będzie chciał tam trzymać również pocztę e-mail (jestem przeciwnikiem trzymania poczty e-mail na tym samym serwerze co stronę internetową – kwestie bezpieczeństwa i dostępności), ale poza tym nie ma dramatu.

Obsługa klienta

To co sprawiło, że zrezygnowałem z ich usług to obsługa klienta. O „najwyższym standardzie obsługi” raczej nie ma co marzyć, bo to chyba też nie ta pólka cenowa, ale… OK, jak trafisz na taki dzień, gdy komuś po drugiej stronie „coś się jednak chce”, to można liczyć na konkretną odpowiedź, nawet jeśli wypraną z „niepotrzebnych” formułek grzecznościowych. Choć warto wtedy jednak mieć jakieś pojęcie o tym, co chce się osiągnąć.

Ostatnio wymieniłem z obsługą co najmniej kilka wiadomości by w końcu łaskawie podali/potwierdzili mi dane, na jakie mam im wystawić fakturę VAT za rozliczenia z programu partnerskiego. Znajoma natomiast straciła domenę, bo przez jej gapiostwo (nie ma co ukrywać) domena zaczęła wygasać, a obsługa kazała jej czekać aż… domena wygaśnie całkowicie, czyli trafi na wolny rynek, bo ponoć inaczej/wcześniej nie było możliwości jej przedłużyć (w tym przypadku jednak opieram się na relacji znajomej, więc… z dystansem).

Mi najbardziej jednak przeszkadzały „jednostronnie ustalane” dodatkowe działania, a konkretnie blokady (uwielbiają walnąć blokadę w .htaccess gdy tylko wykryją minimalnie większe obciążenie, np. spowodowane kopią zapasową) i „zabezpieczenia” (np. na WP-Admin, bez jakiejkolwiek informacji). Mogę znieść „średnią” obsługę klienta gdy wszystko działa i nie muszę mieć z nią do czynienia, ale w innym przypadku – dziękuje, konkurencja ma nie dość, że lepszą obsługę, to jeszcze oferuje więcej za podobną cenę…

Kylos.pl

Oferta Kylos.pl od lat była moim faworytem jeśli chodzi o niedrogie konta hostingowe w nie najwyżej cenie, dlatego od dawna chętnie ich ofertę polecałem znajomym (na zmianę z HitMe.pl). Do obsługi klienta również nie miałem nigdy żadnych zastrzeżeń, nawet przy jakichś tam „perturbacjach” z dostępem SCP do plików dla konta Kylos Silver, czy też z powodu pewnych ograniczeń wynikających z tego, że wszystkie konta hostingowe współdzielą strefę DNS.

Konta najtańszego (Kylos Bronze za 49 zł rocznie) u nich nigdy nie polecałem (1 GB na pliki, 1 konto e-mail), bo zdecydowanie lepiej wydać 99 zł (Kylos Silver) gdzie w zamian otrzymujemy:

  • 25 GB pojemności
  • 1 000 GB transferu miesięcznie
  • Nielimitowane domeny
  • Nielimitowane bazy danych (MySQL)
  • Panel cPanel

Są to już wartości, które pozwalają nie tylko postawić na tym koncie bardziej rozbudowaną stronę jeśli chodzi o pliki, ale i w miarę wygodnie korzystać z poczty e-mail (choć dalej nie polecam takiego rozwiązania).

A miało być tak pięknie

Wszystko przez lata działało bezproblemowo, aż pewnego dnia dostałem e-mail z informacją, że jedno z moich 2 kont zostanie niebawem przeniesione na nowy serwer-matkę:

W dniach 25-26.03.2017 odbędzie się migracja Państwa konta na nowy serwer hostingowy. Migracja ma na celu podniesienie niezawodności platformy oraz szybkości działania Państwa serwisów.

