Tag: windows

LanguageTool to świetne narzędzie do sprawdzania tekstu, które można też uruchomić na komputerze lub serwerze

W momencie, gdy pisania jest czymś więcej niż postem do wrzucenia w mediach społecznościowych, często przychodzi moment, gdy zwykła korekta błędów, wbudowana choćby w popularne przeglądarki internetowe, okazuje się niewystarczająca. W takiej sytuacji można sięgnąć po zewnętrzne, dedykowane usługi. W moim przypadku wybór padł na LanguageTool. I to nie tylko dlatego, że całkiem dobrze radzi sobie z językiem polskim, do tego nawet wersja bezpłatna w wielu przypadkach będzie wystarczająca, a jakby co, wersja płatna jest na tyle tania, że też nie powinno to stanowić problemu. Również dlatego, że jeśli zajdzie taka potrzeba, można uruchomić LanguageTool na swoim serwerze czy też komputerze.

Ponoć nowy, ponoć świetnie wyglądający i do tego ponoć świetnie działający eksplorator plików w systemie Windows 10

Rano na swoim telefonie znalazłem m.in. wiadomość od kolegi, który zapytał mnie, czy widziałem już nowy eksplorator plików w Windowsie (oczywiście w Windowsie 10, ale to już chyba jest dorozumiane ;-)). Odpisałem, że najpewniej nie, bo akurat komputer z Windowsem to moje podstawowe narzędzie pracy, więc niekoniecznie instaluje na nim aktualizacje testowe, a pewnie w takiej najpierw ta nowość się pojawiła. Jednak szybko się okazało, że byłem w błędzie, bo jednak widziałem. Choć zdaje się, że nie tylko ja…

Karty pionowe w przeglądarce Microsoft Edge, to zdecydowanie rozwiązanie w moim guście, choć wymaga przyzwyczajenia

Dopiero co napisałem o tym, jak wyłączyć ulepszone kopiowanie i wklejanie adresów URL w programie Microsoft Edge, a tu niespodzianka – Microsoft w swojej przeglądarce Edge w wersji 89 wprowadził kolejną nowość, o której napiszę. Tym razem jednak niekoniecznie by tę nowość wyłączyć, a wręcz przeciwnie…

Eksport kluczy (tokenów) 2FA/TOTP z usługi Authy, z wykorzystaniem Authy Desktop i narzędzi dla deweloperów

Po artykule na temat usługi Bitwarden (menedżer haseł, z którego korzystam) dostałem całkiem sporo zapytań m.in. od znajomych o tę usługę. Ale to, co mnie zaskoczyło chyba najbardziej, to to, że dominującym argumentem nawet nie do samego korzystania z Bitwardena, ale od razu do przejścia na wersję płatną dla moich rozmówców okazała się opcja dostępu awaryjnego, o której wspomniałem trochę przy okazji (dla mnie – głównie ze względów zawodowych – to bardzo ważna opcja, z której korzystam po to, by „w razie czego” zabezpieczyć m.in. interesy swoich klientów). A skoro już ktoś zdecydował się na wersję płatną usługi Bitwarden, to bardzo możliwe, że zdecyduje się korzystać z niej również do generowania kodów jednorazowych 2FA/TOTP (Time-based One-Time Password).

Dzięki Scrcpy nie tylko wyświetlisz obraz z telefonu na komputerze, ale możesz nim sterować, robić zrzuty ekranu i nagrywać obraz

Przygotowując materiały (grafiki) do artykułu o menedżerze haseł Bitwarden, wrzuciłem do aplikacji, w której trzymam m.in. pomysły na kolejne artykuły (Trello) cegiełkę dotyczącą zrzutów ekranu, czyli czegoś, z czego często korzystam, i często o to dostaję pytania. Pisząc precyzyjniej, chodzi o zrzuty z ekranu telefonu. Zwłaszcza z aplikacji, które takie operacje blokują. A, że wdrożenie takiej blokady jest wręcz banalne, to coraz więcej aplikacji z tego korzysta, nawet jeśli nie ma takiej potrzeby…

YI 1080p Home Camera to bardzo fajna i tania kamera WiFi, która po wgraniu Yi-Hack zyskuje jeszcze większe możliwości

Przy okazji chińskiego dnia singla (11.11) kupiłem w serwisie AliExpress kamerkę YI 1080p WiFi Wireless Home Camera. Kamerka przyszła dość szybko, bo poniżej tygodnia (kurier z hiszpańskiego magazynu). Szybko się okazało, że choć jest to dość prosta konstrukcja, a do tego tania (18-20 $), to zdecydowanie był to udany zakup. Na tyle udany, że chwilę później taką samą kamerkę kupiło kilku moich znajomych i z tego, co wiem, również są zadowoleni. O samej kamerce, jak i jej parametrach/możliwościach nie będę się rozpisywał, bo informacji na jej temat pełno w internecie. Ale uznałem, że warto napisać o tym, jak w prosty sposób tę kamerkę trochę „podrasować”, bo choć jest to operacja prosta, to kolega, który nabył ją dosłownie kilka dni temu mnie o taki „poradnik jak dla idioty” poprosił.