Wszystkie dane będą migrowane w trybie ciągłym, bez przerwy w dostępie do usług. Konfiguracja nowego serwera będzie odpowiadała bieżącej, także żadne zmiany po stronie użytkownika końcowego nie powinny być potrzebne.

Państwa aktywność jest wymagana w sytuacji, gdy DNS-y domen są obsługiwane zewnętrznie. Należy wtedy wykonać zmianę adresu IP na jaki kieruje domena z „195.162.24.88” na „195.162.24.140” już po migracji konta.

W przypadku, gdy do połączenia z pocztą lub panelem administracyjnym używany jest adres serwera, już po migracji konta, stary adres „nema.kylos.pl”, należy zastąpić nowym „jade.kylos.pl”.

I tym oto sposobem zamiast „podniesienia niezawodności platformy oraz szybkości działania moich serwisów” zaczął się właściwie jeden, nieustający alert dostępności stron znajdujących się na tym koncie – alerty przychodziły po kilka, kilkanaście razy dziennie…

Na moje zapytanie, czy oby podczas tej migracji ktoś jednak nie przesadził z cięciem kosztów (overselling), otrzymałem informacje, że strony znajdujące się na koncie generują prawdopodobnie zbyt duże obciążenie, stąd właśnie takie problemy. Wykresy w panelu zarządzania jednak nieustannie pokazywały… nudę:

Nic nie pomogły tłumaczenia, że przez kilka lat na starym serwerze-matce wszystko było w porządku, a problemy zaczęły się dosłownie chwile po migracji (w między czasie dodatkowo ubyło stron na koncie).

W tym momencie uznałem, że nie ma co boksować się z koniem (to nic personalnego, takie tylko powiedzenie, które mi właśnie wpadło do głowy) i postanowiłem przenieść wszystkie strony z problematycznego konta na… inne konto w Kylos.pl, w teorii o identycznych parametrach (też Kylos Silver), tylko działające od wielu lat na innym serwerze-matce. I wszystkie problemy zniknęły, jak za dotknięciem magicznej różdżki. Przynajmniej te związane z dostępnością stron…

Znikające ustawienia kopii zapasowych

Na serwerze tym trzymałem kilka małych stron działających pod kontrolą WordPressa (aktualizowane na bieżąco), generujących jakiś naprawdę niewielki ruch (zwłaszcza, jeśli porównam to choćby z „protoplastą” WebInsider.pl, który kiedyś działał na tym hostingu). A skoro strony na CMSie, to mamy tu do czynienia z czymś na kształt organizmu żywego, który cały czas się zmienia – zmiany treści, aktualizacje, co pociąga za sobą konieczność wykonywania regularnych kopii zapasowych.

I tu objawił się kolejny (istotny, bo drobiazgi pomijam) problem, który sprawił, że ostatecznie wszystkie strony z mojego drugiego i zarazem ostatniego konta w Kylos trafiły na VPSa. Bo o ile z dostępnością stron nie właściwie było problemów, to z jakichś powodów – jakby samoistnie – na kolejnych stronach znikały ustawienia automatycznych kopii zapasowych. Nie wiem co było tego przyczyną (nikogo nie złapałem za rękę), ale właściwie co tylko ustawiłem od nowa kopie, to 1-2 dni później znowu pusto, brak jakichkolwiek ustawień.

Było to o tyle dla mnie dziwne, że wcześniej nigdy takich problemów z wykorzystaną do tego celu wtyczką nie miałem. Stało się „tym dziwniejsze”, gdy po przeniesieniu stron na VPSa problemy ustały. Cuda… ;-)

Test na VPSie za 4 zł (netto)

Postanowiłem też, że taką migrację wykonam najpierw na jak najtańszy serwer VPS, tak by jego roczny koszt był jak najbardziej zbliżony do opłaty za hosting, by w ten sposób móc porównać nie tylko dostępność i działanie stron, ale też i wydatki jakie z tym się wiążą. Bo nie sztuką będzie przenieść strony na VPSa za kilkadziesiąt złoty miesięcznie, i pokazać, że teraz nie dość, że strony działają dużo szybciej, to jeszcze skończyły się „cuda”.

Mój wybór padł na serwer Cloud VPS Small w ArubcaCloud, który kosztuje miesięcznie niecałe 5 zł, a więc koszt roczny (59 zł) będzie nie tylko sporo niższy od konta Kylos Silver (99 zł), ale będzie też niewiele wyższy, niż najtańsze konto hostingowe:

  • 1 GB RAM
  • 20 GB SSD
  • 2 000 GB transferu miesięcznie
  • Nielimitowane domeny
  • Nielimitowane bazy danych (MySQL)
  • Ogólnie masz VPSa ;-)

Oczywiście jest tu pewien haczyk – VPS to wprawdzie większa swoboda (jej zakres zależy jednak też od wykorzystywanej wirtualizacji), ale też i większa trudność konfiguracji, więc z oczywistych względów nie jest to rozwiązanie dla wszystkich. Choć zawsze można powierzyć konfigurację i administrację komuś, kto za odpowiednią kwotę zrobi wszystko za nas… ;-)

Test zaliczony

Nie będę przytaczał tutaj jakiś rozbudowanych raportów z kolejnych testów, napisze tylko, że pomimo, że testowa migracja nastąpiła na serwer VPS kosztujący rocznie niecałe 60 zł (brutto), to podczas trwających kilka tygodni testów nie zanotowałem żadnych problemów z dostępnością stron, z ich działaniem.

Nie odnotowałem też znikających ustawień kopii zapasowych. I to bez żadnych dodatkowym napraw czy modyfikacji – po prostu wtyczka za nie odpowiedzialna przestała gubić ustawienia…

Home.pl

Korzystania z ofert firm takich jak Home.pl (i Nazwa.pl) zawsze się wystrzegałem, no chyba, że chciałem zarezerwować kilka testowych domen „za 0 zł”, w przypadku których byłem pewny, że nie będę ich chciał przedłużać na kolejne lata (przedłużenie oczywiście już odpowiednio dużo kosztuje). Niestety pozycję na rynku mają na tyle dużą, że co jakiś czas trafia się nowy klient, który dał się skusić reklamie, i ma tam domeny, lub co – według mnie – gorsze, również hosting.

Do stabilności działania samych usług raczej jakichś specjalnych zastrzeżeń nie mam, bo poza wyjątkowymi sytuacjami, które zawsze i wszędzie mogą się zdarzyć raczej większych z tym problemów nigdy nie odnotowałem. Ale dotyczy to tylko sytuacji, gdy korzystamy albo z prostych stron, które nie wykorzystują „mniej popularnych” modułów/rozszerzeń czy też rozwiązań, bo wtedy często zaczynają się schody. Nawet w przypadku WordPressa…

Wykastrowany hosting w cenie solidnego VPSa

Jakiś czas temu zostałem poproszony o pomoc przy rekonfiguracji usługi Home.pl Business Cloud z kilkoma domenami. Niby nic skomplikowanego – kilka domen, a pod nimi różne strony. Do tego „porządki” związane z kontami pocztowymi. Powiedziałbym, że rutyna. Powiedziałbym tak, gdyby nie to, że akcja rozgrywa się w Home.pl, a więc można się (było) spodziewać niespodzianek.

Usługa Business Cloud w Home.pl do najtańszych nie należy, bo w wersji „starter” kosztuje prawie 500 zł rocznie (brutto):

W tej cenie – być może trochę naiwnie – spodziewałem się czegoś w stylu VPSa, tylko z wdrożonymi kilkoma fajnymi „chmurowymi” (cloud) rozwiązaniami, jak. np. (automatyczne) skalowanie zasobów, dynamiczne kopie zapasowe, czy też możliwość migrowania maszyny między różnymi lokalizacjami.