Microsoft Azure Speech CLI (SPX), czyli relatywnie tani i prosty sposób na transkrypcję (zamiana mowy na tekst)

Odezwała się do mnie koleżanka, która chciała swoje podcasty i filmy na YouTube wzbogacić o transkrypcję (zamiana słowa mówionego na tekst pisany). Oczywiście mogłaby komuś to zlecić, ale nie dość, że to oznacza spory koszt, to jeszcze dochodzi kwestia czasu (każda godzina nagrania, to nawet kilka godzin pracy). A do tego ta transkrypcja, choć powinna być przyswajalna dla ludzi, to – przynajmniejw  tym przypadku – ma głównie zainteresować roboty wyszukiwarek (SEO). Tak więc trzeba było postawić na automatyzację, szumnie zwaną czasem sztuczną inteligencją (AI).

Wasteland 3 w ramach Xbox Game Pass się zawiesił, a następnie przeinstalował, i tyle z gry, bo teraz dostaję ostry… łomot

Nie jestem specjalnie aktywnym graczem, ale od czasu do czasu w coś sobie pogram. Z racji tego, że mam abonament Xbox Game Pass opłacany dla gry Overcooked 2, w którą akurat i tak nie mam jak grać (multiplayer, bo single to lipa), to uznałem, że zagram może w coś innego, by nie było, że płace i nic z tego nie mam. Wybór padł na grę Wasteland 3. I tak sobie od czasu do czasu grałem, aż dotarłem pewnie w okolice finału, bo akurat muszę… No dobra, na razie bez spoilerów (ale alej już taki „wspaniałomyślny” nie będę ;-)). W każdym razie gram sobie, walka idzie świetnie, zaraz będzie pewnie „grande finale”, tu gra się wiesza i nic się nie da zrobić (pierwszy raz taka sytuacja!). Próba ponownego uruchomienia jest niemożliwa, bo rzekomo znikną nośnik. Przynajmniej wg Windowsa i/lub Windows Store. To nic, że na tym nośniku działa Windows, z którego akurat korzystam.

OBS Virtual Camera, czyli wirtualna kamera w programie OBS Studio, który dzięki temu stał się jeszcze bardziej wszechstronny

Gdy dostaje pytanie o jakiś program do nagrywania/transmitowania webinarów, czy kursów wideo, zazwyczaj podaję 3-4 propozycje (z uzasadnieniem), tak by osoba zainteresowana mogła wybrać coś dla siebie. Jedną z tych propozycji zazwyczaj jest OBS program (OBS Studio), który może i wymaga chwili, by go poznać, ale w zamian daje pełno możliwości aranżacji „wirtualnego studia”. Zarówno na potrzeby nagrań, jak i transmisji „na żywo” (np. na YouTibe) LINK, i jest dostępny kompletnie za darmo. A kilka wraz z wersją 20.6, która ukazała się pod koniec września, pojawiła się nowość, która sprawia, że program stał się jeszcze bardziej uniwersalny…

Black Friday (Czarny Piątek) / Cyber Monday (Cyber Poniedziałek) AD 2020, czyli subiektywny mini przegląd (najlepszych ;-)) ofert

Zbliża się Black Friday (Czarny Piątek) i Cyber Monday (Cyber Poniedziałek), a więc czeka nas wysyp promocji i specjalnych ofert. I choć część takich ofert to farbowane lisy, to nie da się ukryć, że w wielu przypadkach jest to realna szansa na zaoszczędzenie pieniędzy, często niemałych. Typowego katalogu ofert nie będę robił, bo nie tylko nie bardzo mam w tym momencie czas, ale też – jak już kiedyś piałem – jest to marketingowo tak ważne „wydarzenie”, że właściwie w ciemno można założyć, że jeśli czegoś szukamy – czy to produktu, czy zwłaszcza usługi – to jest bardzo duża szansa, że będzie jakaś promocja na to, a do tego jest dużo serwisów specjalizujących się a agregowaniu przeróżnych promocji. Ale brak (tworzenia) katalogu nie oznacza, że nic się nie pojawi…