Nic bardziej mylnego, bo choć cena i „cloud” w nazwie może zmylić, to mamy to do czynienia ze zwykłym hostingiem współdzielonym:

Pragnę poinformować, że Business Cloud Starter jest właśnie usługą hostingu współdzielonego

Ja być może określiłbym to nawet jeszcze dosadniej, bo w moim odczuciu mamy tu raczej do czynienia z wykastrowanym hostingiem (w porównaniu choćby z przedstawionymi wcześniej ofertami), który kosztuje tyle, co nie najgorszy serwer VPS, a „chmurą” (cloud) ma tyle wspólnego co…

Zapomnij o CloudFlare czy innych DNSach

Pierwszy problem pojawił się w momencie, gdy uznałem, że dla bezpieczeństwa i wygody strony „schowam” za usługą CloudFlare. Taka operacja wymagała jednak podmiany domyślnych DNSów Home.pl na DNSy należące do CloudFlare. Wydawałoby się, że operacja wręcz rutynowa, i nie powinno być tu żadnych niespodzianek.

Szybko jednak okazało się, że wprawdzie mogę zmienić DNSy dla domen na inne (zewnętrzne), to jednak nie mam w takiej sytuacji możliwości dodawania do konta (serwera) domen w taki sposób, by wskazywały na wybrane katalogi. Mogę co najwyżej pobawić się przekierowaniami – o ile korzystam z DNSów Home.pl:

Brak opcji dodawania niezależnej domeny w panelu oznacza, że samo ustawienie rekordu A w DNSach na adres IP serwera sprawia, że pod adresem domeny wyświetla się strona znajdująca się w głównym katalogu serwera.

W takim przypadku (zewnętrzne DNSy + strona w podkatalogu) można ewentualnie ratować się jeszcze ręcznym ustawieniem odpowiednich reguł w pliku .htaccess:

RewriteEngine On
 RewriteCond %{HTTP_HOST} ^(www\.)?jakaś-domena\.pl$ [NC]
 RewriteCond %{REQUEST_FILENAME} !/katalog-z-plikami-strony/
 RewriteRule ^(.*)$ /katalog-z-plikami-strony/$1 [L]

Wymaga to odrobiny wiedzy technicznej, ale faktycznie działa.

DNSy albo poczta – wybór (nie) należy do Ciebie

Sytuacja komplikuje się jaszcze bardziej w momencie, gdy ktoś korzysta z poczty e-mail na tym koncie (nie zalecam takiego rozwiązania, ale… ;-)). Bo o ile w takiej sytuacji problem z delegowaniem domeny do odpowiedniego katalogu można w relatywnie prosty sposób rozwiązać za pomocą odpowiednich regułek w pliku .htaccess, to z pocztą to nie zadziała:

Pragnę poinformować, że w przypadku serwerów DNS cloudflare możliwe jest jedynie przekierowanie domeny na adres IP usługi, a następnie przekierowanie jej na docelowy podkatalog za pomocą pliku .htaccess (http://pomoc.home.pl/278). Niestety przy takiej konfiguracji domeny używanie poczty na serwerze w home.pl nie jest możliwe, ponieważ nasze serwery nie obsługują przekierowania rekordem MX i dopiero pełna delegacja na nasze serwery DNS pozwala na pełna obsługę domeny przez serwer w home.pl.

Przyznam, że nawet nie testowałem, czy faktycznie nie da się z nic z tym zrobić, po prostu uznałem, że nie ma co głową walić w mur, przez jakiś czas trzeba będzie się przemęczyć z tą usługą, i szykować powoli klienta do migracji na inne rozwiązanie, u innego dostawcy…

Zarządzanie rekordami DNS tylko przez kontakt z BOK

Gdy już myślałem, że wszystkie przygody za mną, gdy już zrezygnowałem z CloudFlare dla domen, gdy skierowałem zewnętrzne domeny na serwery DNS Home.pl (poczta) okazało się, że to nie koniec niespodzianek:

Okazało się, że o ile w przypadku domen zarejestrowanych w Home.pl i skierowanych na ich DNSy mogę zarządzać rekordami DNS bezpośrednio z panelu zarządzania usługami (lewa strona grafiki widocznej powyżej), to w przypadku domen zewnętrznych skierowanych na serwery DNS Home.pl takiej możliwości nie mam (prawa strona grafiki).

Po ok 25 minutach słuchania muzyczki dowiedziałem się, że w takim przypadku rekordami DNS mogę „zarządzać” poprzez kontakt – każdorazowo – z Biurem Obsługi Klienta. Telefonicznie (20-30 minut oczekiwania na połączenie) lub za pomocą formularza kontaktowego (kolejkowanie wiadomości do ~8 godzin, jak sami podają). No bajka…

AZ.pl

Na koniec może coś jeszcze z jednej strony humorystycznego z panelu zarządzania AZ.pl, gdzie ostatnio też zaglądałem w ramach wsparcia:

Zrzut ekranu zrobiłem chyba gdzieś w listopadzie 2017, i już wtedy w pulpicie „straszyły” 2 komunikaty dotyczące kończących się „wkrótce” lub „niedługo” usług:

  • Domena wkrótce wygasa: [ciach].pl wygasa 2018-09-[ciach]
  • Subskrypcja niedługo wygasa: SSL Smart wygasa 2018-09-[ciach]

Domena (i certyfikat SSL) 2 miesiące po zakupie/przedłużeniu już jest w panelu oznaczana jako wygasająca, gdy jest ważna jeszcze przez 10 miesięcy, czyli ma przed sobą jeszcze ponad 80% okresu na jaki została opłacona.

Z jednej strony jest to zabawne, ale może być również niebezpieczne – tak wcześnie, a co za tym idzie tak długo wyświetlany komunikat zapewne w pewnym momencie zacznie być ignorowany, nawet gdy będzie zbliżał się realny koniec usługi (choć przed utratą domeny zapewne ochroni nie tylko ewentualny okres jej wygasania, co też i liczne wiadomości e-mail wysyłane z przypomnieniem ;-)).

Gdzie mam VPSy

By nie było, że wpis jest tylko o tym, skąd odszedłem (uciekłem) lub skąd uciec chciałbym, to wymienię 3 serwisy gdzie obecnie mam swoje prywatne VPSy:

  • HitMe.pl – tu znajduje się od dawna mój podstawowy VPS (na nim trzymam m.in. stronę WebInsider.pl), i nie mogę złego słowa powiedzieć/napisać ani o jego działaniu, jak i obsłudze klienta, choć mogli by (w końcu) wdrożyć do oferty jakieś rozwiązania chmurowe (cloud)
  • DigitalOcean – usługę odkryłem kilka lat temu, i od razu mnie oczarowała minimalistycznym (nie mylić z niefunkcjonalnym) interfejsem, przejrzystym cennikiem i licznymi rozwiązaniami, które sprawiają, że od razu widać, że „cloud” nie służy tu jako lep na muchy (naiwnych klientów)
  • ArubaCloud – z ich ofertą pierwszy raz zetknąłem się już jakiś czas temu (VPSy za 4 zł), ale dopiero niedawno, właśnie na potrzeby testów „migracji z hostingu” postanowiłem skorzystać, i… obecnie mam 3 testowe VPSy, oczywiście za 4 zł każdy
  • e24Cloud – w obecnej chwili nie mam tutaj żadnych serwerów, ale korzystam z pamięci S3 (e24pliki) m.in. do tymczasowego (pośrednik) przechowywania plików kopii zapasowych stron internetowych

Pożegnałem nie tylko hosting współdzielony

Koniec ubiegłego roku (i początek obecnego) to nie tylko moje rozstanie z hostingiem współdzielonym. Pożegnałem również usługę New Relic, z której korzystałem głównie do monitorowania wykorzystania zasobów na serwerach VPS. Obecnie z usługi w wersji bezpłatnej nie tylko zniknęła ta opcja, ale również alerty, przez co dla mnie usługa ta stała się totalnie nieprzydatna. Z wersji płatnej nie zamierzam korzystać, bo nie wiedzę takiej potrzeby. W międzyczasie stworzyłem własne rozwiązanie tego typu, które spełnia wszystkie moje wymagania.