Miejsce instalacji gier (i programów ;-)) z Windows Store, czyli lokalizacja zapisywania nowej zawartości w Windows 10

Dawno, dawno temu, choć według kalendarza to w sumie to nie aż tak dawno, bo raptem kilka miesięcy temu, aktywowałem sobie subskrypcję Xbox Gamme Pass za 4 zł na pierwszy miesiąc, głównie by pograć ze znajomymi w drugą odsłonę genialnej gry Overcooked, którą (jedynkę) swego czasu można było dostać za darmo w Epic Games. Pech chciał, że zbiegło się to w czasie ze sporą rewolucją w moim życiu, więc wiele sobie nie pograliśmy, ale ze względu na relatywnie niski abonament za usługę po okresie promocyjnym, czyli 18,99 zł, postanowiłem zostawić aktywną subskrypcję. Trochę liczyłem na to, że uda się „niebawem” ogarnąć całe zamieszanie, a trochę nie chcąc stracić postępów w (drużynowej) grze. I tak obserwowałem jak przez kilka kolejnych miesięcy, na początku każdego miesiąca Microsoft potrąca mi z karty 18,99 zł, a ja liczę, że już niebawem… I faktycznie, z początkiem listopada się to skończyło, bo zamiast 18,99 zł z karty zeszło 39,99 zł, bo jak doczytałem, skończył się jakiś okres promocyjny, po pierwszym okresie promocyjnym (4 zł za pierwszy miesiąc). Nie pozostało mi w takim przypadku nic innego jak… jednak pobrać jakąś grę, by ten niespodziewanie wyższy, ale już poniesiony koszt sobie spróbować jakoś zrekompensować.

I kolejny raz zmieniliśmy czas, więc może to dobry (i ostatni ;-)) moment, by ustawić jego automatyczną zmianę (na przykładzie systemu Windows 10)

Wprawdzie dziś niedziela, dzień wolny, co najwyżej (zawodowo) na edukację przeznaczony, to jest to też dzień, gdy kolejny raz zmieniamy czas. I choć temat końca zmiany czasu z letniego na zimowy i odwrotnie pojawia się (i znika) co raz, to jak zmienialiśmy, tak zmieniamy… W naszym „przydomowym biurze” moje dziewczę dziś spojrzało na swój komputer, a tam czas inny niż u mnie. Inny, bo u mnie system (Windows) zmienił czas automatycznie, a u dziewczęcia mego nie…

Aruba Cloud „zaktualizowała ceny” moich promocyjnych VPSów, a tym samym (w końcu) rozstania nadszedł czas

Kilka lat temu, pewnie gdzieś w okolicach końcówki 2017 roku zakupiłem (wydzierżawiłem) w Aruba Cloud 3 małe (najmniejsze, jakie mają w ofercie) serwery VPS w promocyjnej cenie 4 zł netto miesięcznie. Serwery parametrami mniej niż średnie, panel zarządzania to – w mojej opinii – jakaś pomyłka, do tego od czasu do czasu musiałem pisać do BOKu, że coś nie tak z usługami (zazwyczaj globalnie, nie per serwer), tak jakby ich systemy monitorowania same tego nie wyłapywały. Ale 4 zł (netto) za serwer, czyli 12 zł (netto) miesięcznie z 3 serwery to nie lada gratka do wszelkiej maści wdrożeń testowych…

Sklep internetowy na WooCommerce (WordPress) i niby niewinny drobiazg, który nie pozwalał sfinalizować zamówienia, czyli… wracamy z artykułami po (dłuższej) przerwie

Artykuł ten powinien się ukazać na przełomie czerwca i lipca, gdy cala akcja miała miejsce. Pisać zacząłem go kilka dni temu, ale uznałem, że fajnie, jak ukaże się właśnie dziś, tj. 24 sierpnia 2020. Data znamienna, 24 czerwca ukazał się poprzedni/ostatni artykuł na Webinsider.pl, czyli równo 2 miesiące temu. Przerwa długa, najprawdopodobniej najdłuższa w kilkuletniej historii serwisu. Przerwa wynikająca z jednej z większych – jesli nie największej – zmian w moim życiu, przynajmniej od kilku lat. Przerwa, która w planach miała trwać 2-3 dni, maksymalnie tydzień. Stąd też moje „informatyczne” zaplecze – np. w postaci laptopa z golutkim i świeżutkim systemem Windows i telefonu – miało wystarczyć, by w razie ew. pilnych i ważnych problemów móc działać. Ale czasem w życie przynosi niespodzianki, i to większe, niż można się było spodziewać.

Program Streamlink, czyli proste i wygodne zapisywanie transmisji live (i nagrań VOD) z różnych serwisów (np. YouTube, Facebook, Vimeo), na różnych systemach (Windows, Linux)

W sobotę siedzę sobie z kolegą, pije… coś chłodnego, bo akurat pogoda była dość ładna, a i okazji do spotkań ostatnio zdecydowanie mniej. W pewnym momencie odzywa się do mnie koleżanka, że ogląda jakąś konferencję, kilka godzin za nią, ale jeszcze kilka przed nią. I choć – wg koleżanki – konferencja marketingowo napompowana, to w środku – niczym w balonie – pusto, więc nie bardzo ma ochotę siedzieć jeszcze kilka godzin i oglądać. Niestety jednak obejrzeć – choćby po łebkach – musiała/chciała, bo jej główna klientka ogląda, i to ona jej poleciła, więc wiecie, rozumienie. W każdym razie pytanie do mnie było, czy dałoby się to jakoś nagrać, tak by „do kotleta” obejrzeć w przyszłości.

Kopia zapasowa notatek Google Keep za pomocą narzędzia Google Takeout, która pozwala pobrać dane z różnych usług Google

W projektach nie tylko zawodowych, ale i prywatnych wspiera mnie m.in. Todoist i Trello. Gdzieś tam – jak na razie cały czas nie skutecznie – próbuję się przyzwyczaić do Nozbe. Oprócz tego korzystam z Google Keep, czyli takich wirtualnych notatek. Coś jak Sticky Notes z Windowsa, z tym że notatki w Windowsie są przypisane do urządzenia (co często jest zaletą), a Google Keep działa – jak większość usług Google – online. Ale jak to w przypadku większości usług Google, tak i usługa Google Keep ma taką wadę, że nie znamy dnia i godziny gdy usługa zniknie z powodu kaprysu „kogoś władnego” w Google. Dlatego niedawno postanowiłem pomyśleć nad jakąś kopią zapasową tych notatek.

Strona ZTM w nowej odsłonie, do tego portal Warszawski Transport Publiczny na WordPressie, czyli kolejna medialna gównoburza

Wczoraj po internecie rozlała się informacja o tym, że Warszawski Transport Publiczny (strona WTP przejęła przy okazji część „zadań” od strony ZTM, która także się zmieniła) ma nową stronę. To akurat zapewne dostrzegł (prawie) każdy, kto w ostatnich dniach chciał choćby sprawdzić rozkład. No ładne to to nie jest, ale to nie wygląd czy nawet (okrojenie) funkcjonalności stoi za tym „rozgłosem” (a być może szkoda). Media – a za nimi niestety niektórzy politycy – podchwycili temat od absurdalnej strony, pokazując – moim zdaniem – swoją totalną niewiedzę w temacie, jak i to, że nieprzypadkowo mówi się, że dziennikarzy już właściwie nie ma, bo zastąpili ich pracownicy mediów…

Nienapisane 2019.11.27: Flan Scan od Cloudflare, Google Site Kit dla WordPressa, Kali Linux 2019.4, TIDAL na 120 dni za 0,99 zł, Steam Controller za 22 zł

Kilka dni temu pisałem o tym, że w ramach „rozgrzewania newslettera” wystartowaliśmy z nową serią wiadomości, w której będą się pojawiały w dość mocno skondensowanej formule informacje na tematy, które wprawdzie uznaliśmy za ważne, ale z różnych przyczyn nie powstaną z nich artykuły (np. niewielka objętość informacji, a lanie wody „pod wyszukiwarki” to nie nasza bajka). W komentarzach dostałem pytanie, czy tego typu informacje będą pojawiać się również na stronie, jako „zbiorczy artykuł”. Odpowiedziałem, że nie, raczej nie będą i tak jest/będzie. Z małymi wyjątkami od czasu do czasu. I taki wyjątek będzie też dziś.

Zakup programów Affinity (np. Affinity Photo) z fakturą bez naliczonego podatku VAT

Rozwój programu Affinity Photo obserwuję od dawna. Najpierw jako ciekawostkę, bo nie było wersji na system Windows. Póżniej – gdy już ukazała się taka wersja – w głowie zaczęła kiełkować myśl, by może program zakupić. Zwłaszcza że mój Photoshop w wersji CS5 się starzeje, co głównie objawia się brakiem wsparcia dla nowszych formatów plików. W końcu pod koniec października zdecydowałam się na zakup licencji. Nieprzypadkowo, bo akurat można było skorzystać z promocji, i obniżyć koszt zakupu o połowę.

Loading

InfoWidget

InfoWidget

InfoWidget

Pin It on Pinterest