Pożegnałem się również z reklamami Google AdSense na wszystkich stronach, którymi zarządzam, bo patrząc po stawkach jakie Google oferuje w Polsce, to chyba ciężko nie odnieść wrażenia, że by cokolwiek sensownego z tego systemu wyciągnąć, to trzeba mieć naprawdę duży ruch. A gdy w jakimś serwisie taki ruch już jest, to… i tak lepiej porzucić ten system, choćby na rzecz samodzielnego zarządzania kampaniami. Chyba, że ktoś ma stado śmieciowych stron, wtedy faktycznie – może kokosów z tego nie będzie, ale też nie ma za dużo innych możliwości (monetyzacja zaplecza, długi ogon, itp.). Reklamy Google AdSense  zostawiłem też w aplikacjach mobilnych (na Androida), gdzie nie tylko „klikaność” w reklamy jest dużo wyższa niż na stronach internetowych, to też nie ma za bardzo sensownej alternatywy.

Wywaliłem też serwis Wykop.pl z czytnika RSSów (dodałem go chyba gdzieś pod koniec listopada… 2017), dzięki czemu lista najnowszych artykułów przestała wyglądać niczym najgorszej jakości redakcyjne spady z kiepskiej bulwarówki, coraz częściej urozmaicane o kolejne „sensacyjne nagrania” z kamerek zainstalowanych w samochodach… ;-)

(!) Zgłoś błąd na stronie
Potrzebujesz profesjonalnej pomocy? Skontaktuj się z nami!
Spodobał Ci się artykuł? Zapisz się do naszego Newslettera - ZERO SPAMu, same konkrety, oraz dostęp do dodatkowych materiałów przeznaczonych dla subskrybentów!
Na podany adres e-mail otrzymasz od nas wiadomość e-mail, w której znajdziesz link do potwierdzenia subskrypcji naszego Newslettera. Dzięki temu mamy pewność, że nikt nie dodał Twojego adresu przez przypadek. Jeśli wiadomość nie przyjdzie w ciągu najbliższej godziny (zazwyczaj jest to maksymalnie kilka minut) sprawdź folder SPAM.
Monika ćwiczy przed kongresem ko..., ale zapisała się do Newslettera WebInsider.pl, choć... i tak nic nie widzi
WebInsider poleca księgowość wFirma
WebInsider korzysta z VPSa w HitMe.pl
WebInsider poleca VPSy DigitalOcean
WebInsider poleca serwis Vindicat
Napisz komentarz
wipl_napisz-komentarz_01Jeśli informacje zawarte na tej stronie okazały się pomocne, możesz nam podziękować zostawiając poniżej swój komentarz.

W tej formie możesz również zadać dodatkowe pytania dotyczące wpisu, na które – w miarę możliwości – spróbujemy Ci odpowiedzieć.
Linki partnerskie
Niektóre z linków na tej stronie to tzw. „linki partnerskie”, co oznacza, że jeśli klikniesz na link i dokonasz wymaganej akcji (np. zakup/rejestracja) możemy otrzymać za to prowizję. Pamiętaj, że polecamy tylko te produkty i usługi, z których sami korzystamy, i uważamy, że są tego na prawdę warte… :-)
Znaki towarowe i nazwy marek
W niektórych wpisach (oraz innych miejscach na stronie) mogą być przedstawione/użyte znaki towarowe i/lub nazwy marek, które stanowią własność intelektualną tych podmiotów, a zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych.
Księgowość internetowa wFirma 80% taniej dla czytelników WebInsider.pl